Nie jesteś dziwna.
Moja mama też chorowała. Naprzemiennie z siostrą i bratem się nią opiekowaliśmy.
Zmarła nagle w szpitalu.
28 listopada 2024r.
Nie mogę zapomnieć jej widoku jak już nie żyła.
Jestem w żałobie.
Nie radzę sobie z tym. W pracy mnie nie było 2 tygodnie. Ale ja akurat mam wyrozumiałą kierowniczkę.
Nie musimy nikogo włacznie ze sobą uznawać za kryształowego.
Nie przyznanie się do uczucia smutku nie sprawi że ono zniknie, raczej napęcznieje.
Nawet gdy życie ma rys tragiczny toczy się dalej.
Pozwól sobie na smutek.
Nie wiem czy akurat potrzebujesz tabletek. Ale być może terapia, przepracowanie tego czasu, tej traumy która przebija tę silną skorupę człowieka i kąsi.
Ja jestem w terapii i to daje ulgę.