Te moje wypowiedzi o byciu złym nawet nie dotyczą tego że bywam niemiły czy mówie swoje zdanie. Ale dzięki za miłe słowa. Indywidualizm ma swoje koszty, bardzo wysokie. To nie jest tak, że się nie boję ostracyzmu. Boje się, tylko może się już przyzwyczaiłem. Kiedyś bardzo chciałem być częścią czegoś większego niż ja. Jakiejś grupy właśnie. Jak w serialach czy filmach, gdzie ludzie są dla siebie ważni itp itd. Ale mam wrażenie, żeby być w grupie zawsze trzeba rezygnować z jakiejś części siebie. Grupa zaczyna wpływać na Twoje myślenie, nawet nie wiesz kiedy, podświadomie zaczynasz naginać swoje zdanie, pomalutku, po kawałku. Z różnych powodów.
W trybie warunkowym, ale jednak.