Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Butterfly923

Użytkownik
  • Zawartość

    36
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

246 wyświetleń profilu
  1. U mnie nieco lepiej, zrzucilam już prawie 5 kg, czuję się dzięki temu lepiej. Przede mną jeszcze 30 kg do zrzucenia, wierzę że tym razem wytrwam do końca. Miałam też 3 tygodnie przerwy od terapii i czułam się beznadziejnie, jednak teraz będę stale uczęszczać na nią. Trochę mam ostatnio spraw na głowie, bo podjęliśmy decyzję z mężem o zakupie własnego mieszkania, mamy dosyć ciągłego wynajmowania i płacenia dużych pieniędzy - w tym przypadku cena za wynajem wynosi 1500 zł... Opowiadajcie co tam u was słychać, pozdrawiam
  2. No tak ale przecież nie napisałam że nigdy nie wrócę do pracy, tylko ten stan bezrobocia jest chwilowy
  3. Tak Shira, chcę znaleźć pracę, tylko chcę polepszyć swoje kwalifikacje zawodowe
  4. U mnie to różnie, póki co pracuje nad tematem odżywiania, chce schudnąć i jak narazie 4 dzień bez cukru! Codziennie wypijam 1.5 litra wody, do tego dużo warzywek i owoców. Cieszę się że postanowiłam coś z tym zrobić
  5. No tak w sumie masz rację. Ale jeśli chodzi o pieniądze to nigdy nie będzie sytuacji, w której nie będziemy mieli za co żyć, ponieważ dość wysoko zarabia. Wiadomo to nie jest usprawiedliwienie, ale mąż powiedział że mam narazie pokonczyc kursy (nauka j. Obcego) a dopiero później zacząć szukać pracy
  6. źle to ujelam. Obecnie dużo się uczę do egzaminu B2, do którego chce przystąpić w następnym roku
  7. Butterfly923

    Kosz

    Shira dziękuję za wypowiedź Mógłby się ktoś jeszcze wypowiedzieć?
  8. Butterfly923

