Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

frusowa

Użytkownik
  • Zawartość

    25
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. frusowa

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Najlepszym pomysłem jest po prostu o to zapytać :) Wiem, że to ciężkie ale bardzo oczyszczające. Ja przez całą terapię też się tym przejmowałam, bo o tym nigdy nie rozmawialiśmy. Tzn kiedyś na początku padło pytanie jak odbieram relację terapeutyczną, ale odpowiedziałam jakoś wymijająco bo wtedy w ogóle nie czułam żadnej relacji. I parę tygodni temu T powiedział coś co mnie bardzo zabolało i gryzłam się z tym tydzień. Byłam na niego wściekła, rozdrażniona , ale bałam się mu to powiedzieć, że usłyszę- Ok. zawsze możesz zmienić terapeutę. Okazało się, że po pierwsze reakcja była totalnie przeciwna- stwierdził, że po prostu potrzebuję z jego strony jeszcze więcej ciepła i uwagi, po drugie zdałam sobie sprawę, że zaczęło mi zależeć, potrzecie terapia ruszyła mocno do przodu. Na tej samej sesji T zapytał jak wyobrażam sobie to co on myśli na mój temat- okazało się, że wcale nie przynudzam swoimi problemami Często też pytam go o to jak jestem odbierana- np. czy jestem zarozumiała, zimna itd. Faktycznie kolejnym krokiem powinno być pytanie o planowany termin zakończenia terapii. Na razie jestem mocno zawstydzona przed kolejną sesją, bo w zeszłym tygodniu wysłałam osobistego sms-a, a ja przecież zawsze sztywno trzymam się zasad i nie robię takich rzeczy- tym bardziej nie wysyłam miłych smsów!!!!
  2. frusowa

    Nieumiejętność prowadzenia small talk

    Idealna charakterystyka Sheldona Coopera!!! <3 <3
  3. frusowa

    Poczucie bycia "nie w porządku"

    Zinterpretowałam poczucie bycia "nie w porządku" jako poczucie winy., jako bycie nie w porządku wobec kogoś.
  4. frusowa

    Poczucie bycia "nie w porządku"

    Poczucie winy i wstyd to dwie różne emocje, chociaż bardzo długo nie umiałam ich rozdzielić, bo poczuciu winy zawsze towarzyszy u mnie zawstydzenie, a wstydowi wina. W ogóle obie emocje wrosły we mnie tak głęboko i tak bardzo się do nich przyzwyczaiłam , że nawet nie wiedziałam że je mam- po prostu były zawsze , nawet przy najmniejszym nawet dyskomforcie. Na jednym z pierwszych spotkań terapeuta powiedział mi , że rzadko ma pacjentów z tak nieracjonalnie rozkręconym poczuciem wstydu i winy, co wydawało mi się bzdurą, bo przecież byłam tak zła i nieadekwatna, że obie emocje wydawały mi się jak najbardziej na miejscu. Co więcej okazało się , że można czuć wdzięczność, zamiast winy Tutaj jest ciekawy artykuł o wstydzie i winie : https://depot.ceon.pl/bitstream/handle/123456789/2615/Wstyd%20i%20poczucie%20winy%20w%20teorii%20i%20badaniach.pdf?sequence=1 A czerpiąc z mojej ulubionej terapii schematu- to wina i wstyd , pomimo tego, że są totalnie różne to czerpią z tych samych schematu- wadliwości.
  5. frusowa

    Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

    Przytłoczona samotnością, bezwartościowa, bezużyteczna, niezasługująca na uwagę i troskę i bardzo , bardzo zmęczona.
  6. Wydawało mi się , że jedną z głównych cech osobowości lękliwej jest właśnie silna potrzeba obserwowania i kontrolowania emocji innych (oczywiscie z bezpiecznego dystansu) . Takie bycie w ciągłej gotowości na atak ze strony innych ( przeczulenie na punkcie rzeczywistego i wyimaginowanego odrzucenia lub deprywacji emocjonalnej).
  7. Cześć frusowa:) Brałem udział w TRZECH imprezach (zakończenie szkoły podst., połowinki, bal maturalny) w moim życiu. Nie wliczam to spotkań klasowych w szkole podstawowej. Na studiach i później nie byłem na żadnej imprezie. Tego typu imprezy akurat omijam szerokim łukiem- zdecydowanie nie dla mnie :) Żadnych wesel, bankietów branżowych itd. Nie nie nie. Chodziło mi raczej o wychodzenie ze znajomymi, domówki, ewentualnie festiwale i koncerty :)
  8. Sama mam zdiagnozowaną osobowość unikającą rok temu. Moje odczucia były mocno mieszane, bo z jednej strony wszystkie wytyczne ICD i DSM się zgadzały, ale z drugiej strony pamiętałam okres studiów, który obfitował w dużą liczbę znajomych i imprezy. Niestety po tym czasie rozpoczął się kilkuletni czas izolacji, samotności i nie wychodzenia z domu. Dużo wyjaśniło mi rozpoczęcie terapii schematów. Teraz już rozumiem, że fakt braku umiejętności utrzymania na dłużej relacji i stworzenia związku przez całe życie wynika ze schematu porzucenia i niestabilności więzi,a moje aktualne zamknięcie się na ludzi jest bardziej wynikiem aktywacji schematów wadliwości i obawą przed schematem deprywacji emocjonalnej. W ogóle dołączenie elementów schematu do terapii poznawczo-behawioralnej jakoś w końcu ruszyło ją do przodu i powolutku otwiera mnie na terapeutę. A elementy powtórnego ograniczonego rodzicielstwa ( pomimo tego, że zawsze mówię mojemu terapeucie, że gardzę tym narzędziem i go nie potrzebuję) na ten moment wyciągnęły mnie ze spirali myśli samobójczych. I pomimo tego, że mam świadomość , że terapia schematu na pewno nie uczyni ze mnie szczęśliwego ekstrawertyka, to na pewno na razie powoduje , że jestem mniej rozdartym i poranionym w środku introwertykiem :)))
  9. frusowa

