Witaj, pozwolę sobie napisać parę słów od serca - bardzo zaimponował mi fakt, iż poświęcasz mu tak wiele swojej troski i uwagi. W dzisiejszych czasach, wszechobecnego konsumpcjonizmu i roszczeniowej postawy ( niestety w mojej opinii zwłaszcza wśród płci pięknej) co raz trudniej o budowanie silnych relacji partnerskich, takich na dobre i na złe. Jestem zdania, że współczesne kobiety wykazują niewiele empatii na męskie oznaki słabości i niestety często kończy się to odejściem kobiety. Ty walczysz o niego, i taką postawa budzi mój największy szacunek. Oczywiście, nie chodzi tutaj o nadopiekuńczość, bo w ten sposób stopniowo będziesz pozbywać go męskości i efekt będzie odwrotny. Mężczyzna jedyne czego potrzebuje to zdecydowanej deklaracji - jestem z Tobą! i wierzę w Ciebie. Resztę sam przepracuje z terapeutą.
Pamiętaj, aby ani przez moment nie zbagatelizować konieczności pomyślnego przejścia przez terapię - ojciec bliskiej mi osoby wiele lat temu służył w międzynarodowych bazach w Afganistanie, na jego oczach zmarli jego najbliżsi przyjaciele. To są traumatyczne przeżycia które zawsze muszą znaleźć ujście - on po powrocie zachorował na łuszczycę (efekt silnego stresu), popadł w alkoholizm, zaczął bić żonę, dzieci i doprowadził do rozbicia rodziny, a po rozwodzie sciągał prostytutki które następnie bił i nadużywał fizycznie. Jego dorosłe obecnie dzieci chcąc nie chcąc otrzymały "w spadku" ciemną moc ofiarowaną przez chorego tatę i są obecnie neurotykami z totalnie zaburzonym systemem wartości. Do tak ogromnego spustoszenia ( obejmującego 3 pokolenia ) w tym skrajnym przypadku doprowadziło nieleczone PTSD.
Życzę dużo zdrowia i szczęścia dla Was obojga, dzięki Twojemu zaangażowaniu, Twój mężczyzna na pewno wyjdzie na prostą.