Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

nitka1183

Użytkownik
  • Zawartość

    92
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Witajcie ponownie starzy i nowi:) Nie było mnie tutaj miesiąc, w międzyczasie spędziłam cudowny urlop w Egipcie, PRAWIE zapomniałam o destrukcyjnych myślach, niestety ból kolana przypominał mi o moich niepokojach, na szczęście na tyle słabo że nie zepsułam sobie pobytu... Teraz znów wróciłam do mysli "rak kości", gdzies tam cos w międzyczasie usłyszałam i...chcę zrobić kolejne podejście do ortopedy, chociaz ostatnio znajomy lekarz mi powiedział że patrząc na moje dolegliwości (ponad rok) to już bym nie chodziła... Wygląda na to że tak już będzie zawsze ze mną...
  2. nitka1183

    Nerwica ,a praca...

    A ja uważam że praca jest wyzwoleniem dla nerwicowców - jak jest zajęcie nie ma czasu na myslenie o lęku czy natręctwach. Zresztą tak doradzała mi psychiatra - lekarstwo - znaleźć pracę. Najtrudniejszy jest pierwszy krok ale jak już się odważycie to potem będzie dobrze - ja spróbowałam:)
  3. Fajny tekst, ale jakoś czuję w nim pochwałę dla leków i rezygnację z terapii na rzecz lekarstw. Jakieś takie pójście na łatwiznę (ale może się mylę...) Jest tam tez sporo prawdy - ja też wstydzę się powiedzieć o tym, że biorę :/ Viviana - co do efektów leczenia to powiem szczerze, że od jakiegoś czasu mam wrażenie że działanie tabletek jakby osłabło, mimo brania mam schizy, stąd pomysł całkowitej rezygnacji z nich-zobaczymy...
  4. Viviana - ja od 4 lat jestem pod opieką psyciatry i biore leki! Tzn. obecnie dojrzewam do ich odstawienia, bo tak naprawdę w sumie średnio działają skoro i tak raz na jakiś czas mam schizę... Przegadałam dziś temat u psychologa i nieco mi lepiej, może kiedyś będę wolna od tych myśli...-więc Zuzia - też zasuwaj do pscyhologa, na pewno pomoże Ci zracjonalizować te lęki. tymczasem pozdrawiam i miłego wieczorku:)
  5. Zuzia, no ale to zdurnieć idzie! Ciągle robię coś przez pryzmat rychłego końca! Kupuję ciuch-zastanawiam się na ile starczy, planuję wakacje - czy aby dotrwam. Nie wierzę w wyniki badań, diagnozy lekarzy, czuję tylko mój ból, a jak go nie ma-to myślę tak intensywnie że się pojawia. Potrafię się macać w każdej sytuacji:/ Idę jutro na wizytę do mojej psycholożki, i znów będę jej mówić to samo:/
  6. Viviana - ja też doszukuję się głębszego dna jak moja cóka na coś narzeka, a jakiś czas temu na USG wyszły jej powiększone węzły w brzuchu i spanikowałam na maxa że chłonniak - okazało się jednak że to od alergii... Ja mam ciągle schizę - raz że mąż mi umrze na raka i zostane sama z dzieckiem, po jakimś czasie przechodzi i wchodzi że ja umrę na raka i zostawię męża i córkę...Obecnie od kilku dni znów mnie wzięło, do tego stopnia że wczoraj na babskim party, nawet po wódeczce wsłuchiwałam się w moje ciało - czy boli kolano czy nie, do tego w międzyczasie natknęłam się na artykuł o kimś kto miał mięsaka w nodze i nie mogli go zdiagnozować poprawnie i jak już wykryli to było za późno na leczenie.No i panika gotowa - ja już byłam z tym kolanem u ortopedy i reumatologa i wszyscy mówią że wszystko OK - to czemu kurna boli? to tak dziwnie rwący ból...Dziś obudziłam się nad ranem i pierwsza myśl-ile mi zostało czasu? No koszmar u 30 letniej kobitki....
  7. No dziewczyny ale mnie chyba nie przebijecie - ostatnio podczas chwil intymnych macałam mojemu mężowi jądra, szukając guzka, bo gdzieś wyczytałam że młodzi mężczyźni zapadają na tego typu nowotwory:/
  8. Mnie przez długi czas mój krytyk wewnętrzny wręcz zabijał. Po popełnieniu choćby drobnego błędu potrafiłam wewnętrznie "karać się" jeszcze długo długo...Terapia trochę mi pomogła, już daję sobie prawo do popełnienia błędów ale krytyki nadal nie trawię...
  9. Witajcie, i mnie znów dopadło;/ Zauważyłam, że jak zaczyna mi się wszystko układać i osiągam jakiś względny spokój to nagle jakbym dostawała kopa w plecy i zaczyna mnie coś boleć - no i niepokój gotowy - rak! Od wielu juz miesięcy boli mnie kolano i oczywiście wkręcam sobie raka kości, byłam u ortopedy ktory mnie powyginał i uznał że nic się kompletnie nie dzieje-tylko dlaczego boli? Ciekawe też że jak na imprezie sobie wypiję to ból przechodzi... Skłaniam się że to znów psychika, ale jednak niepewność pozostaje i zatruwa mi spokojne życie, że a nuż przegapiam moment leczenia? Widzę że wiele z Was boryka się z tym problemem, ja tak mam od kiedy pamiętam, leki trochę wytłumiły acz nie do końca...
  10. nitka1183

