Moje spostrzeżenia, brałem Wellbutrin od niecałych 2 lat, w zasadzie to ciągle biorę:
Na początku brałem dawkę 150mg przez niecały miesiąc, którą brałem kilka lat wcześniej również - efekty niezauważalne. Po przejściu na 300mg poczułem działanie leku, czułem się "na nowo". Po jakimś czasie działanie się ustabilizowało i nie odczuwałem większych zmian po zażyciu leku. Nadmienię, że lek przyjmowałem na opak - to znaczy brałem go przed snem. Poprawił się sen, miałem sny i się wysypiałem, ale jak napisałem działanie powoli ustępowało, jednak do poziomu odpowiedniego wg. mnie. Oznaki fobi społecznej, o którą siebie nie podejrzewałem minęły. Muszę przyznać, że lek wyrządził dość duże i pozytywne zmiany w psychice nie dając poważniejszych efektów ubocznych. Czułem tylko czasem bycie na tzw. rauszu oraz schizopodobne chwile - ale nie jestem w stanie określić dokładnie co to było.
Aktualnie nagle przestałem brać Wellbutrin, tzn z 300mg/doba przeszedłem na 0mg/doba w przeciągu 1 czy 2 dni. Mija ok. 3 tydzień, żadnych poważnych objawów odstawiennych nie mam, troszkę trudniej mi się wstaje rano, ale jest to niemalże niezauważalna różnica prawdę mówiąc i może być efektem placebo. Miałem przejść na 150mg/doba, jednak tego nie robię jak na razie.
Nie polecam jednak tej metody, bo osobiście sam siebie testuję z ciekawości.