witajcie
przepraszam, że nie czytam wątku i tak właże z buciorami, ale mam silną potrzebę sie podzielić.
moja nerwica trwała niecały rok i miałam 3 lata totalnego spokoju i w ogóle jakby to sie nigdy nie wydarzyło. w sylwestra naćpałam sie mefedronem i wszystko wróciło - PRZESTRZEGAM WSZYSTKICH NERWICOWCÓW!!!
widze ze jazda zaczyna sie od początku, chyba ze jeszcze złazi ze mnie to gówno, lęki lekko psychotyczne ale akcja ta sama, brak snu - własnie obudziłam sie po 2h snu, natrętne myśli - w tym przypadku o fazie przy ćpaniu i o tym jak to świadczy, że popadam w psychoze i zaraz zwariuje. taaa, typowe. widze już siebie w psychiatryku.... generalnie mam ochote strzelić sobie w łeb, nie wiem jak mogłam wszystko tak spier****, nie wierze, że to mi sie dzieje, że byłam tak głupia, że wystarczy jedna durna decyzja.... nie wierze ze znowu bede przez to przechodzic, przez kuźwa natretne mysli non stop, derealizacje, brak snu, wymioty, brak jedzenia, dusznosc, i totalny lęk przed chorobą psychiczną i w cholere innych. nie bierzcie żadnych narkotyków, jeteśmy zbyt podatni.... ((((((((