    Psychotropy a ciąża

    Przede wszystkim jak się bierze leki w ciąży powinno to być konsultowane z ginekologiem i psychiatrą. Ja ratowałam się w ciąży relanium a potem brałam deprim. Moje dziecko urodziło się zdrowe i tak jest nadal a ma już 5 lat. Jak miałam lęki w ciąży to nie dość że miałam rzyganko to jeszcze brzuch mi twardniał co na pewno nie było dobre dla dziecka...
  11. hej, zaczełąm temat i zamilkłam;) otóż po kilku dniach męki w związku ze świadomością zmniejszenia leku wróciłam do całej tabletki. Rozważyłam za i przeciw i chyba pobiorę do lata jednak, będzie więcej bodźców zewnętrznych żeby zgubić w nich ew. lęki (rower, spacery itp)...
  12. Ja też mam odstawić leki...Po 3 latach brania. I co? Wziełąm dziś tylko połówkę i już mam lęk! Czyli główka pracuje standardowo;) Z drugiej strony i na lekach mam słabsze dni;/
  13. Wiecie co, jak to wszystko czytam to moje objawy są identyko;)W sumie to pocieszające bo oznacza że jesteśmy fizycznie zdrowi! Wielbark - też miałam ciśnienie na testy HIV i zrobiłam dla świetego spokoju, raki przerabiałam już przeróżne, ostatni nerki bo mnie z tyłu pleców kłuje (oczywiście wszystkie badania wychodzą OK ale im nie wierzę), jedyną receptą na to wszystko jest po prostu wyśmiewanie rzekomych dolegliwości. Trzymajcie sie:)
  14. Po 3 latach antydepresantów lekarz dał zielone światło na odstawienie. Od pół roku brałam juz dawke minimalną (wręcz placebo), więc chyba organizm powoli się przestawiał na zejście, ale kurna boję się że jak odstawie je zupełnie to problemy lękowe wrócą ze zdwojoną siłą (już kiedys tak miałam) Fakt że teraz jestem mądrzejsza, po pół roku terapii DDA ale jakiś wewnętrzny lęk siedzi... Napiszcie o swoich doświadczeniach w tej materii.
  15. nitka1183

    Syndrom DDA

    Mi bardzo wiele uswiadomiła książka "Koniec współuzależnienia". Wiele zrozumiałam, a do tego zobaczyłam że bycie DDA bardzo wpływa na moje życie rodzinne (mąż, dziecko) mimo że wcześniej w ogóle tego nie widziałam. Również książka "Toksyczni rodzice" na początek może wiele pomóc zrozumieć, a przede wszystkim pozbyć się poczucia winy (kto chce? Word)
×