Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

germin12

Użytkownik
  • Zawartość

    17
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. To jak brać na początku ten solian na natręctwa? Czytałem, że dawka musi być duża bo ten lek ma dwa profile działania więc albo mała dawka albo duża. Ile mg mniej więcej na dobę na początek? Lekarz powiedział, że to przez połączenie z ketrelem bo bez niego było ok jak wrzuciłem wcześniej 500mg solianu dwa razy, nic mi nie było. Pół tabletki clonazepamu to mega dawka? Ok. Stosuję benzodiazepiny bardzo sporadycznie, chciałem iść spać. Kolejnego dnia lekarz przepisał mi haloperydol, który zrobił mi to samo co połączenie tego solianu z kwetiapiną.. Rozrywało mnie od środka, myślałem, że mi serce stanie. Dziwne uczucie bo wygląda się normalnie a w środku czujesz, że możesz umrzeć, są jakieś mega napięcia, podobne do lękowych i jakiekolwiek zadanie jak włączenie telewizora to jest misja w tym stanie. Nie chce się nic, tak szumi w głowie. Co robić?
  2. Witam, Mam pytanie odnośnie moich eksperymentów z lekami na nerwicę natręctw. Od lat próbowałem wielu SSRI i pomogła tylko sertralina może w 25%, za to dostałem wiele negatywnych skutków takich jak bezsenność i brak energii rano + senność, więc to nadal nie to. Ostatnio lekarz zaczął przepisywać neuroleptyki i raz mirtazapinę. Po jednej tabletki mirtazapiny moja nerwica natręctw zwariowała, natręctwa tak się nasiliły, że tik był wykonywany nie co pół godziny ale co sekundę i prawie zwariowałem. Teraz dostałem haloperydol, ketrel, solian. Najpierw wziąłem solian solo, było okej (czułem się jakby natręctwa w ciele się wyciszyły ale w głowie nie do końca). Kilka dni później wziąłem 400mg solianu, 50mg ketrelu i przez kolejne dwa dni myślałem, że umrę. Ciężko opisać to cholernie złe uczucie. W ciele nie ma tików ale są w głowie i głownie dominują tiki oddechowe, do tego OGROMNY niepokój, spięcie wszystkich mięśni. To jest takie uczucie, że nie chcę być w swoim ciele, bo czuję się strasznie, jakby serce miało stanąć, jakby ciało leżało a głowa biegła i spięty kark + klatka piersiowa. Przypomina to trochę sztuczny narastający lęk. Już zaczęło ze mnie schodzić więc żeby jeszcze polepszyć ten stan wziąłem 3 tabletki haloperydolu (1 raz w życiu) i znów się zaczęło to samo. Spięcia ciała, ogromny niepokój, nie mogę wypowiedzieć słowa bo nie mam na to siły i mam zajętą głowę. Czy ktoś wie skąd takie działanie na mnie tych leków i co zatem powinienem brać żeby działanie było odwrotne i leczyło mi to NN?
  3. Może ktoś wie co się stało, że źle na mnie zadziałał lek? Wziąłem wcześniej 2 razy solian w dawce 500mg i nic mi nie było Przedwczoraj wziąłem wieczorem solian 500mg, do tego dorzuciłem 50mg ketrelu i 1mg clonazepamu. Następnego dnia obudziłem się w strasznym stanie. Nie byłem w stanie z nikim rozmawiać (nadal jest ciężko). Czuję się tak jakby natręctwa w ciele (tiki) się zminimalizowały do minimum ale te w głowie (np. tiki oddechowe) nasiliły się o 800% i nie jestem w stanie funkcjonować. Ktoś do mnie mówi a ja nie rozumiem co bo w kółko mam młyn w głowie. Co się wydarzyło i jak się ratować?
