Z problemami w obszarze gardła i pierwszej części układu pokarmowego nie jesteś sama.
Jeśli to Cię pocieszy to ja sam mam z tym problemy. Trochę inaczej to wygląda niż u Ciebie, bo u mnie następuje coś jakby "paraliż" tego odcinka ale to co się dzieje później, gdy to już się pojawi to myślę, że znam bardzo dobrze. Tym bardziej, że u mnie łączy się to z depersonalizacją i takim jakby oddzieleniem swojego bytu od reszty ciała:P Wspomniałem o tym np. tu: https://www.nerwica.com/topic/47389-dzienne-wrony-nocne-darki-czynne-24-h-na-dobe/page/376/#comment-2817660
Ta część związana z przewrażliwieniem na sygnały wychodzące z organizmu jest wspólna dla nas wszystkich, mierzących się z lękami. Mylnie interpretujemy sygnały jakie daje nam nasz układ nerwowy i następuje wtedy samonakręcająca się spirala złego samopoczucia. Leki pomagają w zatrzymaniu tej karuzeli w odpowiednim momencie i/lub pozwalają nam to przeczekać bez nagłej paniki.
Zgadzam się. Chociaż to lubi nawracać to są też długie momenty dobrego samopoczucia. Nie jesteśmy skazani na tak złe samopoczucie non stop. A leki pomagają aby to dobre samopoczucie było jak najczęściej