Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Redds

Użytkownik
  • Zawartość

    14
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. A tu masz jeszcze jak wolisz czytać bardziej sceptyczne stanowiska ;). Tytuł jest zdecydowanie bardziej sceptyczny, niż sam artykuł, więc tak czy inaczej warto przeczytać https://www.hellozdrowie.pl/nabici-w-butelke-traumy-prenatalnej-to-nie-jest-tak-ze-matka-jest-czemus-winna-bo-za-bardzo-przezywa/
  2. Po polsku jest dość mało materiałów, szczególnie jeżeli chodzi o książki. Natomiast jeżeli chodzi o pracę wglądową, to zajmuje się tym np. Maciej Żbik i ma sporo materiałów do poczytania na swojej stronie internetowej (..) Ten artykuł i wpisy blogowe. Z "klasyków" to córka Wilhelma Reicha- Eva Reich zajmowała się traumą prenatalną u małych dzieci i opracowała cały system pracy z ciałem- łagodną bioenergetykę- ktory pomaga wrócić do wspomnień z okresu przed urodzeniem i je uwolnić, czy "zintegrować". W Pl. jest dostępna chyba tylko jedna książka o jednej z metod bjoenergetyki-"Masaż Dotyk Motyla", ale koncentruje się głównie na technice masażu, nie ma tam zbyt wiele o samej teorii traumy prenatalnej. Odzyskiwaniem wspomnień tamtego okresu zajmują się też niektórzy hipnotyzerzy, więc podejrzewam, że mają to w swoich materiałach. Raczej trzeba szukać wiedzy w internecie, np. takiej: https://kobietainatura.pl/zdrowie-w-zyciu/nieplodnosc-i-swiadome-rodzicielstwo/psychologia-prenatalna-emocje-matki-ksztaltuja-siec-neuronalna-dziecka/
  3. Traumy prenatalne mogą dawać takie objawy.
  4. Hej, czy dobrze rozumiem, że borykasz się ze świeżą traumą zgwałcenia, a terapeutka pozostawia Cię samą sobie? Osobiście uważam, że teraz to nie jest dla Ciebie najlepszy moment na całkowitą zmianę terapeuty albo rezygnację z terapii w pustkę- abstrahując od skuteczności tej konkretnej terapeutki i mojej prywatnej opinii o skuteczności pracy "gadanej" w przypadku traumy. Natomiast zwykłe zakończenie terapii w takim przypadku, szczególnie jeśli widujecie się długo i ogólnie Waszą relację oceniasz pozytywnie, to chyba nie jest najlepszy pomysł. Rozmawiałaś z nią o swoich odczuciach (o tym, że sesje raz na 2tygodnie powodują, że czujesz się opuszczona)? Bo z Twojego postu mi wynika, jakbyś chciała zostawić terapię trochę w formie protestu- i doskonale to rozumiem. Natomiast zanim podejmiesz taką decyzję lepiej by było porozmawiać, sprawdzić jaki ona ma w ogóle pomysł na pracę z tym, co Cię spotkało (bo jeśli o tym wspominasz to najwyraźniej jest to ważne i jeśli czujesz się opuszczona, to nie bardzo chyba macie ten temat pod kontrolą?) i być może równolegle poszukać kogoś, kto się specjalizuje w tematyce traumy. Oczywiście o tym też porozmawiać z terapeutką- być może sama kogoś poleci, być może się obrazi (to słabe bardzo jest, ale ego terapeutyczne bywa wrażliwe), a może wspólnie znajdziecie rozwiązanie?
  5. Dlatego, że po samym opisie można się zorientować co to za nurt, więc to raczej typowy sposób prowadzenia- dla mnie zupełnie nieakceptowalny, a dlaczego, to już pisałam. Ale może mnie ZielonyListek zaskoczy i to nie specyfika modalności, tylko typ osobowości niektórych terapeutów, który się objawia niezależnie od nurtu.
  6. Hej ZielonyListku, to nie było prowokowanie do "odczuwania" emocji, tylko ich wzmacnianie, co doprowadziłoby tylko do pogorszenia objawów psychosomatycznych i dysocjacji (jeżeli masz do niej tendencje). Brzmi jak "terapia" psychodynamiczna (te obsesje nt. kontroli), a w moim odczuciu to najgorszy rodzaj "terapii" dla osób somatyzujących, które raczej potrzebują wcześniejszej stabilizacji układu nerwowego, stopniowego schodzenia do ciała, delikatnej i stopniowej nauki co dany objaw oznacza, poszukiwań skąd się wziął, poszerzania tolerancji na bodźce- z łagodnością. Z resztą w ogóle wszyscy wg mnie takiej pracy potrzebują, bo emocje nie są jakimiś abstrakcyjnymi, intelektualnymi wytworami z zewnątrz, tylko pochodzą z ciała i są odpowiedziami na bodźce dochodzące do ciała i przez to ciało przetwarzanymi. Jedyne co w terapiach gadanych może działać, to świadkowanie stanom emocjonalnym z którymi przychodzimy na sesje- jeżeli mamy szansę w pełni je przeżyć od początku do końca. Ale ten element występuje zdaje się we wszystkich modalnościach terapeutycznych, psychodynamiczna ma to opracowane relatywnie słabo, robione na oślep no i brakuje tam kompletnie szacunku do ciała- naprawdę przebywanie często w smutku, frustracji, lęku i złości (nawet nieuświadomionych, ale ciągłe podsycanie ich nie jest jedyną metodą uświadamiania) nie jest obojętne dla zdrowia. P.s. bardzo polecam książkę Bessela van der Kolka "Strach ucieleśniony".
×