Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

artur8

Użytkownik
  • Zawartość

    10
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Wehmut, zobaczę co powie psycholog. Później ewentualnie do psychiatry. Szczerze to byłbym wdzięczny za leki, może przyniosłyby ulgę...
  2. Wehmut, i to jak... Ale czas spać, nareszcie odpoczynek. Na kilka godzin...
  3. Ginę, umieram od środka. Nie daje sobie rady, chce umrzeć, nie myślę o tym tak ale moja psychika jest wykończona. Jedyne czego chce teraz to odciąć się od tego bólu. Nie chce już kochać, nigdy więcej... Chce żeby przestało boleć... Już starczy... Nie wytrzymam dłużej... Nie wytrzymam do wtorku (psycholog). Mam się uczyć, egzamin pojutrze, nie zalicze na 100%, nie mogę się nic nauczyć, nie mogę się skupić na nauce. Boże co ja takiego zrobiłem? Co mam zrobić?
  4. Witam. Mam 20 lat, jestem studentem. Zastanawiam się nad wizytą u psychologa, jest mi strasznie ciężko. Problem pojawia się zawsze gdy jestem sam, gdy mam wolny czas i nie jestem niczym zajęty. Bierze mnie na wspomnienia o kobiecie którą odrzuciłem ze względu na to że nie wierzyłem iż Ona może mnie kochać (to już chyba świadczy że coś jest nie tak?). Gdy wcześniej "byliśmy razem" byłem strasznie zazdrosny i dziwnie się zachowywałem. Raniłem Ją. Przez ostatni rok strasznie tęsknie, nie potrafie przestać myśleć o Niej. Czy powinienem zgłosić się do psychologa? Z góry dzięki za odpowiedź.
  5. Czytanie archiwum rozmów z Nią.
  6. Jak w każdy samotny wieczór - źle :s
  7. artur8

    [Lublin]

