Ostatnio zauważyłam, że zaczynam mieć atak w momencie, gdy czuję się atakowana przez inne osoby.
Niekoniecznie muszę być atakowana; wystarczy że ja tak to odbiorę.
Wtedy włącza mi się płacz i chęć zrobienia sobie krzywdy.
Ja dziś się dowiedziałam że jako jedyna z klasy rozwiązałam cale zadanie z matmy na sprawdzianie O.o
świetnie; matura w maju a szczytem naszych możliwości jest osiągnąć 2.
Rano byłam w nieco płaczliwym nastroju. Na szczęście nie popłakałam się w szkole.
Mam okres i nie jest fajnie. O.
tylko że nie mam na kogo liczyć w tej kwestii..
Bo rodziny nie zamierzam uświadamiać.
[Dodane po edycji:]
z rodzicami nie gadam na takie tematy...
A z innymi przestaję powoli utrzymywać kontakt
może by było, ale na tę chwilę nie mam ku temu możliwości.
nie mam tyle siły, by jeździć 46 km do specjalisty..
No a tych na miejscu juz znam. ;]
więc na razie próbuję sama; bo nie jestem w stanie.
Nie wiem co musi się stać, bym odzyskała motywację..
bo leczyłam się na nerwice.. od czasu jak zaczęłam brać tabletki zaczęły mi znikać uczucia..
Rzuciłam tabletki - uczucia nadal znikały.. Aż do kompletnego 0. Teraz nie mam lęków, uczuć..
nie mam w środku nic. Czasem łapie mnie taka apatia że potrafię gapić sie 3 h w jeden punkt..
Często wtedy jestem jakby w półświadomości.. Trudno mi to opisać...
Pytałam go co mi jest..
Zawsze odpowiadał wymijająco..
Raz powiedział że mnie leczy na takie zaburzenia nerwowe..
ale sie nie rozwinął bytnio więc nie wiem co znaczy "takie". xP