Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Butterfly923

Użytkownik
  • Zawartość

    14
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy
  1. @Lilith dokładnie, nie wiem, czy to jest ważne, ale w dzieciństwie ciągle czułam się upokarzana ze strony ojca, ciągle mnie krytykował, nigdy od niego dobrego słowa nie usłyszałam, to niestety doprowadziło do mojej niepewności siebie i do poważnych zaburzeń emocjonalnych, które spowodowały nadmierne objadanie się, samookaleczanie, próby samobójcze itp.
  2. @Lilith mam strasznie niską samoocenę i niestety każde wypowiedziane słowo w moim kierunku biorę do siebie
  3. @initium też tak myślę, zawsze przejmowałam się zdaniem innych, ale najwyższa pora aby to zmienić 🙂
  4. @lukasz91u dziękuję za wyrażenie swojej opinii 🙂 coraz bardziej przekonuję się do tego, że to nie ze mną jest coś nie tak, z tylko z nimi..
  5. @Lilith całkowicie się z Tobą zgadzam, cieszę się, że mój mąż dłużej tego nie toleruje i postanowił tak a nie inaczej. Dziękuję, że mnie wsparłaś duchowo, to dużo daje i powoduje, że moje samopoczucie staje się lepsze, dziękuję 🙂
  6. @Dakota8 doskonale Cię rozumiem, moja teściowa też miała pretensje o wszystko, zresztą szkoda gadać, toksyczna z niej kobieta. Mój mąż całe życie się podporządkowywał do niej, dzięki mnie przejrzał dopiero na oczy jaką ma matkę. Oczywiście jak mąż zaczął robić przeciwnie to oczywiście cała wina spadała na mnie. Jego rodzice nie wiedzą o moich zaburzeniach emocjonalnych i dobrze, bo jeszcze kazali by mu wziąć rozwód. Nie myśleliście o ślubie we dwójkę? My tak na początku myśleliśmy, ale później zdecydowaliśmy, że zrobimy ślub dla najbliższych to i tak było źle. Jest mi przykro, że trafiłaś na taką teściową, a co gorsza, że Twój narzeczony stoi za nią murem. Ostatnio dużo słyszę od koleżanek, że matki ich mężów/ narzeczonych / facetów próbują na siłę mieszać się do związku. Ja już sama nie wiem czemu tak jest. Z moimi rodzicami nie mamy problemu, moi rodzice traktują mojego męża jak własnego syna i nie pozwolili by o nim złego słowa powiedzieć.
  7. Witam, mam pewien problem, o którym chciałabym napisać. Mój mąż 2 miesiące temu zerwał kontakt z rodziną, zanim do tego doszło, działy się różne nieprzyjemne sytuacje, które spowodowały taką decyzję. Mąż ma trójkę rodzeństwa, zaczęło się od tego, że przed ślubem brat zaczął go nastawiać przeciwko mnie, bo ja rzekomo miałabym wyjść za niego dla pieniędzy, oraz kazał spisać podział majątku przed ślubem, bo jak to powiedział "prędzej czy później to się rozleci". Następnie moja teściowa była niezadowolona z tego ślubu, bo ona nie miała pieniędzy żeby cokolwiek do koperty włożyć i namawiała nas, żebyśmy przesuneli ślub na kilka miesięcy do przodu, a druga sprawa, to taka, że była niezadowolona, że nie zaprosimy jej siostry na ślub tylko i wyłącznie dlatego, że ma dobry kontakt ze swoją siostrą i nie chciała, aby ona się obraziła na nią... Teść w dniu ślubu zaczął mnie krytykować przed wszystkimi gośćmi, że co ze mnie za kucharka skoro nie gotuję zup i zapewne mój mąż przy mnie głoduje... Tak to się zbierało i zbierało, aż pewnego dnia mąż nie wytrzymał i dał wszystkim do zrozumienia, że nie chce mieć z nimi nic wspólnego, po tym, jak młodszy z braci zaczął mnie wyzywać, wtedy sprawa potoczyła się szybko... Odkąd mąż zerwał kontakt z bliskimi w ogóle się nie kłócimy, wcześniej dochodziło do częstszych kłótni spowodowanych sytuacjami związanymi z jego rodziną. Zapomnieliśmy co to znaczy "kłócić się". Nie dała za wygraną szwagierka, która cały czas do mnie wypisywała i prosiła o zmianę decyzji, my uparcie staliśmy przed swoim... Ostatecznie wszyscy uznali, że to moja wina, bo ze mną się nie da żyć, jestem arogancka, wredna i zapewne przekabaciłam męża na swoją stronę żeby zerwał kontakt z bliskimi. W rzeczywistości tak nie jest, odradzałam mężowi ten pomysł, bo wiedziałam, że wszystko może zostać zrzucone na mnie.. i tak się niestety stało.. Czuję się jak gówno i zło całego świata. Chodzę na terapię, ponieważ zdiagnozowano u mnie BPD, rozmawiałam z terapeutką na temat rodziny mojego męża i powiedziała, że mam się tym nie przejmować, ale ja tak nie potrafię... Jest mi strasznie przykro że tak mnie potraktowano. A jakie jest wasze zdanie na ten temat? Czy to rzeczywiście moja wina?
  8. Cześć 🙂 chciałam jeszcze was zapytać, czy ktoś z was przy zdiagnozowanym BPD ma problemy z odżywianiem? Mam na myśli ciągłe objadanie się słodyczami, szczególności w sytuacjach nerwowych i dla nas stresujących .. Problem mnie dotyka i strasznie się źle z tym czuję, ponieważ w rok przytyłam 30 kg i nie czuję się z tym najlepiej, próbuję coś z tym zrobić, ale zazwyczaj jest tak, że 2 dni nie jem słodyczy, nagle w trakcie wydarzy się coś stresującego dla mnie i nie zwracam kompletnie uwagi na to, że przecież miałam prowadzić zdrowy tryb życia, tylko odrazu do sklepu idę po coś słodkiego.. Życzę miłego dnia 🙂
  9. U mnie też jest ciągłe napięcie, chodzę na terapie od stycznia i czuję się lepiej, jednak terapia indywidualna raz w tygodniu to dla mnie trochę za mało 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂
  10. Jestem tutaj nowa, chodzę na terapię i ostatnio po rozwiązaniu psychotestu terapeutka mi powiedziała, że test wykazał zaburzenie osobowości - TYP BORDERLINE. Jak sobie radzicie na codzień? Ja przyznam, że raz jest lepiej, raz gorzej, przychodzą chwile słabości, jak i zarówno chwile euforii... Do tej pory dużo straciłam znajomych.. Jedyną osobą, która przy mnie pozostała to jest mój mąż, który czasem ze mną nie wytrzymuje... Czasem się zastanawiam dlaczego to akurat trafilo na nas.. Mam na myśli ludzi, których dotyka to zaburzenie
  11. Butterfly923

