Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

onawnecieplecie

Użytkownik
  • Zawartość

    19
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. miniu89, dziękuję za tak miły post :-) Zgadzam się, pasję to bardzo ważna rzecz. Wiem coś o tym, bo od dłuższego czasu zajmuję się fotografią (ludzie sobie nawet chwalą), biorę udział w konkursach literackich, chciałabym napisać zbiór opowiadań. Na forum piszę raczej szybko i chaotycznie, ale jak się skupię to wychodzą nawet fajne rzeczy. Uwielbiam kino, oglądam masę filmów. Książki. Problem w tym, że jak pojawia się dół, to ostatnio fokusuję tylko na rozwiązywanie mniej, lub bardziej realnych problemów. Zatracam się w czarnowidztwie, kombinuję, nakręcam się a pod koniec dnia nie mam już siły na nic. Dobrze, że chociaż śpię, bo na początku to mogłam sobie o spaniu co najwyżej pomarzyć. Rano budzę się z beznadziejnym nastroju i tak ciężko to naprostować... Cieszę się, że dajesz radę i odnalazłeś siebie. Pomimo samotności, jesteś do przodu i nie siedzisz bezczynnie na kanapie z pilotem w ręce. Choć i to czasami bywa całkiem spoko. Chciałabym, żeby każdy z nas odnalazł swoje światełko w tunelu, żebyśmy dali radę pokonać te nasze obrzydliwe dementory. Kto wie, może kiedyś uda nam się spotkać przy pizzy&piwie na wesoło, skoro większość jest z Wro. Trzymam kciuku, za Was i za siebie. -- 15 lis 2013, 00:26 -- Kinofka, a co u Ciebie? Dajesz radę?
  2. Najgorsze jest to, że na NFZ psychologa czeka się bardzo długo. No, chyba, że ma się znajomości. Mawiają, że psychoterapia prywatna odbywa się na dużo wyższym poziomie... ale kto wie, nie można generalizować. Ja miałam okazję być na kilku spotkaniach na NFZ, oraz prywatnie z duuuuuużą przewagą dla spotkań płatnych. Niestety. Zupełnie inne podejście do człowieka.
  3. Muszę zacząć zarabiać, więc praca jest chyb jedynym rozwiązaniem. Sama nie wiem, w którym kierunku mam podążać. Też boję się, że robota może zaostrzyć stan, ale muszę się przekonać, żeby być w 100% pewna. Choć nie wiem, jak to będzie - poranki mam okropne. Może zmiana leków pomoże. Psychoterapia. Jestem po studiach - dziennikarstwo. Tymczasowo mieszkam we wschodniej części Wrocławia, do centrum ok 20 minut. lolil, a zamierzasz w niedalekiej przyszłości wrócić do pracy? Z drugiej strony - studiujesz, 1 rok, to chyba jakiejś wielkiej presji jeszcze nie ma. U mnie jest. I to mnie dołuje. Mój główny problem to ciągłe zamartwianie się, szukanie dziury w całym, snucie czarnych scenariuszy (głównie jeśli chodzi o kasę, osamotnienie). Walczę z tym dzień w dzień. Macie podobnie? olan dziękuję :-) gdyby to było takie proste.... chłopak chyba kocha, ale jest za słaby, żeby to "udźwignąć". Szkoda
  4. Nie czuję się na siłach, ale każdy mówi mi, że to może mi pomóc. Szukam czegoś na pół etatu, ale i tak najwięcej ofert jest na cały. Wcześniej pracowałam w biurze, robota raczej kreatywna, a terach najchętniej zaszyłabym się w jakimś magazynie, żeby mieć spokój i jak najmniejszy kontakt z innymi ludźmi. Najchętniej pracowałabym z domu. Brałaś lamo? O, proszę. A można to łączyć z Valdoxanem? Jestem umówiona wstępnie z moim lekarzem, coś musimy postanowić. Gdyby nie te ciągłe lęki to byłoby całkiem spoko. Po Lorafenie czuję się jak kiedyś. Szkoda, że ten shit tak uzależnia i nie można wciągać go jak lentilki :-) lolil, z której części Wrocławia jesteś? Studiujesz? Pracujesz?
  5. lolil, od depakine dostawałam jakiś problemów ze skórą, ale zadział dość szybko. A może i wtedy mój stan był łagodniejszy, mniej problemów, nie wiem. Pies super zajęcie, też o tym myślałam, jednak cały czas zbieram się, aby pójść do jakiejś pracy. Nie chcem, ale muszem :-] Słyszał z Was ktoś o lamotryginie? Pomagała na lęki? To mój główny problem. Genalnie działa na mnie lorafen, ale muszę już z niego schodzić, żeby się nie uzależnić. Brałam doraźnie po 1 tabletce tak 4x w tygodniu, teraz biorę ok 1/4.
