zaczął się tak, ze prawie zaspałam na 11 tą do psychiatry, obudziłąm sie o 10 15 ale zdążyłam, leki mam bez zmian, ja zadowolona, lekarz też, że jakoś sobie radzę , następna wizyta w marcu,w pociąg i byłam u siostry na kawce, obiadku, widziałam się z bratem, jutro idę do fryzjera, opłacić rachunki i za buty, które sobie zamówiłam, potem pojadę do przyjaciółki bo jest chora