MicMic
Użytkownik-
Postów
2 127 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Osiągnięcia MicMic
-
Dzięki, wydrukuje i powieszę nad łóżkiem Ciekawe, co tak wkurwia, że się mądrze? Że jestem wyniosły? Że jestem wulgarny? Wieczór szczerości @little angelteż wkurwiałem. Na początku nie wkurzałem chyba tylko Dalili i Verinii. Kurde, to jest smutne nawet, bo wydaje mi się, że od początku okazywałem ludziom tutaj wsparcie i zainteresowanie, a jednak zapamiętuje się te negatywne rzeczy. To samo widzę na terapii grupowej i jakieś mam takie poczucie niesprawiedliwości.
-
Twoje sny nadzwyczaj często mają charakter seksualny, hmmm.
-
Też mam czasem takie wrażenie, ale jednak odczuwam wkurw i smutek, ten ostatni może trochę przytłumiony. Może po prostu nie ma nas co cieszyć?
-
Spoko. Dzięki za komentarz. Wierzę, że takie odczucia to w Tobie wywołuje. Często moja osoba wzbudza skrajne emocje. Moja była twierdzi, że zyskuję przy głębszym poznaniu inna sprawa, że nie wiele osób się na to decyduje
-
Hmmm nie wydaje mi się żeby wulgarność z konieczności świadczyła o braku szacunku. To samo powaga? Czyli, że trzeba być poważnym, bo inaczej jest to objaw braku szacunku? Hmm osobliwe. Jeśli seks zdarza mi się nazywać ruchaniem, to dlaczego miałoby to dotyczyć bardziej kobiet niż mężczyzn? I dlaczego w ogóle miałoby to coś mówić o szacunku do kogoś? No ale w porządku, rozumiem, że dla wielu mogę być odczytywany jako pełny przeciwieństw. Pewnie mam dużo różnych elementów w sobie, niekoniecznie pasujących, przynajmniej na pierwszy rzut oka.
-
Daruj sobie ten pouczający ton. Tak, najprawdopodobniej wolna wola jest iluzją, ja pisze o subiektywnym przeżywaniu wolności. Odnosiłem się do twierdzenia indyka, że zawsze lepiej coś zrobić niż nie zrobić. Tak więc niczego nie mylę. Jak wyżej. No właśnie, co prowadzi nas do stwierdzenia, że nie zawsze warto w coś wchodzić, czasem dobrze powstrzymać się od działania, nawet gdybyśmy mieli się potem nad tym zastanawiać. Stokłosa? Xd Sofoklesa zapewne No właśnie wcale nie wiem czy to nadal wybór. Już pomijając kwestię wolnej woli. Wybór w takim sensie, że nie było zewnętrznego przymusu. Ale co to zmienia. Że to coś ułatwia? Albo zmniejsza ból? Albo bardziej obciąża nas odpowiedzialnością? Wątpię.
-
Hm. A to nie zależy od osoby po prostu? Hmm chyba byś się lepiej odnalazła w życiu jako facet.
-
Nie chcę bajerów. W sumie najważniejsza dla mnie efektywność energetyczna. Z tego co czytam to spooko są Bosh, bo trwałe. Ale drogie. Budżet koło 2K No trochę tak teraz mam. Ale zaznałem życia w związku i wiem, że mam wtedy więcej sensu i energii. Coś się planuje wspólnie. Zjada wspólnie sniadanie. Kupuje coś do mieszkania. Teraz nawet mi sie sprzątac nie chce bo mam wyjebane, a jak mieszkaliśmy razem to non stop goniłem moją lubą do sprzątania.
