Mam pytanie bo nie jestem pewny czy wybrałem złego psychologa czy tak to po prostu wygląda... chodzę na psychoterapię od około 2 miesięcy, i problem polega na tym, że praktycznie nic tam się ciekawego nie dzieje - gdyby się chociaż zapytała na początku co u mnie czy coś, to nie... co tydzień wchodzę do gabinetu, siadam i następuje niezręczna cisza, z której wychodzę zaczynając mówić co u mnie się działo podczas ostatniego tygodnia, pomijając fakt że często nic się nie działo i nie wiem po prostu o czym mam mówić...
To normalne czy ja źle trafiłem?