Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

muszka8m

Użytkownik
  • Zawartość

    10
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Do psychiatry nie musisz mieć skierowania. Nie wiem skąd jesteś, ja jeździłam do Wrocławia do lekarza i zawsze czekałam około 2 - 3 tygodni na wolny termin, na kasę chorych, więc nie było trragedii. U mnie w mniejszej miejscowości niestety czeka się kilka miesięcy bo lekarzy tu jak na lekarstwo, niestety. Porozmawiasz z psychiatrą i on wtedy powie Ci czy potrzebujesz leków, czy wystarczy psychoterapia. Chociaż osobiście nie wierzę w samą psychoterapię ale pewnie są i tacy, którym pomogła. Życzę powodzenia i nie zwlekaj z pójściem do lekarza!!
  2. Szczerze, to nie miałabym nic przeciwko gdyby nas wyleczyli z tych wszystkich choróbsk :)
  3. muszka8m

    Dystymia?

    Ja na Twoim miejscu poszłabym i tu i tu. Sama na początku poszłam tylko do psychologa, który swoją drogą niewiele mi pomógł, nie pokierował mnie też do psychiatry, więc poszłam w końcu sama i okazało się, że muszę koniecznie zacząć brać leki. Tak więc proponuję obydwu specjalistów, zawsze dowiesz się o swoim stanie coś więcej.
  4. muszka8m

    spora depresja

    Powiem tyle - szoruj do lekarza. Ja nabawiłam się pierwszych stanów depresyjnych w 3 klasie LO, zaczęłam się leczyć dopiero po 6 latach, bo dokładnie tak jak Ty nie chciałam się nikomu z tego zwierzać A to jest normalna choroba i może dać człowiekowi nieźle w kość!! Oprócz tego dobrze zrobić podstawowe badania u lekarza rodzinnego - krew, mocz, pierwiastki. Może się okazać, że przyczyna tkwi gdzie indziej. Jeśli wszystko jednak będzie w porządku to dobrze jest się wybrać do psychologa i psychiatry. Oni na prawdę nie gryzą
  5. ponowne branie leków Witam, Dwa lata temu zachorowałam na depresję lękową, leczyłam się 15 miesięcy Parogenem. Nie biorę leków już 3 miesiące. Ostatnio gorzej się czułam, miałam dziwne skurcze mięśni i stany wzmożonego niepokoju, zmęczenia. Wczoraj się strasznie zdenerwowałam tym i wzięłam jedną tabletkę Parogenu. Natomiast dzisiaj mama oświeciła mnie, że pewnie brakuje mi magnezu i łyknęłam sobie końską dawkę. Na prawdę czuję się bardziej odprężona i tak mi mięśnie nie latają. Ale czy to możliwe, że przeszło mi jednak po tej jednej tabletce Parogenu, czy przy ponownym braniu znowu trzeba czekać 3-4 tygodnie na efekty?? Ma ktoś jakieś doświadczenia z tym??
  6. muszka8m

    znowu źle się czuję

    Miałam to samo dwa lata temu jak zaczęła się u mnie depresja. Cierpiałam tak bardzo, że wymyślałam cuda na kiju, żeby ktoś zwrócił na mnie uwagę i mi pomógł Doszłam do takiego momentu w swoim życiu, że zrozumiałam, że albo leczenie albo koniec, bo długo bym już nie pociągnęła w taki sposób. Poszłam do psychiatry, dostałam leki, brałam je 15 miesięcy. Bardzo pomogły już po dwóch tygodniach. Psychiatra to lekarz jak każdy inny, nie ma się czego bać. Ja niestety czuję, że u mnie coś wraca i znowu wchodzę na tabletki ale nie żałuję, że poszłam do lekarza, bo dzięki temu udało mi się normalnie żyć.
  7. Wiem, że na ulotce piszą cuda, ale skutki uboczne znam z własnej autopsji - brałam leki 15 miesięcy. Najgorsze jest tycie i spadek libido praktycznie do zera Leki pomagają ale boję się, że będę na nie skazana do końca życia, a tego bym nie chciała, czy jest szansa na normalne życie bez leków w przyszłości ???? Co do psychoterapii to chętnie bym na nią poszła nie wiem tylko jak się za to zabrać. Do lekarza jeżdżę do Wrocławia, a mieszkam pod Wrocławiem 30 km. U mnie w mieście raczej nie ma szans na konkretną psychoterapię. Jakiś czas chodziłam prywatnie, ale jedna wizyta - 100zł Nie stać mnie na to niestety.
  8. U mnie depresja zaczęła się dwa lata temu. Bardzo drastycznie przeszłam początek choroby zanim trafiłam do lekarza. Mój wtedy jeszcze narzeczony, a teraz mąż też nie końca rozumiał tą chorobę. Myśle, że tylko osoba która na nią chorowała jest w stanie wszystko zrozumieć. Mimo to zawsze mnie wspierał i nadal wspiera. Nigdy nie usłyszałam złego słowa od niego na temat mojej choroby, więc na Twoim miejscu zastanowiłabym się głęboko na takim związkiem, gdzie nie ma zrozumienia. Miłość powinna być bezwarunkowa. Albo partner Cię kocha i akceptuje w 100% ze wszystkimi wadami i zaletami albo nie. Nie ma innego wyjścia...
  9. Niestety odstawiłam lek na własną rękę. Myślałam, że będzie dobrze... Niestety jestem coraz bardziej pewna, że choroba wraca i najgorsza jest myśl, że już do końca życia będę musiała lecieć na prochach, które niestety mają skutki uboczne Miałam właśnie taki napad lęku, że nie mogłam się ruszyć. Na szczęście zostawiłam sobie opakowanie tabletek na czarną godzinę i łyknęłam jedną. Zacznę chyba brać je spowrotem i udam się do lekarza. Niestety na wizytę trzeba czekać około dwóch, trzech tygodni :/
  10. Mam nadzieje, że nie powielam tematów... Moja historia zaczęła się około dwóch lat temu. Właściwie nie wiadomo skąd pojawiły się u mnie silne stany lękowe i depresyjne. Myśli samobójcze, strach przed wyjściem z domu, problemy z oddychaniem, kołatanie serca, duszności, zawroty głowy. Po kilku miesiącach nieustającej męki wykończona psychicznie udałam się do psychiatry, gdyż nie wyobrażałam sobie dalszego życia w takim stanie. Pani doktor przepisała mi Parogen. Początek z tym lekiem był straszny ale dałam radę. Wszystko się poprawiło, moje życie wróciło do normy, co było istnym cudem. Przyjmowałam Parogen rok i cztery miesiące, niestety trochę przytyłam po tym leku i w rezultacie postanowiłam go odstawić, gdyż czułam się już naprawdę dobrze. Odstawiłam lek w połowie sierpnia i było dobrze. Jakiś miesiąc temu złapało mnie przeziębienie, którego chyba nie doleczyłam. Zaczęłam się tym nieco stresować, gdyż prowadzę swoją działalność a wszystko jest na mojej głowie. Nie czułam się dobrze. Od jakiegoś tygodnia, półtora budzę się rano zestresowana, mięśnie mi drżą, ręce mi się trzęsą. Zastanawiam się czy to nie powrót moich lęków, czy po prostu nakręcam się sama tą myślą, że to może choroba wraca. Gdy tylko czuje się gorzej mam zaraz czarne myśli, że choroba wraca. Nie wiem czy po prostu bierze się to ze stresu o pracę czy faktycznie nerwica daje znowu o sobie znać. Jeśli macie jakieś doświadczenia z nawrotem choroby to proszę o podzielenie się swoja więdzą. Pozdrawiam.
×