Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

oldstory

Użytkownik
  • Zawartość

    20
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Jak tam Wasze wrażenia z brania Lucetamu? Ja zaczynam dziś brać ten lek i liczę na to, że będę mogła wreszcie normalnie czytać, ze zrozumieniem, wchłaniać tekst. Liczę też na poprawę pamięci i koncentracji. Jest nadzieja?
  2. Biję się z bólem głowy...I znowu pojawia się we mnie myśl, że może mam jakiegoś krwiaka albo tętniaka, czy inną cholerę...To naprawdę fatalistyczne myśli. Jak sobie z tym poradzić?
  3. I ja chcę walczyć. Nie poddawać się - to moja podstawowa dewiza. Nawet jeśli życie nie daje podstaw do uśmiechu. Mam w sobie siłę i wykorzystam ją...
  4. I ja mam kilka swoich sposobów, chociaż rzadko skutkują... 1. Myślenie o tym, że już wkrótce zobaczę swoich bliskich. 2. Jedzenie słodyczy, przede wszystkim czekolady. 3. Słuchanie refleksyjnej muzyki, na przykład Turnaua. 4. Uśmiechanie się do wszystkiego co się rusza :)
  5. Czuję się strasznie samotna...Chciałabym mieć kogoś, z kim mogłabym rozmawiać w jesienną, chłodną noc...Człowiek nie powinien być sam, nigdy. Samotność boli, przenika aż do trzewi i rozgryza wnętrzności... Czy jest tu ktoś, kto czuje podobnie?
  6. Hmm, a czy lecytynę można przyjmować razem z lekami psychotropowymi? Pytam, bo mam lekką manię na punkcie przyjmowania leków - więc nie śmiejcie się :) [ Dodano: Dzisiaj o godz. 3:15 pm ] To nie takie proste. Jeszcze kilka miesięcy temu z moim czytaniem było wszystko w porządku, a więc z pewnością nie jest to wina wadliwego systemu nauczania. Problem leży gdzie indziej...Gdybym tylko wiedziała gdzie
  7. Natomiast ja muszę w najbliższym czasie przeczytać dwa harlequiny :) Nie, nie zwariowałam :) Po prostu na zajęciach na filologii polskiej dostaliśmy za zadanie dogłębną analizę tego produktu powieściowego. Czego to wykładowcy nie wymyślą :)
  8. Mój problem polega na tym, że nie potrafię wgryźć się w tekst, wczytać się w niego. Słowa tak jakby przelatują przeze mnie, nie trafiając do sedna zrozumienia. To dla mnie naprawdę trudna sytuacja, bo czuję, jak studia przelatują mi przez palce. Nie wiem, może wina w tym mojej anemii? Może przyjmowania leków?
  9. Nie potrafię zabrać się za żadną konstruktywną pracę. Czas przecieka mi przez palce. Tracę kolejne minuty i nie potrafię sobie z tym poradzić. Niech ktoś kopnie mnie w tyłek i w ten sposób zmusi do pracy...
  10. Witam serdecznie Mam ogromny problem. Jestem na studiach polonistycznych i mam do przełknięcia naprawdę ogromną literaturę, a kompletnie sobie z tym nie radzę. Słowa przelatują przeze mnie, kompletnie nie rozumiem tego co czytam, trudno jest mi się wgryźć w tekst. Poza tym sam proces czytania jest dla mnie bardzo męczący, nie przychodzi mi z taką łatwością jak kiedyś. Rozumiem znaczenie wszystkich pojedynczych słów, ale trudno mi to powiązać w jakąś logiczną całość. Mam problem z koncentracją i skupieniem uwagi. Pływam po powierzchni tekstu, nie mogąc wryć się w głębię. Nie wiem, jaka może być tego przyczyna. Może ktoś ma lub miał podobnie? Może powinnam wybrać się do neurologa? Chodzi mi po głowie myśl, że na ten stan rzeczy wpływ mógł mieć neuroleptyk w zastrzyku, jaki otrzymałam w lipcu. W sumie mój problem zaczął się od tamtego czasu. Może ten lek poprzepalał mi w mózgu jakieś przewody, zniszczył coś i dlatego nie mogę teraz zrozumieć tego co czytam? Czuję, że jeśli tak dalej pójdzie, wpadnę w depresję Co mam zrobić?
  11. Nie wiem, co ze sobą zrobić. Czas przecieka mi przez palce, kolejne minuty sprawiają ból. To nie jest zwykła nuda, to permanentne poczucie pustki. Nic nie budzi zainteresowania, nie mówiąc już o fascynacji. Co ja mam ze sobą zrobić?
  12. Nie wiem co zrobić. Ten stan trwa już od kilku tygodni. Wszystko zaczęło się od neuroleptyku w zastrzyku, który unieruchomił mnie na pewien czas, powodując takie objawy jak szczękościsk, drżenie mięśni, przymusowe patrzenie do góry. Potem objawy minęły, wygasły, ale zamiast tego pozostała pustka. Teraz nie potrafię cieszyć się kompletnie niczym. Świat stracił dla mnie wszelkie barwy. Nie działa na mnie muzyka, nie interesują oglądane filmy, nie cieszą książki. Z książkami wiąże się także kolejny problem: nie potrafię się na nich skupić, wzrok przelatuje po tekście i niczego z niego nie wychwytuje, nie rozumiem tego co czytam. To boli, ponieważ czytanie zawsze sprawiało mi dużą przyjemność - teraz ją straciłam. Czytałam gdzieś, że nieumiejętność czytania to aleksja - nie sądzę, żebym cierpiała na to schorzenie, ale i tak jest mi źle z istniejącym stanem rzeczy. Poza tym straciłam apetyt i bardzo dużo śpię. Nie mam praktycznie żadnych znajomych, nie mówiąc już o przyjaciołach. Żyję niczym prawdziwy pustelnik. Wegetuję z dnia na dzień, nie potrafiąc zająć się niczym konkretnym. Może ktoś wie, jak mogłabym zapełnić te ciągnące się minuty, które nie przynoszą mi żadnej radości? Co zrobić ze swoją samotnością? Jest mi coraz trudniej. Biorę leki, niedawno zwiększyłam dawkę, ale obawiam się, że Coaxil jest tutaj za słaby. Zmienić lek? Zapisać się na terapię? Sama już nie wiem
  13. Nie wiem, co ze sobą zrobić Minuty mijają jak leniwe żółwie, a ja biję się z myślami Dół coraz bardziej się pogłębia.
  14. oldstory

    Moje powitanie.

    Wiatr utkany z moich lęków, depresji i z ciekawości skierowanej w stronę Ludzi...
  15. Depresja sprawia, że nic nie sprawia mi przyjemności, kompletna anhedonia. Nie potrafię żadnej czynności obdarzyć zainteresowaniem, na niczym nie mogę się skupić. Nawet czytanie mi nie idzie, a i siedzenie na forum jest pewnym wysiłkiem. Znacie jakąś receptę na ten stan? Co zrobić, żeby cokolwiek obudziło moje zainteresowanie? Jak na nowo zafascynować się życiem? Czym się zająć?
×