    Ktoś mi poleci jakiegoś psychologa w Lublinie?
  8. Witam. Mam 20 lat. Może to wydawać się głupie i śmieszne ale mi wcale nie jest do śmiechu. 3 lata temu poznałem dziewczynę przez internet. Po jakimś czasie poczuliśmy coś do siebie (tak przez internet i telefon). Było miło, codzienne rozmowy itd.. Nigdy nie "byłem z Nią" dość długo bo zawsze wynikł problem i rozstawaliśmy się (z powodu wymyślonych przeze mnie problemów). Jednak nie mogłem bez niej długo wytrzymać więc znów wracałem do Niej i tak kilka razy. W dodatku mam taki problem (nie wiem co to) że mimo że chciałem się z Nią spotkać (w końcu ją przytulić, usłyszeć jej głos na żywo) to nie potrafiłem się przełamać. Właśnie przez to, jak byliśmy za bardzo blisko siebie to psułem wszystko, wtedy włączał mi się taki mechanizm że musiałem tę relacje przystopować... Oczywiście za każdym razem raniłem Ją i to bardzo. Gdy Jej nie miałem czułem że nie mam po co żyć, a gdy była przy mnie i chciała się spotkać to też było źle... Stan kiedy nie miałem możliwości napisać do Niej, nie ma Jej przy mnie jest straszny... Rok temu zrozumiałem co zrobiłem. Powiedziałem sobie twardo że nawet mimo tego co odczuwam z powodu Jej braku nie napiszę do Niej, nie będę już Jej ranił, może jakoś przejdzie. Jednak to Ona do mnie napisała pół roku temu. Nie dawałem Jej żadnych szans już na początku bo wiedziałem że znów to zrobię, ale nie mogłem się powstrzymać aby dowiedzieć się co u Niej, jak sobie radzi, usłyszeć "Kocham Cię", więc rozmawialiśmy przez jakieś dwa tygodnie. Mimo tego wszystkiego Ona z miłości chciała być ze mną. Na pytanie dlaczego taki jestem, dlaczego nie chce się z Nią spotkać nie potrafiłem odpowiedzieć normalnie, tylko wymigiwałem się... Minęło pół roku od tego. Co mogę powiedzieć... Od 3 lat czuje coś do dziewczyny której nigdy nie widziałem na żywo. Nie mogę nazwać tego miłością bo to raczej nie jest miłość (jednak pozwolę sobie pisać że Ją Kocham). Mam poczucie lojalności względem Niej dlatego przez ten czas raczej nie oglądam się za innymi kobietami. 3/4 tych trzech lat nie miałem z Nią kontaktu ze względu na te rozstania. Cały czas odczuwam ból z powodu Jej braku. Mimo to nie zamierzam już Jej ranić, nie zamierzam znów ulec pokusie napisania do Niej, chociaż bardzo Ją Kocham. Pogodzę się też z tym że będzie z kimś kogo ma blisko i ... jest normalny. Nie szukam kontaktu z Nią, ale każdej nocy myślę o Niej, chciałbym aby była obok mnie.. Wiem że za to co Jej zrobiłem powinienem cierpieć do końca życia, zgadzam się i jeśli będę musiał to będę cierpiał ile będzie trzeba. Jednak moje pytanie brzmi: co mam zrobić abym już mógł przestać o Niej myśleć i tęsknić za Nią? Co mam zrobić ze sobą i swoimi problemami? Kto mi może pomóc?
  9. Również mam pytanie do psychologa. Mam 20 lat. Może to wydawać się głupie i śmieszne ale mi wcale nie jest do śmiechu. 3 lata temu poznałem dziewczynę przez internet. Po jakimś czasie poczuliśmy coś do siebie (tak przez internet i telefon). Było miło, codzienne rozmowy itd.. Nigdy nie "byłem z Nią" dość długo bo zawsze wynikł problem i rozstawaliśmy się (z powodu wymyślonych przeze mnie problemów). Jednak nie mogłem bez niej długo wytrzymać więc znów wracałem do Niej i tak kilka razy. W dodatku mam taki problem (nie wiem co to) że mimo że chciałem się z Nią spotkać (w końcu ją przytulić, usłyszeć jej głos na żywo) to nie potrafiłem się przełamać. Właśnie przez to, jak byliśmy za bardzo blisko siebie to psułem wszystko, wtedy włączał mi się taki mechanizm że musiałem tę relacje przystopować... Oczywiście za każdym razem raniłem Ją i to bardzo. Gdy Jej nie miałem czułem że nie mam po co żyć, a gdy była przy mnie i chciała się spotkać to też było źle... Stan kiedy nie miałem możliwości napisać do Niej, nie ma Jej przy mnie jest straszny... Rok temu zrozumiałem co zrobiłem. Powiedziałem sobie twardo że nawet mimo tego co odczuwam z powodu Jej braku nie napiszę do Niej, nie będę już Jej ranił, może jakoś przejdzie. Jednak to Ona do mnie napisała pół roku temu. Nie dawałem Jej żadnych szans już na początku bo wiedziałem że znów to zrobię, ale nie mogłem się powstrzymać aby dowiedzieć się co u Niej, jak sobie radzi, usłyszeć "Kocham Cię", więc rozmawialiśmy przez jakieś dwa tygodnie. Mimo tego wszystkiego Ona z miłości chciała być ze mną. Na pytanie dlaczego taki jestem, dlaczego nie chce się z Nią spotkać nie potrafiłem odpowiedzieć normalnie, tylko wymigiwałem się... Minęło pół roku od tego. Co mogę powiedzieć... Od 3 lat czuje coś do dziewczyny której nigdy nie widziałem na żywo. Nie mogę nazwać tego miłością bo to raczej nie jest miłość (jednak pozwolę sobie pisać że Ją Kocham). Mam poczucie lojalności względem Niej dlatego przez ten czas raczej nie oglądam się za innymi kobietami. 3/4 tych trzech lat nie miałem z Nią kontaktu ze względu na te rozstania. Cały czas odczuwam ból z powodu Jej braku. Mimo to nie zamierzam już Jej ranić, nie zamierzam znów ulec pokusie napisania do Niej, chociaż bardzo Ją Kocham. Pogodzę się też z tym że będzie z kimś kogo ma blisko i ... jest normalny. Nie szukam kontaktu z Nią, ale każdej nocy myślę o Niej, chciałbym aby była obok mnie.. Wiem że za to co Jej zrobiłem powinienem cierpieć do końca życia, zgadzam się i jeśli będę musiał to będę cierpiał ile będzie trzeba. Jednak moje pytanie brzmi: co mam zrobić abym już mógł przestać o Niej myśleć i tęsknić za Nią? Co mam zrobić ze sobą i swoimi problemami?
×