  4. Witam, Żyję z NN od kiedy pamiętam ale na ogół choroba jest dosyć wyciszona, mam lęki, blokady do życia, natrętne myśli a w największym stopniu to OCD związane z oddychaniem. Lekarz przepisał mi w ramach testu amisulpryd. Wziąłem go dwa razy w dawce 500mg, wszystko było ok. Dwa dni później wziąłem wieczorem 500mg amisulprydu, 1mg clonazepamu i 50mg kwetiapiny. Następnego dnia obudziłem się ze strasznie nasiloną nerwicą natręctw. Nie byłem w stanie pójść do pracy, nie chciało mi się żyć. Nie byłem w stanie z nikim rozmawiać, nie byłem w stanie słuchać, głowa mi pędziła w środku i zajmowała cały ram. Wytłumaczy mi ktoś co się stało i jak to cholerstwo leczyć? bo już próbowałem wszystkiego chyba (wszystkie Ssri).
  5. Ja nie mam problemów z alkoholem, nigdy za dużo nie piłem. Za to czuję się tak depresyjnie od dziecka. Są tu jakieś inne rozwiązania niż lecenie na baklofenie latami? antydepresanty brałem długo, głownie na nerwice natręctw, mało zmieniają więc odstawiłem. Próbowałem terapii i też nie pomaga bo ja te wszystkie rzeczy wiem, które mi terapeuta chce powiedzieć tylko czuję uczucie lęku w sercu, czuję się słabszy, spięty, pesymizm, drażliwość, niechęć do robienia rzeczy
  6. Dlaczego biorąc baklofen rano wstaje się bez problemu i jest więcej szczęścia, motywacji a bez niego latami jest pesymistycznie i człowiek w ogóle się nie wysypia? Jest też mniej energii, większy niepokój, napięcie, słabszy nastrój.
  7. Witam, Proszę o pomoc w doborze leków i zaleceń ogólnych co do mojego stanu. Pytam o to tutaj ponieważ lekarz też bywa omylny i nie przechodzi choroby na własnej skórze. Objawy: Nerwica natręctw - ciągle literowanie usłyszanych słów w myślach, konieczność spoglądania w którąś stronę, dzielenia wszystkiego na równe części wzrokiem itp. Naprzemiennie się to dzieję z przymrużeniem oczu, ruchami nadgarstków, zginaniem się w bok z silnym zaciśnięciem mięśni itp. Przy nasileniu lęków non stop mam bardzo spięte ciało i bolący kręgosłup, trudno mi się rozluźnić - uniesione barki, napięte mięśnie itd. Zmiany nastroju - bywam całkowicie sobą ale bardzo rzadko, zazwyczaj zdarza się to wtedy kiedy zmotywuje się do bardzo aktywnego spędzenia dnia i zajęcia sobie głowy uczeniem się czy czymkolwiek innym na długo czas. Zmienność ta polega na tym, że na siłę wchodzą mi do głowy złe myśli, lęk mnie dosłownie MIAŻDŻY przez parę godzin, przed wszystkim odczuwam strach, czasem nawet nie wiem o co chodzi i jaki jest powód ale i tak mam ten lęk odbiera mi siły nawet stać, czuję się jakbym ważył 50kg więcej, czuję ciągły ucisk w sercu. Potem NAGLE z sekundy na sekundę mój nastrój się zmienia jakby ktoś przełączył przycisk w mojej głowie. Nie czuję po sekundzie żadnego lęku ale jednocześnie staje się narcyzem i wpadam w manię. Mam jakąś tam świadomość choroby ale tak jakby upośledza mi się pamięć i ciężko mi się skupić na tym cierpieniu, które było wcześniej ponieważ nagle jest dobrze i poza tym staje się panem świata po kilku sekundach i takie zmienności mam kilka razy dziennie czasem. Zazwyczaj rano jestem stabilny ale zmęczony przez to bicie się ze sobą w ciągu poprzedniego dnia i nocy. Mija godzina od obudzenia i już pojawia się nerwica natręctw, potem zaczynają nachodzić mnie złe myśli, które każą mi coś sobie udowadniać, myśleć o tym na siłę, nie dają spokoju, jedna za drugą, pojawiają mi się problemy życiowe