Sianki w Bieszczadach, zakupy w sklepiku, pociąg i odprawa celna.
Czytaj po mojemu: koniec polski lub marginalizacja polski. Generalnie mam ubaw po pachy dzisiaj z tego snu. Do następnego.
przed chwilą w wiadomościach był materiał o tym jakie to są wolne wakaty na stanowisko dyspozytora tego co odbiera telefon 112 w całej polsce i mam niezłą zlewę z tego absurdu zwanego polską