Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Tiber_Septim

Użytkownik
  • Zawartość

    127
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Właśnie moim największym problemem są stany maniakalne i lęki, a dodatkowo natręctwa (mam jeszcze gratis do Chada nerwicę lękową i OCD) CBD bardzo skutecznie zbija wszystkie trzy dolegliwości. Olejków CBD próbowałem, ale to mało skuteczne (niskie stężenie) i jednocześnie bardzo drogie. Zdaję sobie sprawę że THC może powodować psychozy, ale jeśli CBD jest w odpowiedniej ilości w stosunku do niego to zdaje się hamować te objawy. Wcześniej w manii bez przerwy coś mi konkretnie odwalało (wydawanie pieniędzy na niepotrzebne pierdoły, dziwne, gwałtowne zmiany poglądów, obsesyjne zauroczenia, znikanie bez śladu etc) teraz wszystko ustało. Od czasu do czasu mam spadki nastroju, ale to zazwyczaj chwilowe, max 2-3 dni i daje się znieść. Euphorii trzeba zażyć naprawdę dużo (powyżej grama) żeby czuć jakiekolwiek odurzenie, i też nie jest to typowe upalenie, ale trochę przypomina stan jak po kwetiapinie. Przygody ze skunami też miałem, ale omijam już to szerokim łukiem, powodują u mnie bardzo silne lęki co zupełnie zabija przyjemność ze stanu upalenia, poza tym przez następne 2 dni mam zjazd objawiający się amotywacją. A jeśli chodzi o lekarzy i przypisywane przez nich dawki... Też odnoszę wrażenie że próboją chorych wytruć albo przynajmniej zupełnie otumanić. Skarżyłem się swojej lekarce że lit w dawce 750mg powoduje u mnie nudności, bóle brzucha i brak apetytu, to każe zwiększyć dawkę do 1000mg i zapisuje lek na wrzody żołądka (piąty do kolekcji którą mam codziennie łykać). Oczywiście lek ten nie pomógł tylko jeszcze pogorszył, rzygałem dalej niż widziałem. Mianseryny kazała brać tyle że nawet po 2/3 tej dawki byłem pijany.
  2. Wiem że temat marihuany w ChAD był poruszany wielokrotnie, jedni pisali że pomagała, ale powoduje depresję w dłuższej perspektywie, inni że kompletnie miesza w głowie, ale nie poruszyliśmy ważnej kwestii - MJ jest MJ nierówna, nikt nie napisał CO dokładnie zażywał, ani w jaki sposób. Podejrzewam że wypowiadający się po prostu palili uliczne "skuny". Czy ktoś ma doświadczenia ze sprawdzoną, gatunkową marihuaną? Od grudnia ub.r czyli przeszło 9 miesięcy, "leczę się" za pomocą 250mg doustnie przyjmowanej Euphoria Haze od RQS (pomijam skąd pozyskuję, nie jest to temat na forum). Jest to odmiana typowo medyczna, o bardzo dużym stosunku CBD do THC: 7% do 9%. Dla niewtajemniczonych: CBD to najważniejszy składnik marihuany medycznej, a THC najważniejsze jest dla używających marihuany rekreacyjnie. CBD hamuje odurzające działanie THC. Dla porównania odmiany typowo rekreacyjne zawierają średnio 15-18% THC (czasem nawet powyżej 22) przy ekstremalnie małej zawartości CBD, poniżej 1%. Słowem CBD nie jest pożądane w marihuanie rekreacyjnej. Oprócz MJ zażywam tylko lit, jednak w ilości znacznie mniejszej niż zalecana przez psychiatrę, tj 250mg. Zrezygnowałem z mianseryny, sertraliny i perazinu. Owe 9 miesięcy mogę śmiało uznać za remisję, która nastąpiła już około lutego, czyli w 3 miesiące od rozpoczęcia tego ryzykownego samoleczenia. Od przeszło 4 lat nieustannie cierpiałem na przemienne epizody manii i depresji, było tylko źle lub bardzo źle. W najgorszym momencie byłem poszukiwany przez policję gdyż wyszedłem z domu bez słowa i przez wiele dni nie dawałem oznak życia, jeżdżąc bez celu po kraju i kontemplując sens życia, prawie wtedy trafiłem do szpitala. Nie uważam więc że ustąpienie objawów chorobowych tuż po rozpoczęciu zażywania MJ jest dziełem przypadku, ale bezpośrednim następstwem jej używania. Oczywiście psychiatra nie chce słyszeć o tym że MJ mi mogła pomóc, zakończyła "współpracę" dosłownie wyrzucając mnie z gabinetu i zalecając wizytę w Monarze. Nie podam danych personalnych owej lekarki, z niesmakiem jednak podpowiem że jest to osoba udzielająca wywiadów na portalu ABC Zdrowie a więc posiadająca chyba pewien autorytet. Czy ktoś z forumowiczów ma jakieś długofalowe doświadczenia w stosowaniu MJ w ChaD, albo przynajmniej pochodnych MJ, jak np legalne ekstrakty CBD? Czy rzeczywiście mogę się spodziewać psychoz lub lekoodpornej depresji w perspektywie kilkunastu miesięcy, jak straszy mnie psychiatra, czy to po prostu wynika z jej ignorancji? Przekaz podprogowy: Marihuana leczy chorobę afektywną dwubiegunową PS. Jakby ktoś się zastanawiał, Doustne stosowanie MJ nie oznacza jej dosłownego zjadania Wygotowuję ją w mleku i wypijam, kanabinole nie rozpuszczają się w wodzie za to świetnie rozpuszczają się w tłuszczach.
  3. Tiber_Septim

