Nic nam co prawda nie zginęło, ale sam fakt że na środku ulicy przeszukiwali, było ich czterech bez mundurów, i gadkę mieli bardziej jak jakieś osiedlowe patusy niż policjanci... dla przykładu już PO przeszukaniu i pozwoleniu wsiąść z powrotem do samochodu, jeden z nich chciał moją czapkę (z daszkiem). Jak się zapytałem po co, to powiedział że chce zobaczyć czy jest dobrze daszek zakrzywiony.. Wiem że "zwykła" policja nie może od tak bez jakiegoś konkretnego powodu przeszukiwać sobie kogo chce i gdzie chce, w dodatku traktując w tak specyficzny sposób obywateli... Ale nie wiem jak z jakimiś innymi jednostkami stąd moje próby dowiedzenia się... Trochę mi to utkwiło wszystko w głowie, bo jestem lekko paranoiczny także tego...