minou
Użytkownik-
Postów
938 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Ostatnie wizyty
Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.
Osiągnięcia minou
-
Też tu jestem z 10 lat i nawet nie wiedziałam że są jakieś dramy No nic, ja wracam na DC Tylko się tutaj nie pozabijajcie po co wgl?
-
Ja w życiu bym nie chciała być adminem - okropna robota Jakby nie było, to wymaga jednak pewnej umiejętności nie brania rzeczy do siebie i oparcia się pokusie „jak się ze mną nie zgadzasz to Cię uciszę” nie wiem czy ja bym miała cierpliwość. Ale np ciekawe, że nie widziałam żeby któryś z chłopaków adminów się odpalił na DC jak do tej pory - i naprawdę nie chcę iść w stronę bias na płeć, to tylko takie spostrzeżenie. To może wynikać z wielu przyczyn przecież.
-
@Melodiaa nie rozumiem tego demonizowania DC. Tam się nic nie dzieje, jeśli jest jakaś „drama” to raczej wynikająca z naszych zaburzeń/pogorszenia choroby. Za to ja wgl nie wiedziałam, że tu się tak wiele dzieje w oftopiku zwykle nawet tu nie zaglądałam. Ale odkąd jestem na DC, kilka osób się podzieliło ze mną różnymi doświadczeniami i mam wrażenie że tu na forum na wierzchu wszystko jest łagodzone przez opóźniony czas odpowiedzi (i moderację) ale to co się dzieje na privie i u ludzi w głowach nie zawsze jest dobre - ja się w każdym razie czułam źle po przeczytaniu niektórych historii… DC jest pod tym względem bardziej dynamiczne (choć na priv pewnie też dużo się dzieje). W sensie jak jest konflikt to zwykle wychodzi on od razu. Zresztą ta cała historia to jak @Doktor Indor pisze - gdyby @MicMic przeprosił to by nie było sprawy. I moim zdaniem tam w zasadzie nikt nie miał złych intencji, po prostu nieporozumienie zaszło za daleko. Mi jako autyście zresztą trudno też się odnaleźć w sytuacji fakty vs. normy społeczne, dlatego też jasno napisałam że nie podoba mi się ani cenzura określonych słów niekierowanych bezpośrednio do nikogo z intencją obrażenia, ani odpisywanie w stylu „zablokuję Cię bo mogę”. I na to Zakoleon odpowiedział najlepiej: róbta co chceta
-
Jprdl po co ja wgl tu zajrzałam @linka w sumie nieprawda że nikt nie wziął strony @MicMic bo ja od razu pisałam że nie jestem za cenzurowaniem DC. A szczególnie wybiórczym, bo chwilę po tym jak MicMic dostał mute, na formum wpierdolił się Zakoleon (jak on tu się nazywa?) i użył brzydkiego słowa „na er” i nikt mu uwagi nie zwracał @shadow_no krótki lont i uprawnienia powiadasz? No moim zdaniem jak się ma krótki lont to się nie powinno mieć uprawnień - i piszę to nie po raz pierwszy w kontekście DC (jeśli pamiętasz sytuację z liskiem…).
-
Ale ja? Pisałam coś w temacie „samotność”?
-
Jak można pracować nie będąc szczęśliwym i wstać o 6:00 rano?
minou odpowiedział(a) na poszkodowany temat w Depresja i CHAD
Ale co za problem? Możesz od razu zejść na obiad Zwykle udaje nam się wygrzebać przed końcem śniadania, najgorsze jest jak masz lot np o 7:00 i musisz wstać o 3. Albo np powrót jak lot jest o 11:00 ale transfer z hotelu jakimś mega powolnym busem zajmuje 4 godz wiec musisz i tak wstać o 4 czy 5… -
Jak można pracować nie będąc szczęśliwym i wstać o 6:00 rano?
