-
Postów
365 -
Dołączył
Treść opublikowana przez Sigrid
-
Leżę znów nie zjadłam obiadu będę musiała się poratować zupką chińska
-
Ja dwa dni temu godzinę prosiłam o doraźna odprawiały mnie a siedziały sobie w kuchni i rozmawiały. W końcu się wkurwiłam i mówię "czy doczekam się tabletki?" To poszła i dała mi z taką Miną że szkoda gadać... Raz mi zamknęła drzwi przed nosem jak coś do niej mówiłam. To jest mój ostatni raz na tym oddziale. Człowiek się boi iść prosić o tabletkę.
-
Brexipiorazol klozapol arypiprazol
-
Ja się pytałam nie odstawia.... Już nawet w desperacji mówiłam o oli ale nie chcą zmienić. W tej chwili biorę trzy neuroleptyki
-
Teraz 250mg ale chcą mi zejść jeszcze
-
No mówił że mi dołoży ale tego nie zrobił
-
Dodali mi arypiprazol
-
@shadow_noTak jest, będę meldować @Dalila_ na ten szpital były skargi i grubą kasę musieli zapłacić. Ja zglosze lekarzowi to że godzinę się prosiłam o tabletkę. W tym czasie mogłam wpaść w psychozę a te wyjebane, w końcu z laską mi dali. Już mam dość oddziału. O wiele lepiej w Gnieźnie.
-
Czekam na odwiedziny przyjaciółka ma mnie odwiedzić. Poszła hm z nią na spacer ale po wczorajszym nie dam rady
-
Dziekuje za odzew nie daje sobie rady jestem ciągle na lorafenie mam urojenia lęki i głosy. W ogóle to muszę wspomnieć lekarzowi o tym że mam wahania nastroju. Rano np. było dobrze siedziałam i rozmawiałam z innymi a później tak jeblo że nie dało rady bez dodatkowej tabletki. Poza tym moja lekarka zrobiła zadymę bo w ciągu trzech dni dwa razy pomylili się z lekami. Jakbym nie zauważyła to dali u mi ketrel a miałam zapisany klozapol. Na drugi dzień dostałam na noc 50mg klozapolu a powinnam 200 mg. No i na następny dzień podchodze do lekarki że tak bardzo się cieszę że mi zmniejszyła tak radykalnie lek a ona nie wiedziała o niczym no i wyszło że personel się jebnal w dawce. A wczoraj godzinę prosiłam się o benzo a one czasu nie miały. Siedziały sobie i kawę Piły u siebie w kuchni. W końcu się wkurwiłem podeszłam i mówię czy się doczekam i wtedy mi dali. Ten oddział jest zjebany i zjebany jest personel. Takich sytuacji nie powinno być. No ale cóż teraz sprawdzam co mi dają.
-
O warunkach i personelu wolę się nie wypowiadać bo to jakieś nieporozumienie. Ludzie spoko, jednych znam z poprzednich hospitalizacji inni mówi. Ale wszyscy są serdeczni.
-
też życzę dużo siły i zdrowia. Dasz radę.
-
Konkurs na rysunek lub malarstwo na temat Wiosny. Kto jest chętny?
Sigrid odpowiedział(a) na temat w Fotografia/Malarstwo/Rysunek/Rzeźba
I co dalej z konkursem? -
Mój pierwszy spacer i wróciłam z lękami i urojeniami. Teraz ciągle myślę że ludzie na ogrodzie o mnie rozmawiali wytykali palcami i ogólnie źle myslaly i źle mi wróżyły. Nie mogę tego się pozbyć pomimo lorafrnu. Jestem w ciągłym lęku. Mam dość. I zakaz spacerów do odwołania.
-
Ciężko ale nie oczekiwałam że będzie inaczej
-
Widok mamy
-
Czuję się zrezygnowana i zdezorientowana. Było chwilę ok a teraz leżę po benzo i zdycham emocjonalnie.