  6. rafzap, apropo Valdoxanu to takie jest moje odczucie. Pomaga jedynie na sen - wydłuża, pogłębia, sen jest jakby naturalny, ale działa za słabo na lęki, których u mnie pod dostatkiem. To co fajne w tym leku to fakt, że nie ma zbyt wielu skutków ubocznych, u mnie praktycznie nic się nie działo, jednak początki były ciężkie (gorsze samopoczucie psychiczne). Teraz jest... raz lepiej, raz gorzej. Ogólnie lek pomógł, ale nie na strachy. Delikatnie na depresję. Tyci tyci. Aha, no i cena nie musi być wcale wysoka - w aptekach Silesia we Wrocławiu lek kosztuje coś około 80 parę złotych. Jeśli chodzi o miasto W, to fakt - jest piękne. Mieszkam tu od urodzenia, jestem nim już trochę znudzona, ale jak wyjeżdżam gdzieś na dłużej, to zazwyczaj tęsknię. Chociaż ostatnio słabo korzystam z atrakcji Wrocławia, bo gniję w domu. Zmuszam się do wyjścia, a poranki są tragiczne. Macie jakiś sprawdzony sposób, aby zebrać się w sobie i nie dać się zdusić w porannym kokonie? Pozdrawiam Wszystkich! -- 14 lis 2013, 00:33 -- Cześć lolil :-) na początku próbowałam leku Elicea - myślałam, że zejdę, zjem swój własny ogon. Nie przetrwałam próby czasu. Mój doc powiedział, że są ludzie, którzy źle reagują na leki z tej grupy. Sama nie wiem. Co ciekawe, to drugi poważny epizod depresji w moim życiu - pierwszy miałam 7 lat temu - wtedy przepisano mi Depakine. Po miesiącu stanęłam na nogi na długie lata.... O czym to może świadczyć? Może powinnam do niego wrócić? Kurcze, ale te skutki uboczne...
  7. Czy komukolwiek z Was ten lek pomógł na lęki i depresję? Biorę ten lek już 2,5 miesiąca - spanie się unormowało, natomiast duże lęki takie same. Wcześniej próbowałam typowe antydepresanty - ale nie mogłam przebrnąć przez pierwszy miesiąc, nakręcały mnie strasznie negatywnie. Doraźnie mam zażywać hydroksyzynę, schodzę z lorafenu... Co robić? Zmienić lek?
  8. Cześć carolinexxx, przechodzę podobny problem z tą różnicą, że jestem już po studiach i tak na serio już powinnam wkroczyć w to dorosłe życie. Tak było... ale... U mnie lęki przed stratą najbliższych pojawiły się w depresji, która powstała od przedłużającego się stanu napięcia. Problemy z pracą, z chłopakiem, Rodzice za daleko. Boję się tym bardziej, że rodzinę mam bardzo małą i wiem, że nie zawsze będę mogła zwrócić do nich po pomoc. Kompletny brak wiary w siebie spowodował ten mętlik w mojej głowie, dodatkowo kilka innych spraw. To choroba mnie tak zmieniła, nigdy się tym aż tak nie przejmowałam. Po prostu poczułam się bezsilna, zdana na innych. Brak pracy i marazm jeszcze bardziej pogłębia ten stan. Czujesz, że nic nie znaczysz. Boję się problemów finansowych. carolinexxx ciesz się, że rodzina Cię wspiera, rozmawia z Tobą, dobrze Ci radzi. Sądzę, że początku na studiach mogą okazać się trudne, ale to minie, jak nastawisz się pozytywnie. Tak czy siak zalecałabym Ci psychologa (zwłaszcza, że miałaś kiedyś problemy związane z odżywianiem) i może jakieś delikatne tabletki na uspokojenie, jak masz takie myśli. Np. hydroksyzyna. Ciesz się, że ich masz. Postaw żelazną kurtynę po wczorajszym i przed jutrzejszym dniem. Żyj chwilą. Skąd wiesz, co się wydarzy? Pomyśl o tych ludziach, którzy wychodzą z domów dziecka, niektórzy fantastycznie sobie radzą. Albo o tych, którzy mają rodzinę a nie mogą na nią liczyć - takich ludzi jest cała masa.
  9. Witajcie... Jestem z Wrocławia i borykam się z podobnymi problemami. Mam 26 lat, ostatnio całą masę lęków i pesymizmu. Do tego bliscy ludzie, którzy momentami okazują się słabsi od tych, którzy chorują. Czyli nas. Rozczarowałam się życiem. Z nadzieją, że to tylko chwilowe.
  10. O, brzmi ciekawie. Też jestem popierdolona. Fajnie, że jest nas więcej. Bierzesz leki? (ale pytanie...) Ja łykam Valdoxan no i hydroksyzynę... delikatesy, ale trochę pomagają. Poza tym, ogrom pracy własnej, czasami brak sił. Zauważyłam, że pomaga mi wino, staram się ograniczać do kieliszka. Ech.
  11. petter, trzymaj się - ponoć samobójstwo to trwałe rozwiązanie chwilowych problemów. Może się jakoś poukłada w końcu? Może potrzeba trochę więcej czasu - potraktuj doła jako złą pogodę, która prędzej, czy później musi minąć.
  12. okularnica, tak, OMEGA 3 delikatnie poprawia samopoczucie, jakby wycisza przy dłuższym stosowaniu. Oprócz tego ma wiele innych zalet. Warto.
  13. Cześć Reiben, fajnie, że reagujecie. Co u Ciebie? Skąd jesteś i z czym walczysz?
  14. Cześć! Jak są tu podobnie pogubieni (a zwłaszcza z Wro i okolic), to śmiało - piszmy. Może nam choć odrobinę ulży...
×