minou odpowiedział(a) na poszkodowany temat w Depresja i CHAD
Suplementacja wit D i w większości przypadków omega3 powinna być w zasadzie standardem, bo naprawdę niewiele osób ma prawidłowy poziom wit D i odpowiedni stosunek omega3 do omega 6 i 9. U części osób na poprawę samopoczucia sprawdzi się też suplementacja magnezu i wit z grupy B. Najlepiej po prostu zrobić badania. Co do tematu pracy, radości z pracy, psychologicznego BHP, wypalenia itd. to ja pracuję w HR i ten temat jest częścią mojej pracy - a i tak jak zwykle szewc bez butów chodzi i też wylądowałam na L4 z powodu pracy. Jeśli praca Ci się nie podoba to można próbować jakoś to poprawić ale ostrożnie. Wybadać grunt z szefem na temat ewentualnych problemów ale nie cisnąć jeśli wyczuje się opór bo wtedy zwykle i tak nic się nie wskóra. W takim wypadku stosuje się zasadę ograniczania szkód - czyli jak najmniejsze zaangażowanie emocjonalne w pracę, wykonywanie minimum obowiązków nie więcej, opracowanie planu wyjścia, spokojne szukanie innej pracy. Chyba że sytuacja jest zdecydowanym mobbingiem itd, wtedy najpierw szybko dokumentować co się da a potem uciekać na L4. Motywacja do wstania hmmmm. Wiesz ja kocham swoją pracę. Tzn swoje obowiązki bo już ludzie w pracy potrafią wszystko zepsuć i dalej bardzo ciężko mi się wstaje o 6. Czy o 7. Czy nawet o 8. Nawet jak mam jechać na wymarzone wakacje to kursy budzik dzwoni np o 5 mam po prostu ochotę zrezygnować tylko po to żeby pospać te 3-4 godzinki dłużej…. -
Nerwica lękowa na automatyczne odruchy ciała.
minou odpowiedział(a) na Patryk17 temat w Nerwica lękowa
Ja od dziecka miałam lęki. W pewnym momencie znalazłam sposób na poradzenie sobie z jednym lękiem. Chwilę był spokój, pojawił się inny lęk. Znów udało się go opanować, ale zastąpił go kolejny. No i zrozumiałam że lęk jako taki po prostu przybiera jakiś kształt, często zupełnie nielogiczny. Jak sobie poradzisz z tym nielogicznym problemem, Twój lęk przybierze po prostu inną formę. Dlatego nie ma co się skupiać na tym CZEGO się boisz. Zamiast tego musisz się dowiedzieć DLACZEGO się boisz. Lęk to tylko objaw, przyczyna zwykle leży gdzie indziej. U mnie po latach okazało się że lęki były spowodowane przez ADHD. Lata bezskutecznego leczenia, a po lekach na ADHD wszystkie lęki zniknęły dosłownie po kilku dniach. Lęki występują też przy przewlekłym stresie, depresji, DDA, zaburzeniach osobowości, PTSD, autyzmie, przewlekłym stresie czy wypaleniu zawodowym, ciężkich chorobach fizycznych u siebie lub w bliskiej rodzinie, zaburzeniach hormonalnych, niedoborach witamin i minerałów itd. Znajdź przyczynę, a znajdziesz lekarstwo -
Eh to tak jak z torebkami i butami. Wiadomo, że nie założysz 8 na raz, ale fajnie mieć na różne okazje, humor. U mnie jak pisałam część po prostu dostajemy. Ale mam koleżankę która jest prawdziwą pasjonatką i tak, jak byłam u niej to była sesja wąchania jej perfum a nawet psikania się nawzajem i wąchania jak pachną na mnie a jak na niej, bo na każdym pachną inaczej…
-
Łoooo żesz @kacperrr28 powinien apteczkę przenieść do sejfu a Ty kosmetyczkę Jakby się ktoś Wam włamał chłopaki to w jednej reklamówce wyniósłby niezłą sumkę
-
Te Cacharel? Kupiłam je kiedyś siostrze, była zadowolona Jest cudowny z DKNY to chyba dla mnie jedyny który kupię ponownie jak się skończy. Ale jest też bardzo subtelny i lekki, taki naprawdę na lato.
-
Ale super macie kolekcje Ja od razu mówię, że u nas w domu pojęcie własności bywa dość „płynne” (nastolatka z ADHD i autyzmem), więc część rzeczy na zdjęciach jest bardziej „jej” (albo wydawało mi się że jest moje - dopóki nie przestało) a części w ogóle nie znalazłam bo pewnie jest w czuleści jej pokoju (trochę boimy się tam wchodzić). Ilość wynika po części z faktu, że młodej ciocia jest kierowniczką Douglasa i daje jej różne testery pełnowymiarowe, nie każdy jej się podoba i tak oto znów własność jest „płynna”. Te 3 na pierwszym zdjęciu używam najczęściej
-
Żeby zmierzyć ciśnienie prawidłowo musisz być zrelaksowany jak się boisz wyniku to Ci wyjdzie wysokie - wiadomo. Po prostu nie mierz przez tydzień. To Ty decydujesz, schowaj ciśnieniomierz i powiedz sobie że nie i koniec. Uleganie swojej nerwicy tylko ją nakręca.
