Skocz do zawartości
Nerwica.com

cesaria

Użytkownik
  • Postów

    141
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez cesaria

  1. Tez czasem tak mam. Zdarza sie, ze budzac sie, tkwie mentalnie jeszcze w tamtej rzeczywistosci i potrzebuje troche czasu, zeby przypomniec sobie realia - kim i gdzie jestem..
  2. Zelda Sayre, na pewno masz racje, trzeba probowac dalej, moze trafie kiedys na dobrego terapeute. Wracajac do tamtego doswiadczenia z mloda pania psycholog - poszlam do niej wtedy, bo mialam depresje. Opowiadalam jej m.in. o ex-partnerze, z ktorym sie wtedy rozstalam. Byl to bardzo toksyczny zwiazek, on byl niezrownowazony psychicznie. W ciagu tych dwoch lat chcialam wiele razy zerwac, ale wracalam, bo grozil mi ciagle, ze popelni samobojstwo jak odejde. Trzy razy po zerwaniu okaleczyl sie dosc powaznie, to byl horror. Sledzil mnie tez czesto, byl autentycznym stolkerem. Bylam przez niego strzepem nerwow. Pani psycholog natomiast miala o nim jak najlepsze zdanie, dala mi do zrozumienia, ze nie docenilam wartosciowego faceta.. W sumie doswiadczylam z nia tego, co z rodzicami - oni tez zawsze byli po stronie innych, nigdy po mojej. To bylo bardzo frustrujace. Zero zrozumienia i wsparcia.
  3. jetodik, nie chodze. Dosc dawno temu sprobowalam terapii, bylam na kilku posiedzeniach u mlodej psycholog, spotkania odbywaly sie u niej w domu. Zniechecila mnie do terapii, te spotkania mi tylko zaszkodzily. Zdalam sobie sprawe z tego, ze nie jest latwo trafic na madrego, dobrego terapeute.
  4. Witam, mam problem z asertywnoscia, mysle, ze jedna z przyczyn sa "zamrozone uczucia". Kiedy jestem z ludzmi, automatycznie przyjmuje poze uprzejmej osoby, ktora nie sprawia problemow, zalezy mi na dobrym samopoczuciu mojego rozmowcy. Zdarza mi sie nie zauwazac czyjegos negatywnego zachowania w stosunku do mnie, bo tkwie jakby w roli "uprzejmej osoby". Dopiero kiedy jestem w domu, zauwazam spadek nastroju, depresje, dopiero wtedy odmrazaja mi sie uczucia i dochodzi do mojej swiadomosci, ze nie zareagowalam znowu na czyjes przekraczanie moich granic, ze w sumie zle sie czulam podczas tego spotkania. I jestem zla na siebie, ze znowu nie bylam asertywna i nie zdobylam sie na konfrontacje z ta osoba. Jestem DDD. Bylam w dziecinstwie autorytatywnie wychowywana, musialam sie zawsze podporzadkowac, nikt nie liczyl sie z moimi uczuciami. Zostalam wytresowana, nie dopuszczono do glosu moja tozsamosc. Mialam spelniac oczekiwania, nic wiecej. Prowadze dziennik uczuc od jakiegos czasu, ale na razie niewiele zmienia sie na lepsze. Bardzo chcialabym byc swiadoma swoich uczuc w obecnosci innych ludzi! Nie wylaczac uczuc! Mam wrazenie, ze tak naprawde nie wiem, kim naprawde jestem. Jak dotrzec do prawdziwej siebie?
  5. Hej Asembler, jestem duzo starsza od Ciebie. Od 26 roku zycia nie mieszkam juz z toksycznymi rodzicami. Niestety, przeszlosc wlecze sie za mna, toksyczne zwiazki, wspoluzaleznienie, neurotycznosc. Z perspektywy czasu uwazam, ze moi rodzice nigdy nie powinni miec dzieci.. Wyladowywali wszystkie swoje frustracje i cale swoje niezadowolenie z zycia na mnie i bracie. Nie potrafili nas w ogole kochac. Moj ojciec chyba mnie nienawidzil, nie wiem, za co. Twoj ojciec jest chyba tez frustratem, jak moj. Tacy ludzie odreagowuja sie na otoczeniu. Trzeba po prostu od nich uciekac, nie dac sie niszczyc i ranic. Powodzenia.
  6. przeczytalam caly Twoj watek. Co u Ciebie aktualnie, jak sobie radzisz? Moim zdaniem ojciec i dziadkowie traktuja Cie jak swoja wlasnosc, nie pozwalaja Ci na automomie, jakbys byl malym dzieckiem i nie mial prawa do swojej prywatnosci. Jestes chyba wspoluzalezniony. Rozumiem Cie bardzo dobrze, bo sama bylam w podobnej sytuacji. Ja dostalam pokoj dla siebie w wieku 18 lat, jak brat sie ozenil. Przedtem nie mialam w domu sfery prywatnej i tez dorobilam sie nerwicy w tej bardzo nerwowej, niezbyt przyjaznej, napietej atmosferze (+ przemoc psychiczna i fizyczna ze strony ojca i brata). Jestes dorosly i masz prawo do swojej prywatnosci, nie pozwol na to, zeby bliscy Toba manipulowali. Dobrze, ze chodzisz na psychoterapie.. Trzymam kciuki za Ciebie, zeby Ci sie powiodla przeprowadzka do wlasnego mieszkania i uwolnienie od toksycznej rodzinki.
  7. -- 02 lut 2014, 17:30 -- maybeBaby, podpisuje sie pod tym, co napisalas: "Ja jestem dzieckiem ojca-bordera-impulsywnego i obsesyjno-depresyjnej matki. I powiem wam to wyraznie, aby nie bylo watpliwosci: wolalabym sie nigdy nie urodzic. Mimo wszystko cechy, ktore posiadam uwazam za zbyt trudne do pokonania, a zycie zbyt bolesne do przekazywania je potomstwu." Uwazam, ze moi rodzice byle zupelnie nieswiadomi swoich zaburzen. Po prostu, chcieli zalozyc rodzine, jak wszyscy. Moze gdyby to sie dzialo w dzisiejszych czasach, skorzystaliby z terapii i nie byloby tak zle. Niestety to bylo dawno temu i wygladalo to w praktyce tak, ze oboje wyzywali swoje zaburzenia na swoich dzieciach. Odreagowywali wlasne zranienia z dziecinstwa na swoich dzieciach, nieswiadomie. Bylam razem z bratem w wiezieniu pilnowanym przez surowych straznikow i nie mialam zadnego wsparcia ze strony babci, dziadka, innych krewnych (ci byli zupelnie obojetni na moj los, niektorzy jeszcze gorsi). Rodzice uwazali, ze nalezy im sie wdziecznosc za to, co dostalam, czyli dach nad glowa, ubranie, wyzywienie, itp.. Nie dostalam niestety milosci, akceptacji i poczucia bezpieczenstwa.
×