Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

inscure

Użytkownik
  • Zawartość

    14
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. inscure

    Do czego doprowadziła mnie nerwica. Moja historia

    Przeczytałem co prawda tylko kilka pierwszych postów, ale moim zdaniem autorze Twój problem polega na tym, że z jednej strony chcesz się odblokować, a zdrugiej tak panicznie tego boisz, że od tego nieświadomie uciekasz. Mówisz, że jakbyś się odblokował, to te emocję by Cię rozsadziły, że dostałbyś zawału albo wylewu. Ale tak na prawdę nie masz podstaw by tak twierdzić - nigdy przez coś takiego nie przeszedłeś, nie miałeś okazji wyjść ze stanu w którym jesteś, więc nie wiesz co by było. Poza tym nawet jakbyś dostał zawału, to nie znaczy ze byś umarł. Ludzie po zawale często żyją i całkiem dobrze funkcjonują. Twierdzisz też, że jakbyś się odblokował, to wróciłbyś co najwyżej do stanu sprzed 2,5 roku - moim zdaniem również nie masz podstaw by tak uważasz, bo nie wiesz co by było. Jesteś obecnie zupełnie innym człowiekiem niż wtedy, o 2,5 roku starszy, z innymi wspomnieniami, przeżyciami, stanem emocjonalnym i nie ma żadnej gwarancji że byłoby tak samo źle jak 2,5 roku temu - może własnie byłoby dużo lepiej. Nie przewiduj przyszłości w taki sposób jak to robisz, bo robisz to bezpodstawnie. Nieświadomie się blokujesz. Myślę, że Twoje podejście do odzyskania zdrowia jest własnie dużą przeszkodą by je odzyskać. Co do podejścia do wiary i Twoich prób otrzymania daru uleczenia, to trochę moim zdaniem źle do tego podszedłeś - z postawą roszczeniową, ale może się mylę, bo opisałeś tylko co myslałeś po tym jak nie widziałeś by się coś poprawiało a nie wiadomo jak myslałeś w trakcie modlitw. Osobiście byłem na mszy o uzdrowienie i uleczenie wewnętrzne (są one w kązdym dużym mieście w wielu kościołach) i widziałem jak ludzie byli uleczani. Ale trzeba do tego wiary i pokory, nie podejścia jak klient w sklepie. Niektórzy mówili, że uleczenia doświadczyli dopiero za którymś podejściem do tej modlitwy i że teraz czują, że wtedy po prostu nie byli gotowi w swojej glowie na otrzymanie tak dużego daru. Może warto się w tym kierunku nad tym zastanowić. Tak, wiem że to stary temat, ale może ktoś ma podobny problem i skorzysta z tego co napisałem.
  2. inscure

    Natrętne myśli o powołaniu zakonnym.

    Dzisiaj w książce Reginy Brett pt. Bóg nigdy nie mruga, przeczytałem jej parafrazą Fredericka Buechnera - powołanie jest tam, gdzie nasza największa radość spotyka się z największą potrzebą świata.
  3. inscure

    Straciłam to, co kochałąm - nie umiem ruszyć do przodu

    Myślę, że nie można też zbyt wielu oczekiwań stawiać sobie czy też do sytuacji, np. imprezy. Im większe stawiamy oczekiwania, tym może być większe rozczarowanie. Może za bardzo skupiasz się na tym by dobrze wypaść, by inni Cię polubili, może zbyt często sprawdzasz jak się czujesz, jak inni na Ciebie patrzą, zamiast po prostu być i skupić się na tym co ktoś inny interesującego mówi, co się dzieje wokół i ile z tego możesz korzyści wyciągnąć, np. napić się dobrego drinka, spytać koleżankę o coś, co Cię długo ciekawiło, posłuchać dobrej muzyki.
  4. inscure

    nie wiem kim jestem, tylko się zdaje...

