Permanentnie czuję się pozbawiona duszy i osobowości. Po prostu ich nie czuję. W tamtym tygodniu miałam jeden z piękniejszych dni w życiu. Czułam głęboką empatię, byłam bardzo uśmiechnięta i dużo się śmiałam. Byłam żywsza, mile usposobiona z sercem na dłoni. Niestety choroba degraduje mnie do roli kogoś bezsensownego tak bym nigdy przypadkiem życia pięknie nie przeżyła i żeby mnie podliło na co dzień.