Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

19lat

Użytkownik
  • Zawartość

    35
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Z tego co widzę to matura rozszerzona z polskiego polega tylko na wypracowaniu, zgadza się? Nawet lektur nie trzeba czytać? //wypracowaniu z fragmentu tekstu
  2. 19lat

    Nasze Sny

    Czy jesteście świadomi znaczenia własnych snów?
  3. Nie chcę brać leków, nie chcę czegoś co ogłupi moją prawdziwe ja w głowie. Chcę nad tym ja zapanować bez odurzania się czymkolwiek. To mi nie pomoże na dłuższą metę, nie wierze w to. Tak jak alkohol pomagał na początku, nikotyna. Nad czym nie mam w ogóle ochoty zapanować to agresja w kierunku rodziców z którymi muszę mieszkać w nieciekawych warunkach, bo praktycznie nie mam nawet własnego pokoju. Kiedy ojciec mi okazuje jakąś dziwną "czułość", czy "bliskość" to od razu go wyzywam, bo wkurwiają mnie te jego głupkowate pytania, jakby w ogóle miały jakąś istotną wartość. Nie mogę się skupić nad swoich myślach, jak non stop słyszę kogoś za ścianą, ktoś co chwila do mnie mówi, gdyby to były chociaż jakieś istotne rzeczy, ale ja nie mam naprawdę ochoty słuchać o tak prymitywnych sprawach. Mam myśli, że gdybym miał możliwość odcięcia się od tych wszystkich ludzi, którzy mi są niepotrzebni to byłbym szczęśliwy i bym się spełnił. A tak, zaplanuję sobie jakąś czynność a zaraz ktoś mnie musi wyprowadzać z równowagi, samym tym że kręci się bez sensu po domu, jakby nie mógł nie wchodzić do pokoju po 10x, tylko 1x wejść wszystko załatwić i wyjść. Wtedy gdybym miał pod ręką jakąś ofiarę... rodzica nie uderze, bo to byłoby nierozsądne. Ale gdyby akurat była możliwość komuś tak przejechać nożem po łapach, bez konsekwencji to chętnie bym to zrobił i by mi przyniosło euforię. Gdybym tylko mógł odciąć się, tak by nikt mi nie przeszkadzał... bym nie musiał czuć czyjejś niepotrzebnej obecności, inaczej nie jestem w stanie nawet książki czytać, bo nie mogę się skoncentrować. -- 21 lis 2013, 19:07 -- Chociaż raz mi się zdarzyła sytuacja, gdzie byłem bliski złamania ręki ojcu jak się rzucał po pijaku z powodu jakiś głupot, gorzej jak byłem po alkoholu i maczetą rzuciłem w kierunku wujka, po alkoholu jestem w stanie zrobić wszystko jeśli jest zestaw czynników, które sprawiają we mnie impulsy. Dlatego alkoholu już w ogóle nie piję, od jakiś ponad 3 miesięcy, tak samo papierosów nie palę, bo paliłem ich tyle, że mnie wykańczało to fizycznie. Nic nie jadłem, tylko paliłem, a to mnie jeszcze bardziej denerwowało.
  4. Miałem raz okazje się ciąć, ale to było po alkoholu i w stresującym okresie życia. Nerwica od zawsze.
  5. Przede wszystkim zmiany społeczeństwa. To czym się karmi ludzi od dzieciństwa wpływa na ich psychikę wpędzając ich w pułapkę, czyniąc z nich po prostu zwierzęta. Żyjemy w czasach kiedy efekty tego są największe w historii ludzkości za sprawą postępu, a jest to proces zaplanowany. Kapitalizm przyniósł ludzkości ogromny postęp technologiczny, taranując wszystkie wartości jakiekolwiek spotkał na swojej drodze a teraz nadszedł czas zmian.
  6. Święta są prawdziwe tylko wtedy, kiedy ma się z kim je spędzać. Bez tego są jak pieniądze, których nie byłoby na co wydać.
  7. Dobrze, że Tobie się w dupie nie poprzewracało :) Ludzie nabierają świadomości i są coraz bardziej inteligentniejsi. Powiedziałbym, że jesteś w większości ludzi, którzy są debilami Spójrz jak Ty się zachowujesz, jakakolwiek merytoryczna dyskusja nie ma z Tobą sensu, bo każdego oponenta skwitujesz inwektywem debil. A w miejscu pogrubienia udowodniłeś swoją niewiedzę w najbogatszej okazałości.