-
Kiedyś miałam nawracające sny. Nie zawsze koszmary. Np przez pewien czas co noc śniła mi się moja paczka przyjaciół. To było przyjemne potem przy depresji, nerwicy i trudnym okresie ze zmianą studiów, oddalaniem się jednego z najlepszych przyjaciół (który po kilku latach dostał diagnozę CHAD i cech narcystycznych, teraz wiem, że mnie do siebie bardzo przywiązał, a potem odsunął, bo znalazł innych przyjaciół) codziennie śniło mi się że się huśtam na huśtawce. Nie było to nieprzyjemne, ale co noc ten sam sen, w różnych sceneriach. Wg sennika huśtawki to zmiany, niepewność itd więc pasowało. Potem w kolejnym trudnym okresie ciągle śniło mi się, że jadę windą a ona spada. Albo nie spada, ale też się nie zatrzymuje i wypada przez dach a ja się boję, że się przetoczy po dachu i spadnie. Codziennie. To już był koszmar, bo oczywiście nie byłam w stanie jeździć windą, a mieszkałam na 11. piętrze Nigdy te sny, czy nawet koszmary nie wpływały ogólnie na mój sen, tzn nigdy nie cierpiałam na bezsenność. Ogólnie dużo snów i pamiętanie wielu snów oznacza po prostu, że dużo czasu spędzasz w fazie REM. To nie jest złe, ale za dużo fazy REM występuje albo kiedy śpisz za płytko, za mało czasu spędzasz w śnie głębokim (może tak być że stresu, mózg ciągle chce trochę „czuwać” i ogranicza sen głęboki), albo jeśli śpisz więcej niż potrzebujesz. Np jeśli w ciągu dnia nie zmęczysz ciała wystarczająco, organizm nie potrzebuje aż takiej regeneracji, a jednocześnie dużo czasu np leżysz i czytasz, czy oglądasz TV, czy się martwisz i potem mózg we śnie przepracowuje te informacje. U mnie te „serie” snów, czasem po kilka na noc, były spowodowane za dużą ilością snu, oraz często za małą ilością ruchu. Zawsze lubiłam spać, a sen był też sposobem na nudę (nie mam co robić, zdrzemnę się), oraz sposobem na stres (jestem zmartwiona, „prześpię się” z tymi problemami). W końcu spałam po 11-12 godzin i oczywiście mózg wchodził w głęboką fazę snu tylko na początku nocy, a potem, oraz podczas drzemek, był tylko sen płytki i faza REM. Dlatego miałam tyle snów. Teraz rzadko mam taki luksus żeby móc aż tyle spać, zresztą to nawet nie jest zdrowe. Zauważyłam też, że jeśli cały dzień pracuję umysłowo, a po pracy zajmuję się też różnymi problemami czy sprawami, śpię płycej i mam bardziej „niespokojne” sny. Rozwiązaniem jest ruch, najlepiej na świeżym powietrzu. Jeśli zmuszę się np do spaceru szybkim tempem lub przelecenia domu odkurzaczem tak, że pot się ze mnie leje, śpię głębiej, spokojniej, a sny pojawiają się dopiero nad ranem - czyli wtedy kiedy naturalnie mózg już nie wchodzi w fazę głębokiego snu. Tak jak piszą @brum.brum i @marra - zdrowy ruch i zadbanie o mikrobiom poprawiają sen.
