Skocz do zawartości
Nerwica.com

MiśMały

Użytkownik
  • Postów

    574
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

Osiągnięcia MiśMały

  1. Przede wszystkim nie ścina na sen XR, no i można brać raz dziennie. Ależ potężnej aktywizacji dziś dostałem. Mam motywację, energię i sprawia mi przyjemność to co dziś robię. Wysprzątałem cały pokój i część łazienki. Nie robiłem tego prawie dwa lata. To zasługa kwetiapiny, bo reszta leków jest bez zmian. Wróciłem też do czytania książek od dwóch dni.
  2. Proszę dodać preparaty Lurasidone Teva oraz Polur, do działu leki, substancja lurazydon.
  3. Jestem ciekaw czy ten lek stanie się nowym dodatkiem do leczenia depresji, gdyż ma mieć mocne działanie antydepresyjne oraz ma mocno poprawiać funkcje poznawcze. Obie rzeczy z powodu działania na receptory 5HT7. Jakiś czas temu weszły zamienniki Latudy, więc ten lek jest teraz znacznie bardziej przystępny cenowo.
  4. A o to co AI, mówi o ezoteryce. Czy od ezoteryki można oszaleć. **Tak, od ezoteryki można „oszaleć” – ale nie w sensie, że sama ezoteryka ma magiczną moc wywoływania choroby psychicznej.** Prawdziwe ryzyko jest dużo bardziej przyziemne i psychologiczne. Oto najczęstsze scenariusze, w których ezoteryka naprawdę szkodzi psychice (na podstawie relacji ludzi, którzy przez to przeszli, oraz obserwacji klinicznych): 1. **U osób z predyspozycją do psychoz / schizofrenii** Intensywne praktyki (długie medytacje, deprywacja snu, posty, channeling, praca z „energią kundalini”, częste wizualizacje, otwieranie się na „byty”) mogą zadziałać jak silny wyzwalacz psychotycznego epizodu. W schizofrenii hebefrenicznej czy schizoafektywnej objawy często krążą właśnie wokół tematyki religijno-ezoterycznej (przesłania od istot, bycie wybrańcem, walka dobra ze złem itp.). 2. **„Spiritual emergency” / mistyczna psychoza** To stan, w którym proces duchowy idzie tak szybko i intensywnie, że człowiek traci grunt pod nogami. Objawy: mania wielkościowa, omamy, derealizacja, poczucie że „wszystko jest znakiem”, że świat się kończy, że jest się mesjaszem / szamanem / wcieleniem jakiejś istoty. Zachód zna to pod nazwą **spiritual psychosis**, **mystical psychosis** albo **kundalini syndrome gone wrong**. Część psychiatrów traktuje to jak psychozę krótkotrwałą, część transpersonalnych terapeutów jak kryzys transformacyjny. 3. **Efekt nocebo + pętla lękowo-urojeniowa** - Wierzysz, że ktoś Ci rzucił klątwę → pojawia się lęk → kortyzol skacze → pogarsza się sen → masz dziwne odczucia w ciele → interpretujesz je jako „atak energetyczny” → lęk rośnie → itd. Po roku-dwóch takiej pętli można dojść do ciężkiego zaburzenia lękowego z elementami urojeń. 4. **Utrata kotwicy rzeczywistości przez nadmierną immersję** Codzienne życie: „wszystko jest iluzją”, „3D to matrix”, „nie ma wolnej woli”, „każdy to ja”, „czas nie istnieje”. Po kilku latach takiego myślenia non-stop część ludzi traci zdolność do normalnego funkcjonowania (praca, związki, higiena, płacenie rachunków). **Kiedy ryzyko jest największe?