-
No pooddycham świeżym powietrzem i człowiek od razu lepiej się czuje. Mamy wyjścia z personelem ale można też z odwiedzającym. W piątek odwiedzi mnie przyjaciółka i pójdziemy. Mam nadzieję że pozwolą bo ona to była pacjenta oddziału xdd
-
Mnie coś złapała alergia. Swędzą mnie oczy i mam katar. Verinia wróciłaś? Dlaczego w ogóle usunęłaś konto
-
Jestem drugi dzień na arypiprazolu. Czuję się pobudzona, nie śpię w dzień już, dzisiaj pół godziny drzemki tylko. Rozmawiałam z lekarzem, stwierdził że mi zmniejszy jeszcze klozapol bym taka senna w dzień nie była. Chwilami jest okej, posmieje się z ludźmi, naprawdę fajni i życzliwi są. Dzisiaj nawet grałam z chłopakami w Chińczyka i wygrałam ale ogólnie to dolina, wczoraj głosy mi gadały że myślami, że mi wmawiają chorobę a dzisiaj powiedziałam że chce się wypisać na żądanie. Oczywiście lekarz mi wyperswadował ten pomysł, a ja doszłam do wniosku że jest niepoważny. No ale głosy mi mówią takie głupoty, a ja się ich słucham ale później staram racjonalizować. Powiem tak. Nie jest na tyle źle by iść i rzucić się pod pociąg. Rozmawiałam z lekarzem, wysłuchał mnie, powiedziałam że jestem w takim s nie innym miejscu w życiu że pragnę zmiany i jestem otwarta na leczenie obojętnie jakiej by ono nie było ale - by pomogło. Także cierpliwie cierpię i zaciskam zęby i zrobię wszystko by odzyskać dawną siebie. Ostatnio nie chodziłam po benzo ale przed chwilą dali mi lorafen 2.5 mg i czuje się śpiąca. Może po kolacji się położę. No, to chyba na tyle. Chciałam nadrobić co tam u mnie chociaż nie wiem czy ktoś to czyta. Buziaki i dużo siły i wam życzę PS. Coś tam poczytalam posty, jakieś dramy znowu, usuwania konta, nie śledzę w ogóle bo w takiej atmosferze nawet nie chce. Ale przykro że robimy sobie na złość jeszcze w takiej zamkniętej społeczności która dpotrzebuje zrozumienia i ciepłego słowa a nie wyzwisk. No ale to już abstrahując ode mnie i mojego stanu. Aaaa. Dostałam pozwolenie na spacery.
-
Jeszcze nigdy tak się nie bałam szpitala jak teraz. Mam takie nieprzyjemne doświadczenia w zmianie i odstawieniu lekach że panikuję. Wczoraj się popłakałam, boję się, że ostatecznie nic nie pomoże, że będę skazana na te gówno przez resztę mojego marnego życia. Wiem, że jestem lekooprna, ale tli się we mnie wiara, że ten krok jaki podjęłam ustabilizuje mnie i będzie chociaż trochę lepiej. Nic innego nie pragnę jak spokoju od własnej głowy, od tego, by funkcjonował normalnie, a nie, że jestem jego więźniem i jestem od niego tak naprawdę zależna. Głosy = od razu gorszy nastrój, nie potrafię nawet wziąć się za coś konstruktywnego tylko marnuję czas, co wywołuje u mnie irytację i z automatu czuję się bezwartościowa. To zamknięte koło, a ja z niego nie potrafię wyjść. Chciałabym iść na spacer, ale jak mam wyjść z domu, skoro każde przejeżdżające auto kusi, bo w głowie mam myśli, by się pod niego rzucić. Wystarczy, głosy mówią, wystarczy zrobić jeden skok i po tobie! Kuszące i destrukcyjne. Takie jest pragnienie śmierci.
-
Piję kawę, słucham muzyki, zaraz pójdę zapalić a później umyć włosy.
-
zakochałam się w tym zespole. Że też słuchając Artrosis wcześniej o nim nie słyszałam.
-
Bułkę na śniadanie i ziemniaki z kotletem na obiad.
-
Jesuuu to jest takie cringe że aż zajebiste