Skocz do zawartości
Nerwica.com

Aria

Użytkownik
  • Postów

    1 232
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Aria

  1. Ja na początku lipca zaczęłam kurs na prawo jazdy. Aktualnie mam prawie połowę wyjeżdżonych godzin. Potrafię się tak zdenerwować, gdy za szybko puszcze sprzęgło, że potem ciężko mi jest odpalić. Do tego dochodzi jeszcze stres przed byciem pierwszym przed światłami i wiedza, że za mną są inne samochody. Nie wiem jak sobie z tym poradzić, boję się, że przez ten stres zawalę prawko...
  2. A ja dzisiejszy dzień spędziłam przed komputerem (i tak pozostanie). Nie ma z kim wyjść, nie ma z kim porozmawiać... I tak samotnie siedzę w domu 4(?) dzień...
  3. Panicznie boję się samotności. Boję się, że kiedyś zostanę całkowicie sama, że nikt nie będzie o mnie pamiętał. Boję się odrzucenia, dlatego nie przebywam z ludźmi. Ciężko mi się z tym żyję, już sama nie wiem co mam robić... Jak z tym walczyć?
  4. Aria

    Witam

    Witam Wszystkich. Chociaż moja historia z depresją zaczęła się już dawno, dopiero teraz postanowiłam założyć konto na tym forum. Mam 19lat i zero jakichkolwiek planów na przyszłość. Wiem, że nic dobrego mnie nie czeka. Ale może zacznę od początku. Zaczęło się od mojej matki, która dzień w dzień potrafiła robić mi awantury, wyzywać mnie od k**w, sz**t itp. (pomimo, że nic nie robiłam). Przez nią zaczęłam się okaleczać, mieć myśli samobójcze, zamykać się w sobie. Skończyło się na terapii rodzinnej z której niewiele wynikło. Po kilku spotkaniach stwierdziła, że ona jest normalna i że nie będzie na żadną terapię chodzić. Nie miałam wtedy nikogo oprócz siebie samej. Potem jakoś pozbierałam się i próbowałam normalnie żyć. Udawało mi się, owszem ale poza domem. Przez jakiś czas był spokój. Ale potem znowu się zaczęło. Nie wytrzymałam i sama zgłosiłam się do psychologa. Przepisał mi lek antydepresyjny, nie wykupiłam go, bo matka dowiedziała się o tym i jeszcze mnie ochrzaniła, że po co poszłam i że chce ze mnie czubka zrobić. Po tej sytuacji jakoś dawałam radę i tak mogłoby się wydawać, że wszystko było ok. Choć od tego czasu, kiedy dzień w dzień było wiele awantur minęło kilkanaście miesięcy, ja dalej jestem rozdrażniona, nie potrafię normalnie funkcjonować. Byle niepowodzenie kosztuje mnie sporo nerwów, doprowadza mnie do smutku, a co za tym idzie: do rozmyślań nad przeszłością. Potrafię nawet 4dni z rzędu przesiedzieć w domu. Raz jestem radosna, szczęśliwa a za chwilę załamana, nieszczęśliwa. Sama nie potrafię poradzić sobie z emocjami, jakie mną kierują. W skrócie opisałam moją historię, w której opowiedziałam tylko cząstkę swojego życia. Uzewnętrznię się bardziej w innych, różnych wątkach. Pozdrawiam A.
×