    Ile trwa terapia poznawczo-behawioralna w leczeniu fobii

    Tak, poznawczo-behawioralna. Prywatnie- nie wiem czy jest w ogóle możliwość dostania się na terapię na NFZ z powodu fobii społecznej ? Znam osoby, którym terapia pomogła po kilku spotkaniach, ale one nie miały zaburzeń osobowości.
  10. frusowa

    Ile trwa terapia poznawczo-behawioralna w leczeniu fobii

    Ja teoretycznie skończyłam terapię osobowości unikającej jakoś tak po 12-13 spotkaniach. Ale to faktycznie było za wcześnie, bo później chodziłam co jakis czas w sytuacjach kryzysowych, ale było ich tyle, że wyszła z tego w sumie normalna druga terapia Za niedługo minie rok,a ja raczej niechęnie myślę o jej zakończeniu.
  11. frusowa

    Dlaczego warto być nieidealnym?

    Bardzo lubię perfekcyjne i idealne rzeczy, i perfekcyjnych ludzi. Lubię obserwować i podziwiać ich perfekcyjne życie. Tylko zawsze okazuje się , że Ci perfekcyjni ludzie czasami też mają bałagan w domu, swoje problemy i lęki. Wtedy czuję się oszukana, że idealny świat nie istnieje. Ale ja za to całkiem dobrze utrzymuję w ryzach mój chaos w życiu i w głowie :)
  12. Też wróciłam na terapię, w sumie nie do końca wiem po co-chyba właśnie po to , żeby po prostu z kimś pogadać. Głupio uwierzyłam na poprzedniej terapii, że jestem w stanie budować relacje- tylko muszę sobie na nie pozwolić i stworzyć okazję na ich nawiązanie. To straszne kłamstwo- nie zmieniło się nic, pomimo wystawiania się na bodźce, wcale nie było mi łatwiej. Pozwoliłam sobie uwierzyć, że ludzie wcale nie oceniają i nie gardzą. Nowa grupa, pewnie ważna z punktu zawodowego, a ja kompletnie nie umiem się z nią zasymilować , jestem zepchnięta na margines. Myślałam, że ten okres odrzucenia minie po gimnazjum, liceum, studiach- ale jak widac w dorosłym życiu obowiązują dokłądnie te same mechanizmy. Szczerze- wolałabym, żeby terapeuta po prostu powiedział, że jestem gorsza i zjebana i nic się nie da z tym zrobić. Wróciłabym do skorupki i żyła spokojnie, samotnie. Teraz na nowo budowanie pancerza, który absolutnie głupio zrzuciłam. A kwestia tego, że mój terapeuta twierdzi, że dopóki nie zbuduje normalnych zdrowych relacji z innymi, dopóty nie poukładam relacji z rodziną, nie nastraja optymistycznie.
  13. frusowa

    DEPRESJA- pytania do psychologa

    Od pewnego czasu zastanawiam się nad "nomenklaturą samobójczą ". Czym różnią się myśli od tendencji samobójczych? Czy niechęć do życia jest równoznaczna z myślami samobójczymi? Czy jeżeli zasypiając myślimy o tym , żeby się obudzić lub odczuwamy ulgę na myśl o tym że możemy się nie obudzić jest czyms "normalnym", powszechnie wystepującym w społeczeństwie ale będącym tematem tabu czy już rodzajem zaburzenia?
  14. Drodzy Unikający :) Czy macie czasami problem z wątpliwościami co do prawdziwej oceny rzeczywistości? Jak rozróżnić nieobiektywny lęk wynikający z zaburzenia osobowości i zaniżonej samooceny od fatktycznego braku zdolności do wykonania czegoś.
  15. frusowa

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Ja wierzę i chcę wierzyć w szczere reakcje mojego terapeuty. Np. wielokrotnie usłyszałam od niego, że go wkurza , że ktoś postąpił w zły sposób ze mną i widziałam faktyczne zdenerwowanie ( a z moją osobowością unikającą jestem bardzo przeczulona na reakcje innych i uważnie obserwuję). Długo wyszukiwałam fałszu i próbowałam przyłapać T na kłamstwie i znajdowałam coś do czego mogłam się przyczepić. Ale patrząc na to z perspektywy czasu i konsekwencji jego postępowania zdaję sobie sprawę, że mocno przesadzałam w tym względzie. Zresztą ostatnia sesja była bardzo pozytywna, bardzo mnie otworzyła i w końcu poczułam naturalną interakcję. Pozwoliłam sobie na wbicie takiej małej szpileczki i nawet na po sesyjny "small talk" - co jeszcze niedawno byłoby dla mnie absolutnie nie do pomyślenia, bo dramatem było dla mnie przyjście na sesje 2 min przed czasem .
×