Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Piotrek89

Użytkownik
  • Zawartość

    27
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Czy mial tak ktos ze po rozpoczeciu leczenia velaksacyna szybko poczul poprawe przy tak malej dawce jak 75mg i bylo dobrze dwa trzy miesiace a potem zaczelo sie robic zle i musial ja odstawic??? Czy pomoglo zwiekszenie dawki np. Ja teraz tak mam i nie wiem co robic. Boje sie odstawic troche z dnia na dzien ale czuje się teraz zle. Zakrecony roztargniony, skupic sie nie mozna. Zapominam. Masakra, jak tu zyc pracowac
  2. Wzielem ponownie wczoraj ten velaksin. Pracuje na codzień i musze jakos funkcjonować. Biore go przypomne jedynie 75 mg i obecnie 50 mg lamitrinu. Wzielem, odstawienne odczucia minęły ale czuje sie mega zakrecony tak jak wczesnien i zalękniony taki. Pewnie musze isc teraz do lekarza zeby mi przepisal 37.5 mg velaksinu na zejscie i potem cos innego włączyć. Bo wejsc na wyzsza dawke nie ma sensu bo pewnie bedzie gorzej. Zresztą kiedys to przerabiałem.
  3. Tak masz racje. Czytalem ulotkę i tu na forum ze ta dawka jest naprawde znikomo mala. Tej welalsacyny tak samo. Ale co to jest ze jak wystartowalem z tym lamitrynem 25mg na dobe to tyle czasu bylo dobrze. I to od razu sie polepszylo. Smialy sie zrobilem. Humor lux. Apetycik sila. Bylo bosko. Zapomnialem ze cos mi dolega. A tu masz. Dzisiaj odstawilem velaksin calkowicie. Bardziej trzezwo poczulem sie od razu. Ale niestety objawy odstawienne juz mi dokuczaja. Dreszcze itp jak bym mial kaca. Nie wiem co to moze byc. Pierwszy dzien po odstawieniu mysle ze za wczesnie żeby juz poczuc brak leku
  4. Hej wszystkim. Mam problem i nie wiem co robic. Na poczatku roku dostalem velaksin 37,5 i od razu poczulem sie lepiej. Po miesiacu kontrolnym zostala ona przedluzona na dawke 75. Ok kolejny miesiac czulem sie spoko. Ale gdyby zaczelo sie gorzej robic to mialem zwiekszyc na 150. I tak zrobilem ale zwiekszenie nie pomoglo. No to wio do lekarza. Decyzja zeby obnizyc velaksin do 75 jak bylo i dorzucamy lamitrin 25 a po tygodniu podwajamy na lamitrin 50 i velaksin do tego 75. Zaczelem tak ale nie zwiekszalem na wiecej tego lamitrinu po tygodniu. Caly czas bralem 25mg. Bylo super. Od trzeciego dnia praktycznie rewelacyjnje sie poczulem. To bylo jakos w kwietniu. A teraz od poczatku lipca zaczęło stopniowo mnie dopadac to co zwykle. Lęk. Taka deprecha a najgorzej jakies dziwne objawy somatyczne jakies bóle. Spadek apetytu. W glowie burdel. Ale to konkretny. Nie kojarze jakos tak na bierzaco. Problem z pamięcią jak by ze wzrokiem. Strach. Slowa mi sie motaja. Rownowaga nawet szaleje jak by. Boze to jest okropne. Zwiekszylem ten lamitrin na 50 tak jak to mialem zrobic zaraz za bie dlugo po poczatku ale to i tak nie pomaga. Ja juz sie zalamuje. Co jest dobrze to dwa trzy miesiace i znowu zonk. Tak jak by mi ktoś yos bronil zebym za dlugo sie tym zyciem nie zacieszyl. Super zona dwie coreczki. Firma mi sie marzy a ja dno. Mowie Wam to jest okropne. Pracuje w handlu. Kontakt z ogromem ludzi a kazda rozmowa jest meczarnia. Wewnetrznie czuje ze jest ze mna nie halo i ludzie to widzą. Przynajmiej ja tak odczuwam. Dlaczego nie moge wskoczyc na dobrą dawke. Kupa kasy na lekarza prywatnie i potem te leki i jeszcze nie mozna po prostu zacząć żyć. Po prostu pełną piersią. Smutno jak nie wiem. I nikt z osob trzecich tego nie rozumie
  5. Sluchajcie moi drodzy. Czy ktos po Wenlfaksynie mial takie dziwne stany jak jakies dziwne problemy z pamiecia.??? Taki efekt jak by ograniczylo Twoj zasob slow gdy sie wypowiadasz. Emocjonalnie rozdrazniony czesto. I uczuciowo taki bez zycia. Bralem dawke na poczatku 75 bylo dobrze ale potem sie pogorszylo wiec weszlem na miesiac na 150 i myslalem ze cos mi sie stanie bo normalnie nie szlo funkcjonowac od zakrecenia calego siebie i takiego pobudzenia. Zeszlem na 75 i juz poltora miesiaca tez nie moze sie to ustabilizowac tylko sa takie efekty jak napisalem. Normalnie taki lek przed kontaktami z ludzmi mi towarzyszy ze czuje jak by wszyscy widzieli ze ze mna jest cos nie halo. Mial tak ktos???