  8. http://www.youtube.com/watch?v=hJiQ8W4iX9c
  9. Ta? To bede sie cieszyl, ze jestem w mniejszosci. Grupie, ktora istniala od poczatku swiata. Ludzie od dawien dawna wpieprzali mieso. Dopiero jakis czas temu komus sie w dupie poprzewracalo i wprowadzono wegetarianizm, a ludzie sie do niego stosujacy wpieprzaja sie miedzy miesozercow ze swoim warzywnym mesjanizmem. To zazwyczaj wegetarianie prowokuja takie dyskusje. Jestescie wegetarianinami to nimi badzcie, ale nie narzucajcie nikomu jak ma sie odzywiac. Tak w ogole to myslicie, ze lew sie zastanawia podczas wpierdzielania czlowieka, ze owy czlowiek cierpial podczas przegryzania przelyku? Otoz NIE! Takie jest prawo natury, prawo lancuchu pokarmowego: cos wpiernicza cos i jest wpierniczane przez cos innego. I dzieki temu cywilizacja idzie do przodu.
  10. Nie wiem co to jest Dexter, a domyślam się że nie chodzi o bajkę z Cartoon Network co oglądałem w dzieciństwie. O ile to skierowane do mnie.
  11. Nie muszę mówić, której definicji kolega podlega. W ramach kompensacji poczucia słabości postanowił zostać sobie tfardym sukynsynem. A że chłopak bystry, to zaczął na tym polu rozwijać nieco swoją wiedzę, i podeszła mu psycho/socjopatyczna/makiawelistyczna koncepcja bycia niewrażliwym zimnym choojem, do której to teraz stara się dopasować, i tak nam tutaj siebie (i światu) przedstawić. To nie jest tak, że ja się do niej staram dopasować. Ja zacząłem postępować zgodnie z tymi koncepcjami. Nie od razu, lecz stopniowo wraz ze zdobywanym doświadczeniem życiowym. Stopniowo to znaczy w taki sposób, że to co wcześniej wydawało mi się za "prawdę" okazywało się kłamstwem, i dopiero jak popełniałem błędy i wyciągałem wnioski stawałem się po chwili taką osobą jaką jestem. Nie jestem prowokacją, jestem tutaj po to, żeby przetestować reakcje ludzi na to jakby mnie odbierali "na żywo" gdyby mnie poznali naprawdę. Sprawdzam, czy są w stanie chociaż mnie tolerować a przy tym poszerzam swoją cierpliwość, mogę dyskutować bez emocji, przemyśleć wszystko a potem stosować to w normalnym życiu, bo sam ze sobą nie wytrzymuję nie raz mam taki kocioł w głowie, że wiem co muszę zrobić i jaki mam priorytet a zajmuje się czym innym. Na początku tego tematu zawarłem pytanie, co według Was powinienem zrobić bodajże by być szczęśliwym, po to by sprawdzić czy ludzie uważać mnie będą za jakieś "zło wrodzone" czy też kogoś kto zszedł na złą drogę. I nie, zupełnie się nie zgadzam, że mógłbym wszystkich wykorzystać. Nie mógłbym np. oszukiwać własnej kobiety tak jak niektórzy to robią, brzydziłbym się samym sobą wtedy. Gdybym chciał to mógłbym mieć multum znajomych, bawić się jak inni ludzie, ale to za duży wysiłek - nierozsądny do tego, bo na dłuższą metę bym nie wytrzymał. i nie chcę się zmieniać tak by w moim środowisku ludzie to zauważyli, bo straciłbym szacunek u tych którzy są tak jakby, najbliżsi mi.
  12. Większość jest po to stworzona. Natomiast bardzo szanuję niektórych ludzi, z którymi nie jestem blisko ale przejrzałem ich i uważam, że mógłbym się na nich wzorować. @Miro: właśnie, emocje trzeba kompletnie w sobie zabić.
  13. Z tym, że ten pies mnie strasznie denerwował swoją głupotą, nie wspomniałem o tym? Jeśli nie, to widocznie zapomniałem to zrobić i jest to moja wina. Wybacz, to był długi post wtedy. wspomniałeś,ale to nie jest powód żeby chcieć torturować psa aczkolwiek jak ty mnie zirytowałeś to miałam wizję że cie ze skóry obdzieram juz mi preszło trochę ,ale WNIOSKI: 1.oboje musimy się leczyć 2.poki to sa tylko wizje a nie czyny to tragedii nie ma :)))) Jesteśmy bardziej podobni do siebie niż mogłoby się wydawać, na to wychodzi.
×