Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Hakkarainen

Użytkownik
  • Zawartość

    53
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Hakkarainen

    Skojarzenia

    Ocean - Łódź
  2. Duszę Wypuścił - Wzrok Dziki, Suknia Plugawa Cudowne, jeśli ktoś lubi chore, poryte klimaciki, których bać się słuchać nocami. Robi wspaniały klimat. Polecam
  3. Hakkarainen

    ot

    Dla oglądających
  4. Głosujcie i jeśli chcecie - uzasadniajcie swoje odpowiedzi. Zagłosowałam, że porno jest OK
  5. Ok, słabo znam Biblię w takim razie. Cóż, nie jestem chrześcijanką. Więc EDIT: Porno jest OK dla wszystkich, za wyjątkiem chrześcijan Ok. I co z tego? Nie znam nikogo, poza katolikami oczywiście, i ŚJ, kto mówiłby, że porno go skrzywdziło, że porno jest złe. Jeżeli coś nie jest złe, jest ok. Ponadto, jeżeli już chcesz brnąć dalej w dyskusję, oglądanie pornografii powoduje, że krew zaczyna szybciej krążyć, w głowie mamy kosmate myśli, zarówno Panie jak i Panowie mają ochotę na seks - są podnieceni. No i co z tym podnieceniem? Trzeba je rozładować. Nie, oczywiście, nie `trzeba` w sensie ktoś nam każe. `Trzeba` w sensie - chcemy i mamy na to ochotę, poza tym podniecenie często jest tak silne, iż czujemy, że jeżeli nie skorzystamy z własnej ręki lub nie posłużymy się narządami płciowymi bądź kończynami jakimikolwiek partnera/partnerki, lub - pomijając kwestię oglądania porno podczas bycia w związku - skorzystamy z usług prostytutki lub sąsiadki, której mąż wyjechał w delegację - zwariujemy. I co wtedy? Rozładowując napięcie seksualne, lub chociaż nie rozładowując go ale podtrzymując fazę podniecenia, w naszym ciele i umyśle zachodzi wiele chwilowych zmian jak poprawa krążenia, wydzielanie się endorfin... I tak dalej. Więc w tym wypadku porno jest OK ... Natomiast. Jeżeli ktoś ma słaby popęd, (jak kolega wyżej, lub go nie ma, jak kolega dopytujący się o argumenty potwierdzające tezę, że porno jest spoko , bo chyb mi nie wierzy, że naprawdę jest) to niech porno nie ogląda wcale, lub ogląda rzadko. Nie będzie oglądał porno, porno nie będzie w jego życiu istniało, nie wyrządzi mu żadnej krzywdy, ale będzie nadal działało na korzyść tych, co oglądać lubią, więc nadal będzie ok. Jakiś sprzeciw? PS: Zaleca się masturbację jako pomoc w leczeniu depresji
  6. O Jezu. Jak zobaczyłam temat, aż musiałam wleźć. Paranoja. Ja, jestem dziewczyną, jestem w stałym związku od 2 lat, i dla przykładu wczoraj oglądałam porno. Mój chłopak sam przyznaje się do tego, że ogląda porno. I ja nie widzę nic złego w jego oglądaniu, a on w moim. Nie wiem, co więcej mogę napisać... Porno jest dla wszystkich! Dla mężczyzn, dla kobiet, dla dorosłych, dla nastolatków, dla singli, dla ludzi w związku, dla fobików, dla znerwicowanych. Moim zdaniem, nawet dla chrześcijan. Wybaczcie, ale na ile znam Biblię, na tyle mogę powiedzieć, że ni Bóg, ni Jezus nie zakazali się onanizować, czy też oglądać jakiś nagich kobiet i mężczyzn dla przyjemności, lub by nacieszyć oko. Jeżeli ktokolwiek tak powiedział, to był to jakiś biskup, kardynał, papież, ksiądz, itp. A jeżeli wierzycie w klerykał, nie w Boga, to wybaczcie, nie wiem jak śmiecie nazywać się katolikami. Podsumowując: Nie ważne, czy jesteś w związku hetero, czy homo, nie ważne, czy masz dzieci, czy masz kochankę, czy masz penisa, czy waginę, czy masz 26 lat, czy 30, czy 70... Porno jest OK