-
Nie, nie skrzywiłaś. Ja okresowo przechodzę wahania od skrajnego romantyka do skrajnego sceptyka w tej materii. Nigdy nie zaakceptuje niepewności w pewnych aspektach, to jest poza moją kontrolą. Mogę zaakceptować niewpewność tam, gdzie można ją jakoś policzyć. Np nie mam problem z jazdą samochodem czy tam motocyklem, albo z tym, że mogę na coś zachorować. dla mnie by nie było pojebane to bardzo możliwe, że nie warto nic. Niezależnie od tego, co tam sobie subiektywnie myślimy. tak, zainpirowałaś mnie trochę, po ambicji mi pocisnęłaś Właśnie, widzisz, może Ty tak to czujesz. Ja nie - bo wielokrotnie doświadczyłęm tego, że nie mogę podejmować decyzji, bo np. każda jest równie tragiczna. Jedyną wolnością, której jestem subiektywnie pewny jest wolność moich myśli, uczuć, przekonań i pragnień. Dlatego często sie izoluje od ludzi i grup, albo reaguję agresją, bo nie lubię jak ktoś mi próbuje odebrać te właśnie moją cząstkę, niezależnie od tego czy dla kogoś jest głupia, dziecinna, nieprzystająca do świata itp. co masz na myśli konretnie? zapewne nie jestem do końca spójny. No właśnie wcale nie wiem. Taka jest obowiązująca aktualnie w zachodnim świecie narracja. Powiedziałbyś osobie, która w wyniku swoich decyzji znalazła się np. w patalogicznym związku, że lepiej, że zaryzykowała i teraz żałuje? A jeszcze gorzej jak konsekwncje Twoich decyzji ponosza inni. Albo ktoś zaryzykował i został kaleką do końca życia, też lepiej niż by miał nie zrobić czegoś głupiego? Niestety świat jest bardziej złożony. Nie każde ryzyko się opłaca. Ja nie jestem, chyba nie byłem... choć byłem w relacji z dziewczyną, która się bardzo obrażała, na kilka dni, to było nie do zniesienia dla mnie. W końcu zerwałem. Ale nie tylko z tego powodu. Właśnie dlatego jestem mega ostrożny i wdzędzie widzę jakieś patalogiczne zachowania. Ale sam mam takie też. No i co teraz? Może jestem zbyt ostrożny i zbyt szybko skreślam ludzi. A może właśnie mnie to uchroniło przez tyle lat przed jakimś syfem? Moja siostra zakochała się bardzo mocno, wziełą ślub po niecałym roku znajomości. Już jest po rozwodzie po typ okazał się nałogowym kłamcą, który brał jakieś kredyty i inne gówna. Oczywiście alimentów 'tatuś' nie płaci. I ktoś jej teraz pójdzie i powie, że lepiej teraz żałować? Ma już40 lat i ciężko jej kogoś znaleźć.
-
Przestańcie, bo nie nadążam czytać Potem będą ludzie źli, że im nie odpisałem. A coś mi się we łbie kołuje.
-
naaa rowe w zimie? masz zdrowie! Miałem na myśli że mniej męczące niż kontaktu w realu. Kontakty na forum ogólnym też Cię mniej męczą niż przez priv?
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
MicMic odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Nie no, rozumiem podejście, ale o ile jeśli chodzi o dzieci to tak samo uważam, to jednak zwięrzeta inaczej zupełnie traktuje. Wydaje mi się też, że kotu i tak będzie lepiej u człowieka niż jakby miał latać po śmietnikach. No chyba, że u kogoś kto celowo się znęca, ale to nie ten przypadek. -
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
MicMic odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Ciekawe, że tyle emocji przelewasz na zwierzęta. Ja z kolei na przedmioty i niektóre matematyczne ide. Ale coś mi jeszcze zostało w stosunku do ludzi, bo potrafię się zabujać. I bardzo współczuję cierpiącym i bezradnym. Ale to tyle z moich uczuć do ludzi. -
Która to? Które skradła indycze serce i co z tą, która czeka w domu?? Xd, pewnie brakuje jej znajomych w realu, to się udziela intensywnie tutaj. No i tu można w razie potrzeby się wyłączyć, w realu trudniej.
-
Widzę trochę jest odzewu. Wczoraj miałem jakiś kryzys. W sumie tak walnąłem ten wpis, a potem było mi głupio, że chuj warte te przemyślenia, nic odkrywczego już nie wymyślę - z tego też powodu zrezygnowałem z doktoratu z filozofii. Dzięki za komentarze, potem się odniosę, muszę się zająć lodówką bo trzymam rzeczy na balkonie. No i prac mnie czeka.