    Kosz

    Dzień dobry. Mam problem z którym chciałabym się podzielić i bardzo proszę o szczerość. Rok temu poznałam super faceta, który mnie zaakceptował pomimo moich codziennych trudności w funkcjonowaniu ( choruje na BPD). Po 8 miesiącach pobraliśmy się. Problem mój polega na tym, że często zabieram ze sobą mojego męża w różne miejsca (fryzjer, kosmetyczka, urząd, terapię itp itd). Boję się sama jeździć samochodem. Często zdarzało mi się czegoś nie zauważyć na drodze, bezpieczniej się czuję jadąc z mężem, bo nie raz było tak, że on coś zauważył, czego ja nie zauważyłam. Zdarzały się sytuacje w których musiałam jechać samochodem sama, podczas gdy mąż był w pracy, jakimś cudem udawało mi się przezwyciężać strach i lęk. Być może jest to spowodowane sytuacją, że przez 6 lat nie jeździłam w ogóle samochodem bo nadzwyczajnie nie było mnie na niego stać. Dopiero po związaniu się z mężem wspólnie kupiliśmy samochód. Rozmawiałam z terapeutką na ten temat i mówiła że za dużo spędzamy ze sobą czasu i powoli zaczyna robić się to toksyczną relacją. Szczerze mówiąc to nie do końca tak uważam. Mamy z mężem wspólne zainteresowania jak i oddzielne. Wspólnie oglądamy seriale, jeździmy na rowerze, jeździmy na basen, gramy czasem w karty, bądź w inne gry planszowe. Ogólnie to mam niskie poczucie własnej wartości, aktualnie nie pracuję, ponieważ się kształcę. Często mówię mężowi jak mi to bardzo źle bez pracy ( w sytuacji kiedy mam "doła"), na codzień cieszę się, że nie muszę pracować. Jest to takie skomplikowane. Bardzo proszę o wasze zdania, dodatkowo chętnie odpowiem na pytania
  9. Dzień dobry. Mam problem z którym chciałabym się podzielić i bardzo proszę o szczerość. Rok temu poznałam super faceta, który mnie zaakceptował pomimo moich codziennych trudności w funkcjonowaniu ( choruje na BPD). Po 8 miesiącach pobraliśmy się. Problem mój polega na tym, że często zabieram ze sobą mojego męża w różne miejsca (fryzjer, kosmetyczka, urząd, terapię itp itd). Boję się sama jeździć samochodem. Często zdarzało mi się czegoś nie zauważyć na drodze, bezpieczniej się czuję jadąc z mężem, bo nie raz było tak, że on coś zauważył, czego ja nie zauważyłam. Zdarzały się sytuacje w których musiałam jechać samochodem sama, podczas gdy mąż był w pracy, jakimś cudem udawało mi się przezwyciężać strach i lęk. Być może jest to spowodowane sytuacją, że przez 6 lat nie jeździłam w ogóle samochodem bo nadzwyczajnie nie było mnie na niego stać. Dopiero po związaniu się z mężem wspólnie kupiliśmy samochód. Rozmawiałam z terapeutką na ten temat i mówiła że za dużo spędzamy ze sobą czasu i powoli zaczyna robić się to toksyczną relacją. Szczerze mówiąc to nie do końca tak uważam. Mamy z mężem wspólne zainteresowania jak i oddzielne. Wspólnie oglądamy seriale, jeździmy na rowerze, jeździmy na basen, gramy czasem w karty, bądź w inne gry planszowe. Ogólnie to mam niskie poczucie własnej wartości, aktualnie nie pracuję, ponieważ się kształcę. Często mówię mężowi jak mi to bardzo źle bez pracy ( w sytuacji kiedy mam "doła"), na codzień cieszę się, że nie muszę pracować. Jest to takie skomplikowane. Bardzo proszę o wasze zdania, dodatkowo chętnie odpowiem na pytania. Pozdrawiam
  10. Czuję się beznadziejnie, mąż pierwszy raz w życiu mnie okłamał, wie o moich problemach, postawionej diagnozy przez lekarza, o moich poprzednich związkach w których byłam oszukiwana a pomimo tego i tak mnie okłamał. Czuję się bezradna i smutna, bo tak naprawdę nie mam ochoty z nim nadal być. Mam ochotę od niego odejść, wyprowadzić się, cokolwiek, jednocześnie zajadając smutek w postaci czekolady lub jakiegoś fast - foodu.
  11. @shira123 jestem pod wrażeniem Twojej motywacji i ambicji, jaką posiadasz Tak, uczęszczam na terapię poznawczo - behawioralną z NFZ. Ja też mam wielkie plany na przyszłość, ale boję się, że pójście coś nie po mojej myśli sprawi, że wszystko do tej pory co osiągnęłam pójdzie z dymem... Staram się jak najwięcej z siebie dawać, ale wystarczy jedna rzecz nie tak i zapominam o tym co do tej pory osiągnęłam.
  12. @shira123 , obecnie nigdzie. Dokształcam się z języków obcych, pochłania u mnie to większość czasu. Z poprzedniej pracy nie byłam zadowolona, więc zrezygnowałam. Właśnie problem w tym, że ciężko mi się skoncentrować, w postaci takiej, że jak coś mi się nie spodoba, to odrazu wszystko rzucam. Tak samo było z tą pracą. Pokłóciłam się z przyjaciółką i rzuciłam to wszystko. Nie zależało mi już. Ostatnio często myślę o powrocie do pracy, ale mąż mi doradza, abym zaczekała, abym doszkoliła się do języka na poziomie komunikatywnym i wtedy zaczęła czegoś szukać. Nauka z językiem sprawia mi wiele radości, czasem jestem w stanie 12h z przerwami się uczyć, czasem tylko 2h. Wszystko zależy od chęci i mobilizacji danego dnia. Boję się iść na studia, dlatego, że mnie grupa studentów nie zaakceptuje, to, że będę musiała jakiś przedmiot zdawać w drugim terminie i wtedy się poddam. Myślałam o wolontariacie, ale póki co nie mam do tego głowy. Shira, jak sobie z tym wszystkim radzisz? Powiedz Miłego dnia dla was
  13. Butterfly923

    Witam :)

    Cześć @blond07. Mam zdiagnozowane BPD od niedawna, jednak objawy już od 15 lat, wtedy pojawiło się uczucie "pustki", objadanie się z naprzemienną głodówką, samookaleczenia ( teraz ustąpiły), lęk przed odrzuceniem. Chodzę na terapię poznawczo - behawioralną, mam nadzieję, że kiedyś uda mi się z tego wyjść. Jeśli masz ochotę, to napisz do mnie na PW
  14. Czuję się do dupy. Ostatnio mam przerwę w terapii spowodowanej zmianami grafiku terapeutki, do której chodzę na NFZ. Czuję się samotna i nie chciana. Marzę o dobrze płatnej pracy, ale co z tego jak do pracy w korpo potrzeba wyższego wykształcenia... Dla mnie to jest głupie, bo studia wyższe to papierek, szczególnie jak chce się pójść do takiego korpo... Co innego, gdy w grę wchodzą studia prawnicze, medyczne, to wiadome, że bez studiów się nie obejdzie.... No ale co na to poradzić... ;/
  15. Hej @Lilith, nie zapisałam się do psychiatry, nie mam odwagi. Póki co próbuję się skupić na tym co jest, na nauce. Mam na myśli naukę w postaci kursu językowego. Nigdzie nie pracuję. Sama nie wiem czy to dobre rozwiązanie, ale jest to dla mnie wygodne. Nie muszę ciężko pracować tak jak wcześniej. Już dość napracowałam się w markecie, w którym musiałam być ciągle dyspozycyjna, gdy ktoś się rozchorował. Teraz mam swobodę i mogę się skupić na tym co najbardziej lubię - czyli na nauce języków obcych. Nie wiem co mogę jeszcze napisać.
×