Witam
Na początek chciałbym przedstawić psychologiczną definicję snu:
"Twoje sny są niejako mechanizmem zabezpieczającym dla Twojej podświadomości, która daje upust i uwalnia podczas snu wszystkie rzeczy których nie mógłbyś zrobić w normalnym życiu. Rozładowuje się ze wszystkich nagromadzonych informacji, a że prawda i klarowne obrazy mogłyby być zbyt szokujące, to używa ona symboli." - cytat z Drugiej drogi.
Jak wiadomo, sny odgrywają ogromną rolę w leczeniu nerwicy lękowej. Sam uczęszczam na psychoterapię od 2 lat i już na samym początku psychoterapeuta powiedział mi, żebym opowiadał swoje sny. Ogólnie gdy zaczynałem terapię, nie miałem pojęcia o psychologii czy snach. Tak więcej gdy usłyszałem, że mam opowiadać swoje sny, które uważałem po prostu za bezsensowne, olałem to. W praktyce przełożyło się to na bardzo rzadkie opowieści o swoich snach. Jednak mniej więcej od pół roku diametralnie się to zmieniło. Gdzieś przeczytałem, jak ważną rolę sny odgrywają w psychoterapii, że problemy które są powodem nerwicy, są gdzieś głęboko ukryte w podświadomości, która kontaktuje się z nami poprzez sny. Krótko mówiąc, w snach pojawiają się bardzo ważne informacje, zakodowane w postaci symboli, dzięki którym możemy zrozumieć nasze lęki, przyczyny problemów i masę innych rzeczy. Jest tylko jeden problem.. Jakieś 70% snów (zależy od intensywności choroby), które uda nam się zapamiętać, są mało istotne, z kolei te 30% ważnych kompletnie olewamy, albo kompletnie nie mamy pojęcia co nam mówią. Poza tym, w snach jesteśmy biernymi widzami, uzależnionymi od tego co nam stworzy podświadomość (nie mamy możliwości dostania się do podświadomości). Gdyby tylko istniała możliwość dostania się do tej skarbnicy wiedzy o nas, jaką jest podświadomość.
Ostatnio zainteresowałem się świadomym śnieniem. Jest to sen, w którym mamy całkowitą kontrolę nad przebiegiem snu. Możliwości są ogromne. Można sobie polatać, spełnić swoje marzenia, a uczucia towarzyszące tym przeżyciom będą równie tak silne jak w rzeczywistości, a nawet silniejsze. Czytałem o ludziach, którzy wyleczyli się z koszmarów, np. człowiek, który przez długi okres śnił się ten sam koszmar, zdał sobie sprawę, że śni i zaczął kontrolować sen. Zapytał się tego potwora co go gonił czego chce, a potwór mu odpowiedział: "Goniłem Cię tylko dlatego, ponieważ chciałem Ci to dać" i wręczył mu kierownicę.. Wiadomo, kierownica to symbol, klucz indywidualny dla tego człowieka.
Teraz do rzeczy. Skoro sny tak ściśle wiążą się z nerwicami lękowymi, a świadomy sen to sposób na dostanie się do swojej podświadomości, to dlaczego by tego nie wykorzystać!?
Parę dni temu, zacząłem zapamiętywać i zapisywać swoje sny (od jednego do dwóch dziennie) i już po tych kilku snach zauważyłem powtarzające się elementy, które związane są z moimi problemami. Moim celem jest, uświadomienie sobie że śnie, następnie przywołanie sytuacji, z którą mam problem, a następnie zapytanie wprost: "Dlaczego mi się śnisz?" lub "Dlaczego mi się to śni?". Do tej pory udało mi się raz uświadomić, ale z nadmiaru wrażeń, od razu po uzyskaniu świadomości, wybudziłem się.
Pytanie do was, drodzy czytelnicy, co o tym wszystkim myślicie? Czy świadomy sen, rzeczywiście może być sposobem istotnie wspomagającym leczenie? Czy też, może jeszcze nasilić objawy?
Zapraszam do dyskusji
Dla zainteresowanych, tutaj znajdziecie adres stronki zawierającej kurs świadomego śnienia:
Kurs świadomego śnienia.