    Filmy!

    Ostatnio bawiłem się programikiem do synchronizacji danych i udostępniłem znajomym cały dysk wypełniony filmami (>600GB). (pirat ze mnie, lol) Jakby ktoś był chętny to mogę na PM podać klucz dostępu do mego archiwum.
  4. Do tej pory chwaliłem sobie kwetiapinę, ale postanowiłem odstawić ponieważ po dłuższym czasie lek mnie niesamowicie zamulał i robił mi sito z mózgu - pamięć i IQ jak u starca z demencją, nie byłem w stanie się na czymkolwiek skupić ani normalnie pracować. Hipersomnia - spanie po 12 godzin i mimo to wstawanie niewyspanym, problemy z koncentracją, a właściwie całkowity jej brak - gdy ktoś do mnie coś mówił, to ja słyszałem tylko bełkot który i zapominałem 30 sekundach. Nie wiedziałem często jaki jest dzień tygodnia, zdarzało mi się wstawać do pracy w niedzielę. Ponadto kwetiapina wywoływała u mnie uzależnienie - miałem ją brać tylko wieczorem, ale bez konsultacji z lekarzem zaczynałem brać też w ciągu dnia "na uspokojenie", do tego potrzeba brania coraz większych dawek, zaczynałem od 25mg, a pod koniec 150mg nie dawało pożądanych rezultatów - sen nadal płytki, słabej jakości i przypływy niepokoju i lęku, szczególnie pod wpływem stresu. "rzuciłem" z dnia na dzień bo wiedziałem że nie dam rady odstawić zmniejszając dawek. Nikomu nie życze efektów odstawiennych: silny, pulsujący ból głowy promieniujący na oczy, skurcze nóg, bezsenność, napady silnego, panicznego wręcz lęku, uczucie depersonalizacji i derealizacji, wieczorami dziwne omamy, jakby śnienie na jawie, z otwartymi oczami - widziałem i słyszałem różne sytuacje z przeszłości, często przykre, czasem zupełnie losowe typu stanie w kolejce w sklepie czy jazda samochodem. Obecnie jestem na zwolnieniu lekarskim do końca tygodnia i dostałem inny neuroleptyk: Perazin (perazyna), mam zacząć od dawki 25mg a kilku dniach zwiększyć do 50mg.
  5. Lekarka bardzo mnie przekonuje do zażywania sertry (na natręctwa) twierdzi że ew. dysfunkcje seksualne, jeśli już wystąpią (podobno bardzo mała szansa) ustąpią po odstawieniu. Spróbuję od jutra (mam brać rano), wezmę na początek pół tabletki czyli 25mg. Teraz będę już brał 3 leki: sertralinę, mianserynę i kwetiapinę. Całkiem bogate menu
  6. Kilka wspaniałych nocy z moim skarbkiem
  7. Już rozpocząłem tą kurację kwetiapinowo-mianserynową, 10mg mianseryny było dobre na początek... Teraz nie odczuwam żadnego efektu przy tej dawce, oprócz przeciwlękowego. Biorę w tej chili 40mg a dobę: 20mg wieczorem i 2x po 10mg w odstępie kilku godzin w dzień. Kwetiapinę natomiast biorę bezpośrenio przed snem, chociaż czasem i w dzień jak czuję taką potrzebę (pobudzenie psychoruchowe, niepokój).