  6. Ten stabilizator to jakis dodatkowy lek włączany jednoczesnie???
  7. 150 mg przyjmowalem 5 tygodni. Nie moglem juz dalej tak ciagnac bo to zamiast ustepowac to sie nasilalo. Pod koniec to juz ledwo co do pracy byłem w stanie jechac i tam funkcjonowac. Takie zakrecenie i ten stan upojenia. 5 dzien jak zmiejszylem na 75. Po dwoch dniach juz duzo lepiej. Tylko myslenie jakies dziwne teraz. Burza mysli i takie pobudzenie. Ale sily wrocily. Koncentracja sie polepszyla i wzrok. Ale jeszcze nie do konca. Najlepiej sie czulem kiedy wdrazalem ten lek u siebie. Byla to dawka 37.5. Czy to mozliwe??? Najgorzej ze ciezko u mnie zeby dluzej bylo dobrze. Boje sie ze znow to nie dlugo nastanie
  8. Sluchajcie moze mi ktos cos doradzi. Naorawdebnie wiem co mam robic a normalnie nosem po ziemii juz ciagne. Dwa lata poprzednie bralem parogen i pregabaline. Na poczatku zlote czasy potem pol na pol a pod koniec tamtego roku bylo juz kiepsko. Odstawilem i zmienilem lekarza poniewaz tamten nie widzial nic innego tylko te dwa leki. Od listopada wystartowalem z velaksacyno w dawce 37.5. Po 3 tyg dopiero wszystko zaczelo wracac do normy. W grudniu dopadl mnie covid. Tak nawet dosc mocno mnie rozlozyl ale sie wylizalem. W miedzy czasie kontrola lekarza i kolejna recepta na zwiekszono juz dawke 75mg. Lekarz dodatkowo proponuje mi ze jak by bylo cos nie halo to moge nawet brac 150. No dobra to ja lece koniec grudnia na 75 i poczatek stycznia ale robi sie coraz gorzej. No to mysle sobie ze pewnie za malo. Z poczatkiem lutego wlaczam 150. 1 tydzien bez zmian, 2 gorzej, 3 jeszcze gorzej a teraz to jest jest masakra. Normalnie jak bym byl nacpany. Koncentracja to jak u dziadka. Zawroty glowy. Natlok mysli. Trzesiawy jakies. Nie no chyba to nie zaskoczy zeby bylo dobrze. Miesiąc czekalem bo czytalem tu zeby nie bac sie wiekszych dawek. Miesiac ponad to chyba juz nic nie zmieni sie na lepsze. Podjelem decyzje ze schodze znowu na 75. Nie wiem czy dobrze robie ale nie da sie zyc, pracowac, zajmowac rodzinai wogole. Jeszcze te meczace lęki Pozdrawiam wszystkich
  9. Ile potrzeba czasu zeby calkowicie z krwioobiegu i przyzwyczajenia organizmu wydalic te psychotropy jak sie zaprzestanie ich przyjmowania. Pewnie powiecie zalezy czego. Juz mowie. Dwa lata brania pregabaliny srednio 150 na dobę o 20 mg parogenu. Nie wiem kiedys na mnie to dzialalo a teraz to naprawde chodze caly czas pijany. Mam wrazenie odplywania od rzeczywistośći. Spac sie chce. Problemy ze skupieniem i czystym mysleniem. Mam tego dosc
  10. Przepraszam ze dopytam ale nie wiem czy dobrze zrozumialem??? Zmarla Twoja partnerka zyciowa??? Chlopie z tego co piszesz to Ty ogromnie duzo przeszedles. Choroba dziecka. Czym sie zajmujesz zwodowo??? Czy korzystales z jakies psychoterapii??? Pomocy psyhologa???
  11. Jak dlugo siedzisz juz w tych lekach??? Czy nigdy nie udalo Ci sie po nich po czuc dobrze.??? Jak czules sie wczesniej??? Co spowodowalo ze wszedles w leczenie??? Ja juz siedze w tym ponad dwa lata. Jak zaczalem to nie powiem moze nie od razu ale pierwszy rok bylo ok. Naprawde czulem sie dobrze ale ja dostałem info od lekarza ze minimum okolo roku trzeba brać a potem bedzie mozna odstawic i bedzie dobrze. Ja myslalem ze tak wlasnie bedzie. Moja pierwsza wizyta u psychiatry byla okropnym dla mnie stresem. Ale juz nie wiedzialem gdzie isc. Neurolodzy gastrolodzy i inni lekarze rozkladali nade mna rece. Czulem sie zle. Okropnie zle. Wracalem z roboty jak bym pracowal w kopalni. Zjechany na maksa. Co to za holerstwo.