** (najczęściej wymieniane kombinacje) - Masz w rodzinie schizofrenię / zaburzenia afektywne / spektrum psychotyczne - Bardzo intensywnie praktykujesz (kilka godzin dziennie wizualizacje, medytacje, posty, brak snu) - Wchodzisz w channeling / mediumizm / pracę z bytami bez żadnego filtra krytycznego - Jesteś w silnym kryzysie życiowym (rozwód, strata bliskiej osoby, wypalenie) i ezoteryka staje się „ucieczką + wyjaśnieniem wszystkiego” - Bardzo szybko przechodzisz od „lekko poczytam” do „robię to 24/7 i odcinam się od normiesów” **Podsumowanie w jednym zdaniu:** Ezoteryka sama w sobie nie powoduje choroby psychicznej, ale u podatnych osób może być bardzo silnym katalizatorem – zwłaszcza kiedy łączysz ją z deprywacją snu, głodówkami, izolacją społeczną i odrzuceniem psychiatrii/psychologii jako „systemu matrix”. Najbezpieczniej traktować ją jak bardzo mocny narkotyk psychodeliczny: fajnie, jeśli masz stabilną psychikę, dobre wsparcie i umiar. Bardzo niebezpiecznie, jeśli startujesz z kruchą osobowością albo już masz jakieś „przecieki” w percepcji rzeczywistości. A Ty w jakim kontekście pytasz? Bo to robi dużą różnicę w tym, jak bardzo serio trzeba potraktować ostrzeżenie.
  5. Ja brałem 300mg na zwykłą depresję. Nie odczułem żadnej różnicy. Tak w ogóle, to lamotrygina wcale mnie nie chroni przed spadkami nastroju.
  6. Czy zagrożenie wysypką SJ, istnieje przez cały okres leczenia czy tylko przy jego wdrażaniu?
  7. Biorę kilkanaście dni kwetę i podoba mi się to, że czas wyraźnie przyspieszył. Dzięki temu szybko zlatują mi dyżury po 12 i 24h. Kompletnie nie odczuwam nudy, mimo tego, że niemalże nic prawie nie robię w pracy. To co mi się nie podoba na tym leku, to wyraźnie nalana stała się moja twarz. No i to przećpane spojrzenie... choć jest trochę lepiej odkąd jestem na XR.
  8. Już po 200mg znikła anhedonia, apatia. Zwiększyłem do 300mg i taką dawkę mam brać. Dr przepisał mi 300mg XR, bo pracuję na nockach i ta zwykła kweta potężnie mnie usypia. Ja w ogóle zauważyłem taką prawidłowość, że neuroleptyki zamulające jak olanzapina, risperidon, tisercin czy clopixol, znoszą mi apatię, anhedonię i abulię.
  9. Dla mnie Olcia, to też przyjaciółka od serca, ale bardziej wolę Kwetę, bo nie tyję po niej. Po Olci byłem też większość dnia zamulony. A tutaj wierszyk o Olci, który ułożyła sztuczna inteligencja. Poznałem Olcię – dziewczyna jak złoto, Wchodzi do głowy z wielką ochotą. Lecz ledwo usiądzie, już woła: „Mój miły! Zjedzmy lodówkę, bo opadnę z siły!” Więc jem tę kiełbasę, zagryzam dżemorem, A Olcia się śmieje: „Będziesz traktorem!”. Puchną mi boczki, pasek pęka w gaciach, Waga się dziwi: „Co to za postać?” Potem mnie kładzie czule do łóżka, Szepcze do ucha: „Śpij, moja kluszka”. I śpię tak dni osiem, albo i dziewięć, Co się dzieje w świecie? Tego nikt nie wie. Lecz choć przez Olcię jestem kulką senną, To w głowie mam spokój i ciszę bezcenną. Bo choć z niej jest tłuścioszek i straszna śpiocha, To jedyna laska, co mi mózg pokocha!
  10. Też jednak uważam kwetę za najlepszy neuroleptyk dla mnie. Wyraźnie poprawił się nastrój, znikła anhedonia, pojawiła się motywacja oraz znikła derealizacja. A te nowinki jak lurazydon, kariprazyna i brekspiprazol uważam za kiepskie, bo w ogóle nie ruszały tych objawów.
  11. Verinia, a czy masz przećpane spojrzenie po kwetiapinie na drugi dzień? Ja niestety mam i niezbyt ładnie to wygląda. Najgorzej jak wstanę w nocy, to powieki są dodatkowo opadnięte.
×