    "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

    tak 🙂
  12. Butterfly923

    "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

    Za każdym razem kiedy czuję się lepiej dochodzę do wniosku, że terapia nie jest mi już potrzebna i z niej rezygnuje ;( takie wydarzenie było już 3krotne, teraz mam 4 próbę podejścia
  13. Butterfly923

    "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

    Cześć, nazywam się Oliwia, mam 26 lat. Od dzieciństwa mam problemy z emocjami, jako dziecko byłam strasznie agresywna, chciałam być ciągle w centrum uwagi. Rodzice nie okazywali mi w ogóle czułości, nie przytulali mnie kiedy najbardziej tego potrzebowałam. Całe życie czułam że mnie nie kochali, dopiero mając 20 lat po raz pierwszy usłyszałam przez skype od mamy słowo "Kocham Cię", kiedy mieszkałam za granicą.Ojciec nieraz mnie uderzył, nadużywał alkoholu, przestał pić kiedy miałam 13 lat, nigdy nie dostałam od niego pochwały, do dzisiejszego dnia składając mi życzenia na święta życzy sobie abym "wydoroślała". Było mi strasznie przykro słysząc takie słowa. Z mamą też nie było lepiej, jako nastolatka często się z nią kłóciłam, w furii moja mama nieraz powiedziała mi przykre słowa typu "żałuję, że Cię urodziłam, mogłabym zrobić aborcję, gdybym wiedziała, że takiego szatana jak Ty urodzę". Wiele innych słów tutaj padło, ale gdybym miala je zacząć wymieniać, to zajęło by mi to strasznie dużo czasu. Odkąd pamiętam, to w okresie jesienno-zimowym zawsze czułam się psychicznie gorzej, często płakałam, tak aby nikt nie widział, nie potrafiłam spać po nocach, nie potrafiłam jeść, wraz z nadejściem wiosny objawy ustępowały. Jako nastolatka często zmieniałam partnerów, przejadałam się, nigdy nie czułam się dobrze sama ze sobą, zawsze czułam, że wyróżniam się od innych. Jestem mężatką i nie znosze rodziny mojego męża, cały czas jest we mnie przekonanie, ze oni chca mnie odsunac od mojego męża. Chodzę na terapię ale nie wiem, czy w niej wytrwam do końca. Do dzisiaj mam następujące objawy takie jak: chwiejne nastroje częste uczucie pustki agresja słowa i fzyczna przychodząca znikąd uczucie niepokoju, lęku objadanie się w stanach stresowych idealizowanie ludzi ciągłe uczucie bycia w centrum zainteresowania uczucie nienawiści uczucie ciągłego kontrolowania innych uczucie satysfakcji, kiedy kogoś obrażę słownie Juz sama nie wiem co mam ze sobą zrobić.
  14. Butterfly923

    Osobowość unikająca (lękliwa)

    Cześć, jestem Oliwia. Mam 26 lat. Odkąd pamiętam, to zawsze miałam problem z lękiem, oprócz lęku towarzyszy mi agresja, gwałtowne wybuchy, ciągły stres, niepokój, strach, pustka, objadanie się kiedy objawia się u mnie lęk, niepokój jak i zarówno stres. Aktualnie uczęszczam na terapię. To już moja 4 terapia (3 poprzednie terapie zostały nie ukończone). Ciężko ze mną żyć, boję się że już zawsze taka będę. Jeśli ktoś będzie miał do mnie jakieś pytania to piszcie śmiało.
×