Mnie samotność doskwiera.
Brak życia towarzyskiego, brak relacji, nie ma się do kogo odezwać. Brak oksytocyny. Cisza w domu.
Kiedyś mi to nie przeszkadzało, ale z biegiem lat jest coraz bardziej dokuczliwe.
Często gdy ma się np. 20 lat, wydaje się, że samotność jest fajna. I na tym etapie może rzeczywiście jest. Jednak przestaje być, gdy ma się coraz silniejsze wrażenie, że jest się na samotność na zawsze skazanym/skazaną.