siostrawiatru, no ale ty nie szukasz kobiety na partnera ;)tobie tak nie szkodzi bycie inną jak facetowi.kobieta moze nie czuc sie bezpiecznie przy kims kto boi sie czasem pukania do drzwi.
siostrawiatru, ok ale chodzi mi ze te ktore rozumieja to albo przeszly jakies zaburzenie psychicznie albo przechodza lub ktos w rodzinie przechodził.a tak to niestety jest obawa.co tu duzo mowic latwo mozna dostac łatke dziwoląga lub popierdółki.
siostrawiatru, ty jestes wyjatkiem potwierdzajacym regule.na tym forum jest wiekszosc kobiet kumatych w sprawach nerwic i depresji.ale poza forum jest kompletnie inaczej.kobieta moze nie czuc sie bezpiecznie przy facecie z nerwica czy depresja a wlasnie poczucie bezpieczenstwa jest jednym z wymagan kobiet wobec mezczyzn.nieprawdaz?
siostrawiatru, ale na tym forum akurat dziewczyny sa bardziej tolerancyjne niz przecietna dziewczyna z ulicy.jakbym powiedzial takiej na poczatku znajomosci co ze mna jest to by miala uprzedzenie.
siostrawiatru, ale zeby sie zakochala to musi go najpierw akceptowac.wiec pozostaje ukrycie faktu nerwicy/depresji.a i jeszcze jedno, czesto nerwica czy depresja powoduje ze facet nie jest w stanie pracowac a to przeciez ciezki grzech w oczach kobiet.natomiast niepracujaca dziewczyna nie jest mniej atrakcyjna w oczach faceta.
zmienny, dlatego taki ktos jak ja musi miec niebywalego farta zeby znalezc bardzo empatyczna i wyrozumiala dziewczyne lub zataic fakt chorowania na nerwice.
znudzona-ona, kobieta z nerwica nie traci na swej kobiecosci , facet z nerwica jednak traci na męskosci,wiec nie dziwie sie ze nie mialo u ciebie to wplywu na zwiazek...
a ja mam olbrzymiego dola z powodu samotnosci, zwlaszcza teraz gdy jest cieplo a wokol chodza bardzo interesujace dziewczyny.mimo ze czasem sie podobam od strony fizycznej to fakt ze mam taka przypadlosc(nerwica) to niestety skresla mnie w duzym stopniu w oczach tych kobiet.smutne cholernie to.
ja mam problemy z czuciem pozytywnych emocji ale i te negatywne odczuwam jakos tak nie w pelni.uczucie wscieklosci np. przez dlugie lata trenowalem tlumienie takich rzeczy i pewnie dlatego teraz
tak ze mną jest.
u mnie wystepuje sztywnosc karku, czasem tak bolesna ze kompletnie ruszac glowa nie moge.no i rece oraz nogi czasem zadrżą i zrobią sie jak z waty.a przy okazji, co polecacie na tą sztywnosc karku?oprocz masci, bo wyprobowalem ich wiele i ulgi nie bylo.
lutka, ja wczoraj dostalem silnego bolu w odcinku szyjnym gdy wracalem do domu na rowerze,nie wydaje mi sie zeby to bylo napiecie nerwowe wiec pewnie mam jakis ucisk lub niedokrwienie.