  7. Ja boję się wymiotować, jednak nie chodzi tutaj o wymiotowanie w miejscu publicznym, bo ludzie będą widzieć itd. Boję się wymiotów samych w sobie. Kiedy robi mi się niedobrze, zaczynam biegać po domu jak nienormalna, rozmawiać z ludźmi o byle czym, by tylko nie dać się panice. W końcu wypijam cokolwiek, bo mam jakieś głupie przeświadczenie, że na przykład łykiem soku zatrzymam wymioty, bo popchnę je z powrotem do żołądka... Paranoja. Wymiotowałam tylko 2 razy w życiu. Tzn były dwa epizody pełne wymiotów. I boję się wymiotów nawet w domu. Dlaczego się boję? Bo to nieprzyjemne? To raz. Dwa, wydaje mi się zawsze, że się uduszę, zakrztuszę, zadławie podczas wymiotowania. Własną treścią żołądkową. Ależ ja inteligentna! Jeszcze kiedysiejszemu bardzo lekarzowi mówiłam o tym, dał mi Bellergot. Czułam się po nim... Źle. Co prawda żołądek nie dokuczał mi w ogóle, byłam spokojna. Ale po 4-5 dniach zażywania Bellergotu czułam się, jakbym miała umrzeć lada chwila. Chodziłam jak pijana, byłam słaba, senna, miałam problem z zaczerpnięciem głębszego oddechu, czułam jak momentami wiotczeją mi mięśnie. To było straszne. 2 dni temu miałam epizod nerwicy, gdzie zaatakowała ona układ pokarmowy tak mocno, iż biegałam po domu w panice, by tylko nie zwymiotować, a chciało mi się wymiotować okropecznie. Jakoś przetrwałam noc. Rano wypiłam melisę, wczoraj. Później jeszcze jedną, no i na wieczór wzięłam sobie Clona, bo było mi słabo, wiecie. Telepawka, zawroty głowy, napięcie mięśni. Dzisiaj rano wzięłam leki osłonowe na żołądek i Bellergot. Bellergotu nie powinno się przyjmować kiedy jest się uzależnionym od papierosów. Ja jestem, i mój lekarz wiedział o tym doskonale przepisując mi lek. Czy to z powodu palenia Bellergot mnie tak osłabia, omamia i jakoś nienaturalnie silnie działa? Nie umiem i nie chcę rzucać palenia, a nie ukrywam, że pomimo mocnego i ch*****tego działania Bellergotu, mój żołądek jest mi wdzięczny za jego przyjmowanie. To lek typowy na nerwicę żołądka. A może chodzi o... odwodnienie? Bo takie zmęczenie, senność, suchość w ustach i inne objawy jakie miałam podczas brania Bellergotu, to objawy typowe dla odwodnienia organizmu. A wtedy akurat piłam bardzo mało. Jeżeli nawet nie rzucę palenia, ale będę dużo piła i jakoś przeczekam te pierwsze kilka dni, to Bellergot przestanie mnie "prześladować" i powoli zabijać moje chęci do czegokolwiek? Zależy mi na Bellergocie, bo jak na razie to najlepiej działający na mój znerwicowany żołądek lek. Oczywiście, działają również Zomireny i Clonazepamy, ale no... Są mocne i uzależniają, więc niet. Może mi ktoś wytłumaczyć, odpowiedzieć? Nie mogę w tej chwili się skonsultować z lekarzem, dlatego pytam tutaj
  8. https://www.youtube.com/watch?v=aPmnVi0GiHk Piękne. A końcowe chóry, można powiedzieć, poryte. Ciekawostka: Jak byłam młodsza, miałam może z 12 lat, bałam się tej piosenki. No, normalna, wesoła i pogodna to ona nie jest, szczególnie chóry są nienormalne i obłąkańcze...
  9. Woda źródlana również.
  10. Kocham, uwielbiam, wokal nieziemski. Muzyka geniusz. No mogłabym się tak godzinami zachwycać. No kocham, kocham, wielbię.
