Kiedyś mogłabym napisać tak, że wieczór był fenomenalny, pełno znajomych, idealnie zróżnicowane rytmy, moje uszy, ludzie kręcący się dookoła i uśmiechający się przy każdym kontakcie wzrokowym, pełna gama dźwieków której da się ponieść a nad ranem zwariowany powrót.
A teraz nigdy w życiu. Cisza, samotność i łóżko. Bawię się dobrze w odpowiednim towarzystwie i miejscu.