-
Aha, dodam jeszcze że absolutnie się nie zgadzam, u mnie zmieniło to wszystko. 35 lat życia z nawracającą nerwicą, przeszłam przez różne „trendy” psychologiczno-psychiatryczne, najpierw było „benzodiazepiny są skuteczne”, więc brałam benzo. Potem „o nie, benzodiazepiny uzależniają, na nerwicę tylko leki przeciwdepresyjne. I jak nerwica wróci, to proszę wrócić po receptę”, potem „recepta? O nie, od farmakoterapii to się odchodzi. Terapia, tylko terapia”, potem „terapia nie działa hmmm. Na pewno działa, musi działać, trzeba się bardziej przyłożyć”. Potem już przez wiele lat nie miałam ochoty na żaden kontakt z pracownikami ochrony zdrowia psychicznego, czy to psychiatrami czy psychologami. No i potem wreszcie było „oczywiście, że ma Pani nerwicę, przy ADHD to normalne. Teraz musimy się skupić na różnych narzędziach i wiedzy, żeby mogła Pani dostosować codziennie życie do potrzeb osób z ADHD i autyzmem i to złagodzi lęki”. No i tak było. Moj mózg nie filtruje, nie odpoczywa. Nawet w czasie wolnym zamiast odmóżdżyć się przy serialu, ja dla zabawy robię kurs excela dla zaawansowanych, zagłębiam się w statystyki rynku pracy albo czytam ustawy. Po lekach na ADHD najpierw spanikowałam, bo straciłam „supermoce”! W pracy mój system to było skakanie od zadania do zadania, tak po 15-30 min, żeby się jednym nie znudzić, i w ten sposób kończyłam każde, tylko że na raty. Po pracy nadal siedziałam nad analizami. A po lekach? Pierwsze tygodnie, miesiące, w pracy skupiałam się bez problemu na jednym zadaniu, ale miałam wrażenie, że jestem powolna a w domu? Sofa, serial, luzik, relaks. Poczułam się jakby mi IQ spadło… chciałam zrezygnować z leków. Ale lekarz powiedział, że nie ma mowy, że jeśli nadal będę tak funkcjonować jak wcześniej to się zajadę, zajadę układ nerwowy, rozchoruję się. Mam odpoczywać i się z tego cieszyć. Potem się okazało, że musi być równowaga, nadmiar pracy był zły, ale nadmiar relaksu jeszcze gorszy. Zmieniłam pracę na taką lajtową, niby marzenie. Pensja fajna, a tempo… po kilku miesiącach miałam wrażenie, że po 4 godziny dziennie siedzę na Zalando, a nikogo to nie obchodziło. Po roku wylądowałam na L4 z zaburzeniami stresowymi i depresją. Z nudów, serio. Udawanie że coś robię przez pół dnia tak mnie obciążało i śmiertelnie nudziło, że zaczęłam mieć rano bóle brzucha przed pracą. Ta depresja to też zadawniona była, lekarz już wcześniej podejrzewał, bo trochę przykrych rzeczy mnie spotkało w ostatnich latach, więc stwierdziłam że teraz czas się podleczyć porządnie. Pół roku L4 to było faktycznie dochodzenie do siebie, potem zastój, a po 9 mies już było pogorszenie, znowu z nudów. Teraz mam nową pracę, z wysokim tempem i takie mi pasuje. Tylko mocno pracuję nad „odcięciem”, mam rytuały dostosowane do ADHD i autyzmu które robię po wyjściu z pracy (kiedy jestem w biurze), lub po zamknięciu komputera (sporo pracuję zdalnie). Znając moje diagnozy wiem, że przełączenie się z trybu praca (a uwielbiam swoją pracę) na tryb czas wolny to trudna sprawa. Ale też wiem, jakie to ważne, choćby dlatego żeby nie napędzać stresu i nie dostać znów nerwicy. Dzięki znajomości diagnoz wiem też, co ma szansę u mnie zadziałać, jak odpoczywać w sposób najbardziej służący mojemu mózgowi, a nawet co jeść! Dlatego uważam, że to naprawdę skandal, jeśli lekarze Ci mówią, że to nie ma znaczenia. Tzn rozumiem, że opanowanie mocnego epizodu nerwicy jest ważne, ale ile to trwa z lekami? Zwykle po 3-4 tyg na lekach wprowadza się już psychoterapię, więc i badania w kierunku ADHD czy autyzmu można po miesiącu farmakoterapii choćby rozważyć. Jeśli chcesz i masz środki, polecę Ci świetnego lekarza, specjalistę od ADHD dorosłych. Za pakiet diagnostyczny zapłaciłam 1200 zł (teraz pewnie kilka stówek więcej to kosztuje), ale ten lekarz był wart każdej złotówki.