    A ja powiem odwrotnie - pogadaj z chłopakiem. Powiedz mu wprost, że nie odpowiada Ci osoba, która nie dba o siebie, nie ma znajomych i nie ma pomysłu jak urozmaicić Wasz czas. Zobaczysz jak zareaguje - mówisz, że jest czuły, ciepły - więc powinien się ogarnąć. Może on po prostu nie jest świadomy, że Ci coś przeszkadza - Ty może mu nie mówisz, więc on uznaje, że wszystko jest w porządku. Jak będzie trzeba - zostaw go na trochę (tylko tu trzeba mieć wyczucie, szczególnie jeśli chce się w ten sposób związek uratować).
  5. inscure

    Straciłam to, co kochałąm - nie umiem ruszyć do przodu

    Jak tam idzie?
  6. inscure

    Cześć, to ja, co ze sobą zrobić?

    Dobrą motywacją, jeśli się z innymi mieszka, jest wydrukowanie sobie tabelki z czynnościami do zrobienia każdego dnia i zaznaczanie gdy się coś zrobiło.
  7. inscure

    Dominika G.

    Jeśli ktokolwiek się cieszy z Twoich upadków, to na pewno nie chcesz wpaść mu w ramiona, bo wiesz, do czego to prowadzi. Walcz o siebie i nie przejmuj się tym kimś, jest też ktoś, komu na Tobie zależy i ten ktoś może Ci pomóc, a nie ten, kto się cieszy, że sobie nie radzisz. Jest dużo dziewczyn, które popełniały błędy podobne do Twoich. Przeszłości nie cofniesz, wystarczy że spróbujesz nie popełniać tych samych błędów - żyć musisz dalej, możesz wiele dobrego jeszcze zrobić, przyćmić to, czego żałujesz.
  8. inscure

    Straciłam to, co kochałąm - nie umiem ruszyć do przodu

    Czemu miałabyś na niego nadal czekać? Nie oceniam czy to dobry czy zły pomysł, ale chciałbym byś się nad tym zastanowiła. Czy będziesz szczęśliwa gdy wróci? Nie będziesz się ciągle bała ze znowu wyjedzie? Będziesz miała gwarancję że nie wyjedzie, na podstawie tego co przeszłas z nim?
  9. inscure

    Straciłem osobe którą kochałem :'(

    Moim zdaniem za bardzo za nią latałeś. Musisz być na tyle pewny siebie, aby ona widziała, że stać Cię na inną dziewczynę, i że jak teraz nie będzie chciała być z Tobą, to później może być za późno, bo będziesz z inną. Nie mów oczywiście tego, ale musisz być pewny siebie, że możesz znaleźć bez trudu inną dziewczynę. Rozmawiaj z innymi dziewczynami, np. jak jesteś w sklepie z tą Twoją dziewczyną, to skomentuj coś kasjerce. Ona musi widzieć, że umiesz z innymi dziewczynami nawiązywać jakiekolwiek relacje, że ma o Ciebie walczyć, tak jak Ty o nią. Jeśli mimo tego nadal nie będzie zainteresowana, bo czasem po prostu się nie jest w czyimś typie, to pewność siebie ułatwi Ci znalezienie innej dziewczyny.
  10. inscure

    Straciłam to, co kochałąm - nie umiem ruszyć do przodu

    Moim zdaniem nawet nie musisz się mocno zmieniać - po prostu trafiłaś na nieodpowiedniego faceta. Czasem tylko warto wziąć pod uwagę zdanie innych - nie odrzucać podpowiedzi od razu, ale zastanowić się chwilę nad nimi (wtedy mówiłaś ze wszyscy Ci odradzali). Dobra z Ciebie dziewczyna - mocno się angażujesz będąc w związku i jesteś w stanie wiele poświęcić dla faceta. Twój przyszły mąż będzie miał z Tobą dobrze :)
  11. inscure

    Witam wszystkich !