  11. A mnie nie zastanawia. Ja ot tak popadłam w tak głęboką depresję, i po 3 latach siedzenia w jej byłam bardzo bliska samobójstwa. Dlaczego go nie popełniłam? Bo czułam, że "coś" mnie zmusza, jakieś obce myśli, że nie są moje itd. Ohohohoh, brzmi, jak opętanie, co nie? Ale nie, to nie jest opętanie. Opętanie też ma jakieś swoje objawy, po prostu od tej deprechy ześwirowałam i to JA SAMA kazałam sobie się zabić, ale jakaś normalniejsza część mnie wołała "Nie rób tego, idź do psychiatry! Do psychologa!". No i po tym incydencie i po intensywnych myślach samobójczych trwających non stop przez kilka dni (non stop bo nawet w szkole w ubikacji patrząc na sznurek od spłuczki myślałam, by sięna nim powiesić, choć to głupie i niemożliwe, bo wszystko runęłoby pod moim ciężarem i co najwyżej zostałabym oblana zimną wodą... Co może dobrze by mi zrobiło ) poszłam do psychiatry i dostałam leki, które pomogły. Naprawdę sądzisz, że duchy, demony, czy jakieś negatywne energie uspokajają się po lekach? Odstawiłam leki i deprecha wróciła, ale jakoś sobie z nią radzę. Co do samych opętań i innych anomalii na polu duchowym.. Troszeczkę od kilku lat siedzę w ezoretyce, i tak, to prawda, opętanie, a nawet nie tyle opętanie co jakieś "brudy" energetyczne powodują objawy podobne do tych występujących przy depresji, nerwicy, schizofrenii. Ale bardzo często nie ma żadych duchów, demonów i tak dalej... A po prostu najzwyczalniejsze negatywne energie, które wcale nie są niczym magicznym, a czymś, co "wisi w powietrzu" i jest wyczuwalne przez każdego. Po kilku przebytych pogrzebach, kłótniach, stresach w szkole, pracy czy czymkolwiek, po kilku koszmarach sennych i obejrzanych horrorach, pełno wszelakiej maści gówna negatywnego zbiera się w nas, powodując, że zaczynają boleć nas plecy, głowa, jesteśmy senni lub bezsenni, zmęczeni, nerwowi, łapiemy chwilowy dołek... A później szukając na internecie przyczyny, trafiamy na katolskie forum o opętaniach, gdzie każdy wesoły chrześcijanin po kolei mówi, żeby nie wróżyć z kart, nie życzyć nikomu źle nawet w myślach itp, bo to sprowadza na nas opętania. Czerwona lampka i w głowie "O cholera, czytałam ostatnio o magii i raz jak się wkurzyłam na szefa, to powiedziałam mu w myślach `umrzyj ch***`. Teraz mnie szoton łopętoł!". I sami sobie w taki sposób ludzi robią opętania. PLACEBO. Tak naprawdę w większości są opętani sami przez siebie, bo są podatni na wpływy, głupio wierzą we wszystko co przeczytają i nie dopuszczają do siebie myśli, że być może po prostu zbyt ciężko ostatnio pracowali i wystarczy odpocząć, pomedytować, zrobić relaksację i wypić pierońsko mocną melisę, no bo "Jak to? To tak po prostu? Pomoże? Nie, to zbyt proste, by było prawdziwe"...
  12. Hakkarainen

    Na co masz ochotę?

    Mam ochotę na mocne leki uspokajające, które znieczulą mój układ pokarmowy i go uspokoją, a później, w stanie błogości i stoickiego spokoju na masaż całego ciała i lampkę czerwonego wina
  13. Hakkarainen

    Suchar na dzisiaj :)

    Skąd wiadomo, że uderzenie w krocze mężczyzny jest bardziej bolesne od porodu? . . . . . . . . . . . . . . . Żaden mężczyzna dobrowolnie nie zgodzi się na ponownego kopa w jaja
  14. Hakkarainen

    Co teraz robisz?

    Piję melisę, słucham muzyki i walczę z głodem oraz sennością.
  15. Hakkarainen

    Dzień dobry :)

    Cześć Dorotko! Tak ogólnie rzecz biorąc... Co Cię do nas sprowadza? Ile masz lat? Czym się interesujesz? Opowiadaj, żebyśmy chociaż troszeczkę mogli Cię poznać :) No i czuj się jak u siebie :)
×