3 odwołane wyjazdy w ciągu 9dni, nie wiem co mam o tym myśleć, wolę leżeć flakiem niż wyjść, wsiąść do pociągu pomęczyć się w nim i potem zwiedzać, wydało mi się denne i niepotrzebne takie wybycie z domu, jeszcze by mi odbiło tam
Sianki w Bieszczadach, zakupy w sklepiku, pociąg i odprawa celna.
Czytaj po mojemu: koniec polski lub marginalizacja polski. Generalnie mam ubaw po pachy dzisiaj z tego snu. Do następnego.