    Moim zdaniem ogromnym błędem było że na terapii nie powiedziałes psychologowi o żonie. Jeśli masz możliwość, idź na wizytę do psychologa jak najszybciej - nawet innego niż do tej pory chodziłeś i otwórz się wreszcie - musisz być szczery na wizytach, bo zatajajac fakty, emocje z nimi związane, nie pomagasz sobie i bardzo utrudniasz prace psychologowi.
  12. inscure

    Straciłam to, co kochałąm - nie umiem ruszyć do przodu

    Tak jak ktoś pisał, moim zdaniem ciężko jest od razu wskoczyć do strefy komfortu. Daj sobie czas, chłopak sam się znajdzie jeśli tylko zaczniesz robić coś dobrego dla siebie, cokolwiek. Wyjdź pobiegać, albo spróbuj pomoc komuś na tym forum swoim postem, obejrzyj dobry film. Takimi małymi kroczkami unikniesz frustracji, że jeszcze nie jest tak jak byś całkowicie chciała - w końcu będzie, tylko to wymaga czasu.
  13. inscure

    Witam, potrzebuje pomocy

    Nie można oczekiwać czegoś takiego jak zupełne naprawienie - w ten sposób pędzi się do czegoś, co jest nieosiągalne, nie da się wrócić do żadnego stanu idealnie takiego, jaki był w przeszłości. Nawet jak sobie człowiek usprawiedliwi dany czyn, to ma w pamięci nieprzyjemny moment szukania usprawiedliwienia, a to wzmaga lęk w momencie przypomnienia i być może wzmaga ukryte poczucie winy. Po prostu zostaw przeszłość za sobą, nie zastanawiaj się nad nią, a zamiast tego - zadaj sobie pytanie - co mogę zrobić przy kolejnym spotkaniu z chłopakiem, by było fajnie, ale może nie skończyło się wyrzutami sumienia. Co mogę zrobić, by atmosfera przy rodzicach była lepsza. Co mogę zrobić dla rodziców, by poczuli, że nadal ich kocham. Zobaczysz, że z czasem, jak zrobisz wiele dobrego bazując na dobrych wnioskach wyciągniętych z przykrej dla Ciebie sytuacji, to ta sytuacja w wyniku której teraz masz kiepski nastrój, będzie dla Ciebie bez znaczenia. I pamiętaj, że historię buduje się cały czas, więc tak jak teraz wspominasz czasy kiedy czułaś się z rodzicami świetnie, tak za jakiś czas możesz wspominać miło chwile, które za moment możesz przeżyć w taki sposób, jak byś tego pragnęła. Jestem przekonany, że jak zrobisz dla rodziców wiele dobrego, będą widzieli, że się starasz, to oni po prostu zapomną o tej sytuacji, będzie dla nich bez większego znaczenia. Jak nie wiesz jak z nimi rozmawiać, to na początek może nie rozmawiaj, tylko zrób dla nich coś, np. tacie kawę, mamie naczynia pozmywaj, coś czego zbyt często nie robisz, a co docenią. Zobaczysz, że sami zaczną z Tobą rozmawiać :)
  14. inscure

    Witam, potrzebuje pomocy

    Z opisu wynika, że jesteś dość młodą osobą - Twoim rodzicom zależy, byś pewnych głupot wieku młodzieńczego nie popełniła. To, że się teraz nie odzywają czy że atmosfera nie jest może zbyt fajna wynika tylko z tego, że się o Ciebie martwią, ale może też, że są zaskoczeni - jeśli nie masz starszego rodzeństwa, to Twoi rodzice, zauważ, stoją teraz przed dużym wyzwaniem - wprowadzeniem córki w dorosłe życie - mogą mieć pewne obawy, czy sobie poradzą, a może zaczynają sobie wyobrażać, że córka dorośnie, wyprowadzi się, a oni będą czuć się starzy... Ta sytuacja z chłopakiem, może byli przekonani, że zanim ten moment nadejdzie, to że jeszcze trochę czasu minie, że zdążą z Tobą porozmawiać i powiedzieć co wypada, na co uważać, co wolno, czego nie. Może ich po prostu tak zaskoczyłaś, że nie wiedzą co powiedzieć, może mają wyrzuty w stosunku do siebie, że nie pogadali z Tobą na czas - bo przecież napisałaś, że tata się nie odzywa, a nie że ma żale. Daj im czas, ale też sobie - zaufania na pewno nie straciłaś, ale mogą mocniej Cię kontrolować, bo sprowokowałaś ich - musisz być tego świadoma i to akceptować (w granicach zdrowego rozsądku), inaczej możesz się zacząć irytować, a to nie pomaga.
×