Skocz do zawartości
Nerwica.com

MicMic

Użytkownik
  • Postów

    2 215
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

12 666 wyświetleń profilu

Osiągnięcia MicMic

  1. MicMic

    Czekam na...

    transze hajsu za pracę nad takim jednym gówniamym programem
  2. Matko, ale pamiętasz jeszcze z kim gadasz? Może masz jakąś pamięć wzrokową, albo obrazkową hm
  3. Ciężko by było skończyć filozofię i nie znać stoicyzmu No, jak widać z pewnych powodów nie chcę/nie jestem w stanie pewnych rzeczy zaakceptować.
  4. MicMic

    Siostro pasy!

    Przecież w ogóle nie piszemy tu o takich sytuacjach, ani nie neguję potrzeby zapinania w pasy jako takiej. Piszemy o obrzydliwym nadużywaniu władzy i znęcaniu się nad słabszymi przez personel medyczny zakładów psychiatrycznych.
  5. A to też możliwe. Goering był na pewno uzależniony.
  6. MicMic

    Siostro pasy!

    No może jakieś dobre miasto xd
  7. MicMic

    Siostro pasy!

    To daj namiary na ten szpital, na wszelki wypadek żeby było wiadomo gdzie się udać
  8. Nie no, nie o to mi chodziło. Problem jest taki, że czasem trudno będąc zewnętrznym obserwatorem stwierdzić co się dzieje w środku danej osoby. Nie ma jakiegoś obiektywnego algorytmu stwierdzania kto udaje, a kto rzeczewiście nie ma siły i potrzebuje pomocy. Ja wielokrotnie byłem w sytuacji, że gdyby nie pomoc z zewnątrz, to byłbym w jakiejś ciemnej dupie. No i są różni ludzie, niektórzy w kryzysie uciekają w działanie, niektórzy nie są w stanie i potrzebują pomocy z zewnątrz.
  9. Dokładnie, właśnie dlatego dużo bardziej nienawidzę Stalina i spólki i uważam stalinizm za coś gorszego i bardziej niebezpiecznego. Tam na samej górze większość była obłąkana. A niżej byli już tylko karierowicze.
  10. Spróbuję uznać, że chcesz dobrze dając mi rady, choć wielokrotnie mówiłem, że nie lubię. To jest zbyt głęboki problem, żeby działał sport albo inne tego typu rzeczy. To jak leczenie depresji wyciągiem z dziurawca. Naprawdę, dzielę się tym i niczego nie oczekuję. Wystarczyłoby zakończyć na " A Ty nie jesteś to straszne że takie masz reakcje. " Mnie wcale nie do śmiechu. Nie robię takich zjebek nikomu. Dopóki ktoś się do mnie nie przypierdoli niesprawiedliwie, to nikogo nie atakuję.
  11. Piszesz tak, jakby to odpuszczenie to była jakaś decyzja czy fanaberia. Abo lenistwo, bo ktoś się nie chce 'zmęczyć'. A często to są właśnie osoby w kryzysie psychicznym. Tak, uważam, że zadaniem państwa jest pomaganie tym, którzy sobie nie radzą i najsłabszym. Na coś te podatki chyba idą? I chyba nie na to, żeby idiota Tusk mógł się chwalić swoim kumplom z zagranicy, że jesteśmy w pierwszej 20tce pkb na świecie. Nooo, zajebiscie. Te kurwy w rządzie biorą monstrualne hajsy, ale nie po to, żeby sobie wzajemnie robić dobrze i kupować kolejne mieszkania pod inwestycje, ale właśnie by tym najsłabszym żyło się lepiej. To jest ich pieprzony obowiązek - zapewnić minimum dla tych, którzy sobie nie radzą. Naprawdę, myślałem, że te czasy już minęły, gdzie problemy tej natury uznaje się za fanaberie. No, ale niestety nie w tym kraju. Z resztą o czym dysktujemy jak hajsu nie ma dla niepełnosprawnych itp.
  12. Ja mam trochę coś takiego. Ale u mnie to raczej przejaw ogólnej potrzeby kontroli wszystkiego i nieumiejętności radzenia sobie z niepewnością. Jak np jadę w korku, w szczególności komunikacją i samochodem, bo motocyklem mogę ominąć zazwyczaj. W każdym razie czuję narastające napięcie, które stopniowo przeradza się w ataki złości. Drę japę w samochodzie do granic możliwości. To samo jak mam gdzieś jechać komunikacją, a autobus się spóźnia. Stopniowo zwiększa mi się napięcie aż już nie jestem w stanie wytrzymać i drę mordę na przystanku. Może nie tak na cały głos, ale jednak, ludzie koło mnie słyszą. Albo jak autobus jest zapchany ludzmi, to stojąc przy drzwiach drę japę, że 'co do chuja to ma być' albo 'kiełbase rzucili, ze tyle kurestwa przyszło? '. Średnio nad tym panuje w skrajnych sytuacjach. Nawet na pogodę czasem drę mordę, na, wiatr jak wieje za mocno, albo pada. Jak mnie zaskakuje pogoda, nie byłem na coś przygotowany. Literalnie idę ulicą i wyzywam wiatr, grożę mu itp. Jak się wkręcę w jakąś robotę, przy komputerze czy samochodzie i coś mi się nie udaje, to zamiast jak normalny człowiek zrobić przerwę, uspokoić się itp., nie mogę przestać. I znowu to samo dre mordę, ostatnio wyzywam mocno AI jak coś mocno zjebie. Odcina mi mózg i i tak chuja wiem, że zrobię, bo na takim wkurwię nie da się nic zrobić. Czasem doprowadza mnie to do rozpaczy i dooiero wtedy jestem w stanie przerwać, bo jestem tak wyczerpany. Ale ja to mam chyba z tego, że nie akceptuję błędów i pomyłek. Tak zostałem wychowany, że jak ktoś popełnia błąd albo coś się mu nie udaje, to nie dość że musi ponieść konsekwencje samego błędu, to dodatkowo dostaje psychiczny opierdol, że jest bezwartościowym śmieciem i gównem. Dlatego nie mogę przestać próbować, mimo napięcia, bo jak przerwę, to czuję się w środku przegrany. Że to już koniec. Jest już tylko pustka i beznadzieja.
×