  8. Póki co (tydzień stosowania) czuję wręcz poprawę. Z tym że dawkę rozłożyłem sobie na dwie części - 50mg biorę o godz 23, a 25mg będąc w pracy, między 13 a 15. Bo po południu zacząłem odczuwać silny niepokój i ruchową nadpobudliwość (szczególnie "świerzbiły" mnie nogi),... Raz nawet naszedł mnie potężny, paniczny lęk - to wtedy właśnie zacząłem brać kwetiapinę także po południu. Oprócz tego też czasem "wspomagam się" mianseryną, również braną wieczorem, ale około godz. 20. W różnych dawkach, od 10 do 30mg, w zależności od samopoczucia - traktuję ją jak używkę.
  9. Czy myślicie że dobrym pomysłem byłoby wzięcie niewielkiej (10mg) dawki mianseryny wieczorem, na około godzinę przed zażyciem 75mg kwetiapiny? Kiedy brałem mianserynę wieczorem na sen, to następnego dnia po południu czułem wyraźne pobudzenie (bo przed południem byłem jeszcze trochę senny). Kwetiapina natomiast nie ma praktycznie żadnego wpływu na moje samopoczucie, jest mi jedynie łatwiej zasnąć.
  10. Czy branie samej kwetiapiny, w dawce 75mg, bez "wspomagania" antydepresantami może pogarszać nastrój lub wywołać epizod depresyjny w ChAD? Jakie są Wasze doświadczenia? Mam brać kwetiapinę wieczorem i sertralinę rano, ale sertraliny nie biorę bo boję się że mnie wykastruje. Póki co czuję się dobrze ale kwetiapinę biorę dopiero drugi dzień. Może dobre samopoczucie to też efekt odstawienia escitalopramu który bardziej mi szkodził niż pomagał.
  11. Tiber_Septim

    Zatoka Erotomanów

    Przecież nic nie napisałem Może kiedyś nagramy jakiegoś pornola
  12. Tiber_Septim

    Zatoka Erotomanów

    Nie napisałem że dokonałem defloracji
  13. Tiber_Septim

    Zatoka Erotomanów

    A mnie kręci (przynajmniej teoretycznie, bo jeszcze nie próbowałem) masaż prostaty to podobno męski punkt G i największa rozkosz jaką może mężczyzna przezywać to właśnie stymulacja prostaty. Może kiedyś Aurorkę na coś takiego namówię
  14. Od tygodnia mnie trzymają, a escitalopram biorę od miesiąca. Dzisiaj już jakby słabną, apogeum było wczoraj i przedwczoraj. A co do tej sertraliny... nie będę brał tego dziadostwa, zbyt bardzo boję się PSSD... Nie chcę tego potem żałować przez długi czas. Będę brał wyłącznie kwetiapinę, podobno stosuje się ją w chadzie zarówno w epizodzie maniakalnym jak i depresyjnym. Na następnej wizycie powiem że tego nie chcę i może dostanę coś innego, a może okaże się to niepotrzebne.
×