Mam dokładnie tak samo. Rodzic nie wie, czemu dziecko gapi się na brzeg stołu i się uśmiecha samo do siebie. Mam wymyślonych przyjaciół i w takim świecie sobie siedzę, oni się zmieniają, staram się nie idealizować mojego świata, z obawy przez to, że takich wyidealizowanych jednostek będę potem szukać w życiu. W ogóle Twoja wypowiedź dobrze do mnie pasuje. I mimo tego, że wygląd, charakter, obawy i zamiary tych osób które wymyślam są mi doskonale znane (narrator wszechwiedzący ), to i tak jak je rysuję to jest tylko zarys sylwetki ludzkiej. Po prostu nie chcę, żeby ktokolwiek inny je znał.