Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Girl_interrupted9

Użytkownik
  • Zawartość

    8
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

2 obserwujących

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Girl_interrupted9

    Państwa - Miasta

    Kiwi warzywo na D?
  2. Girl_interrupted9

    Słowna piramida

    3.hit 4.hala 5.hokej 6.haczyk 7.hiacynt 8.haniebny
  3. Girl_interrupted9

    Rymujemy :)

    Reklamacja - Animacja muzeum
  4. Girl_interrupted9

    NOWE X czy Y

    bułka cheeseburger czy hotdog?
  5. Girl_interrupted9

    X czy Y?

    przyczepa kino czy teatr?
  6. Nprawdę nie daję już rady ze swoim życiem. Wszelkie terapie.. wizyty u psychiatrów, porzucanie leków. Sama dr powiedziała, że w moim przypadku nie leki pomogą a terapia.. Tylko że ja tracę wiarę w to, że cokolwiek może pomóc. Jest bardzo źle. Od wielu lat. Nie mam wątpliwości co do tego, że mam osobowość zależną. Nawet mając możliwośc uwolnienia się od toksycznych rodziców- nie skorzystałam z tego tak do końca, bo bałam się, że sobie nie poradzę. ZAWSZE uważałam, że może mnie uratować tylko związek. Problem w tym, ze jestem połaczeniem osobowosci unikającej (mam oficjalną diagnozę) i zależnej (przypuszczenie). I w zwiazku z tym mam samoocenę na poziomie = zero. A co z tego dalej wynika? To, że jeśli chodzi o związki to mierzę w znajomosci z marginesu społecznego, bo czuję, że nigdzie nie pasuję. Tak bardzo pragnę akceptacji. Tak bardzo boję się krytyki i ośmieszenia. Tak boję się uwolnienia od rodziców (a jednocześnie to największe marzenie). Czuję jakby mnie nie było. Nie jestem w stanie podejmować decyzji z powodu lęku przed krytyką rodziców. Przez to całkowicie zatraciłam już siebie... Mam 26 lat i "zmiany" tożsamości co kilka dni, godzin (nie mam bpd). Taki przykład: od dziecka marzyłam o włosach blond. Z każdym rokiem od tego marzenia oddalam się coraz bardziej, bo wiem, że wysłuchiwałabym od rodziców samych najgorszych epitetów. Że "wyglądam paskudnie, brzydko, co ja narobiłam! Jestem głupia, beznadziejna!". A włosy to coś na co patrzyliby każdego dnia więc musiałabym liczyć się z taką krytyką codziennie. Na samą myśl drętwieje mi ciało i chce mi się płakać. Panicznie boję się przez to KAŻDEGO działania, każdej zmiany we własnym zyciu, kazdego wyboru (np zakupu zwykłej bluzki za parę zł, mimo że na siebie zarabiam). Czuję, że już od dawna nie istnieję. Istnieje tylko ten strach; i chęć, żeby to wszystko już się skończyło. Ale przecież osobowości nie da się wyleczyć.. można tylko zaleczyc niektore objawy. Próbowałam terapii od 2012 r z przerwami. Nie widzę już sensu... Fantazjuję tylko o byciu uratowaną przez kogoś, bo sama nie istnieję. To trzyma mnie przy życiu Ale i w to też już tracę wiarę
×