U mnie w dziecinstwie wyglądalo to tak że moi rodzice przestali się dogadywać jak miałam 5-6 lat a potem było już tylko gorzej, kłócili się prawie codziennie i ja pomimo tego że miałam własny pokój to słyszałam większość z tych kłótni.
Nie potrafili się dogadać już z niczym, nawet w najprostszych sprawach. Pamiętam jak siedzieliśmy wszyscy we 3 przy jednym stole jedząc np obiad to była tam taka już gęsta atmosfera i czulam że kłótnia już wisi w powietrzu.
Następnych kilka lat z nimi pod jednym dachem było nie do zniesienia, najlepsze w tym wszystkim było to że oni oboje siedzieli razem już później wręcz na silę bo mieli zakodowane w głowach że rodzina powinna być razem.
Rozwiedli się dopiero jak miałam 13 lat i wtedy pamiętam zapanował w końcu spokój, a mogli się rozejść wiele wiele wcześniej i oszczędzić mi tego wszystkiego.