  12. W jakiej dawce brales to prege??? Ja z poczatku lecialem na dobe 225 i naprawde nie od razu ale przy jednoczesnym jeszcze parogenie 1 tableteczce dziennie bylo super. Teraz 2 x 75 mg i naprawde czekalem tyle czasu i leki moze troche zeszly ale mialem takiego fiksa ze normalnie ciezko mi bylo cos zrobic i z szedlem na 75. I chuba dalej nie jest za ciekawie. Nie wiem juz co robic. Chyba wskocze znowu na ten zwiekszoony tryb tj. 225. Juz sie pomalu zalamuje. Caly swiat przede mna. Dwie wspaniale corki i kochana zona a ja wrak. Juz sie boje ze ja moze zwariowalem. Jestem taki zdezorientowany i mam okropne problemybz mysleniem i koncentracja. Co sie dzieje. Co jest ze mna nie tak. Gdzie to isc szukac pomocy... Boze....
  13. Chciałbym zaczac zyc wreszcie pelnia zycia. A jak narazie jestem zablokowany. Normalnie takiego mula ta pregabalina ze mnie zrobila ze az strach sie bac o tym myslec. Efekt wciecia jak po alko i te zakrecenie troche juz innego typu a na dodatek jakis lek przed kontaktem z ludzmi. Slow jak by nie mozna znalezc w glowie niekiedy i ta pamiec tez jakas nie swoja. Masakra. Tak jak mowilem bralem juz to ponad rok temu w tym samym zestawie z parogenem i bylo w miare ok a nawet ok. Przerwalem na miesiac bo chcialem sprobowac bez ale moze za wczesnie a moze i ze strachu wrocilem ponownie. Teraz nie moge dojsc do siebie. Dwa tygodnie bralem 1x 75mg i teraz juz 3 tydzien jade 2x75mg. Lacznie 5 tyg i dalej nie jest tak jak powinno. Mysle o psychoterapii. Ale nie ma gdzie. Probowalem jednej na nfz to tylko w moich godz pracy byla mozliwosc i nie byla za ciekawa wiec zrezygnowalem. Lekarz co mi przepisuje co mnie prowadzi twierdzi ze ma problem z moim leczeniem. Tak zrozumialem ze jak przepisuje mi leki to ma byc dobrze i koniec a nie ja narzekam. Ach mowie Wam mam juz tego doscc. I jeszcze jakas deprecha przy tym wszystkim jak by. Sorry ze sie tak rozpisuje ale nie mam z kim... Pytam sie nawet nie raz najblizszych co nie znaja mojego problemu czy cos po mnie widza ze jestem jakis zakrecony czy cos po mnie widza ze jakis jestem nie swoj to każdy y odpowiada ze nic nie widzi. A ja juz ledwo zipię....
  14. Sluchajcie moze ktos tak mial to prosze o info. Bralem pregabaline ponad rok czasu. Zrobilem sobie przerwe bo chcialem sprawdzic czy moze juz jej nie potrzevuje bo czulem sie dobrze. Niestety leki wracaly i jakies objawy somatyczne wiec posranowilem po poltora miesiaca wrocic do pregabaliny. Na poczatku tylko 75 a teraz juz 75 + 75 i czuje sie okropnie. Miesiąc juz prawie. Leki ustapily ale chodze jak pijany, bole glowy, zero skupienia koncentracji i taki roztrzesiony jestem. Masakra. Nie wiem czy odstawiac czy czekac moze przejdzie. Jeszcze z pamiecia problemy....
  15. Sluchajcie mam okropny problem bo nie wiem co robic. Weszlem ponad rok temu w leki poniewaz nie wiedzialem co sie ze mna dzieje. Zaliczalem lekarzy po lekarzach z dziwnymi objawami na poczatku somatycznymi a potem doszly lęki caly czas pod jakims strachem, stres przed kontaktami z ludzmi. Dodam ze wczosniej za mlodu naduzywalem alkoholu. Nie bylo ciekawie. Myslalem ze jak przestane pic to wszystko sie ulozy. I tak bylo. Mam piekne zycie. Zero powodow do zmartwien a mimo to dopadly mnie te dziwnne stany. Ponad rok temu zaczalem brac parogenu 1 tabl dziennie i egzyste 75 rano i 150 wieczorem. Wiekszosc tego ponad roku czasu minela dobrze. Leki pomogly. Zaczolem sie czuc idealnie. Ale troche sie obstrachalem i pomyslalem ze juz ponad rok minol to moze warto sprobowac bez wspomagaczy. Egzyste zmniejszylem ostatni miesiac ze bralem juz tylko wieczorem 75 a od tygodnia odstawilem calkowicie. I wlasnie jak zeszlem na zero egzysty dodam ze pragen caly czas jeszcze biore 1 tabl dziennie to znowu zaczelo mnie wszystko bolec, brak energii do zycia. Na poczatku jeszcze jakieś stany odstawienne mialem typu dreszcze czy poty. Teraz to minelo a naszlo dno psychiczne. Czy jeszcze czekac ze moze bedzie lepiej??? Tak sie zastanawiam. Mysle sobie czy jestem juz skazany na leki do konca zycia??? Okropnie mi smutno ze tak sie mecze. Odstawial ktos z Was to??? Polepszylo sie w koncu??? Moze to jeszcze za wczesnie, musze poczekqc, nie wiem
×