a nawet błahostki typu, że muszę odesłać paczkę i strach, że zapomnę i, że mam coś na głowie. Manie: wszystko muszę zapisywać z przekonaniem, że jest to dla mnie bardzo ważne lub, że czegoś zapomnę, analizować, moje myśli nie mają końca i nie potrafię ich zatrzymać, co niektóre są na tle lękowym, nie daję ludziom dojść do słowa, mówię głównie o sobie. Nie potrafię zatrzymać myśli. Podczas nasilenia manii jestem w stanie napięcia, łatwo wyprowadzić mnie z równowagi a nawet nie trzeba bo i tak jestem czepialski jakbym chciał się wyżywać (czasem). Czuję, że nie jestem sobą, czuję się jakbym biegł, mam za dużo energii i jestem rozkojarzony, nie mogę usiedzieć w miejscu, nie mogę się skupić na teraz tylko myślę o tym co będzie zaraz.. tak samo nie mogę się skupić na żadnej rzeczy czy pracy żeby wykonać ją dobrze bo już chcę iść dalej, jestem niecierpliwy. Rzadko jestem sobą a chciałbym być. Od lat motywuje się do zajęcia sobie głowy czytaniem, sportem i wychodzeniem ale podczas takiej niestabilności jest ciężko wytrwać w postanowieniach. Miałem już kilka podejść do psychoterapii ale nie potrafię w tym wytrwać przez moją zmienność bo dzisiaj uważam, że jest najbardziej potrzebna mi na świecie a jutro już nie. Skoki nastroju są zbyt często i są zbyt drastyczne. Mam takie dni, że nie uwierzę w żadne szczęście na świecie. Nie chciałbym żyć nawet jeśli ktoś dałby mi miliard PLN. Stosuję też czasem techniki relaksacyjne i czasem pomagają a czasem mnie irytują i nudzą a poirytowanie=szybki spadek nastroju. Zdarza mi się czasem, że jestem sobą i wtedy mogę żyć teraźniejszością, w całkowitym spokoju i mam wtedy O WIELE LEPSZĄ PAMIĘĆ jak również natręctwa wygasają prawie do zera Potrzebuję żyć w stabilnym nastroju, mieć spokój w głowie i stały nastrój bo bez motywacji do pracy to ja długo tak nie pociągnę, nie mogę żyć w tym stanie dłużej. Do tej pory brałem SSRI - aktualnie na nich jestem ale nie wiem czy to dobre przy manii bo właśnie przeczytałem gdzieś, że nie, ale przy OCD już tak... Więc co zrobić? Biorę do tego aktualnie pregabalinę 75mg 3x dziennie, bardzo pomaga na lęki. Leczenie litem odpada bo mam Hashimoto. W skrócie mówiąc pomijając OCD, które towarzyszy mi cały czas w różnym nasileniu 10%-100%, to każdego dnia bywam Bogiem i szmatą. Nachodzą mnie negatywne myśli. Kiedy wpadam w manię to mam dobry humor, bywam chamem i już niczym się nie przejmuję, ale czuję, że wszystkie lęki są stłumione. Nie ma wtedy dla mnie przeszkód, a kiedy jestem w odwrotnym stanie to przeszkodzą jest wyjście do sklepu. Codziennie towarzyszy mi brak energii, mam trudności ze wstawaniem rano do pracy i z motywacją. Na końcu przypomnę, że co któryś dzień mam całkowity spokój w głowie, za niczym nie gonię, mam energię ale jednocześnie nie muszę się spieszyć nigdzie i nie mam gonitwy myśli. Nie zastanawiam się w kółko nad czymś w głowie, nie ma za i przeciw. Jest tak zazwyczaj jak wcześniej wymęczę swoją głowę jakimś zajęciem. Czym ja mam się leczyć? Jakieś depakine? Odstawić citalopram? Lamitril nie podziałał. Jak wytrenować motywację w takim stanie i wytrwać w postanowieniach? Jak walczyć z tym lękiem i pozbyć się tych zmienności, być stabilnym? Dodam, że po baklofenie nie istnieje u mnie coś takiego jak depresja, moja potrzeba snu z 9h nagle wynosi 6h, wstawanie rano to żaden problem i ogólnie czuję się świetnie, mam mnóstwo energii. Brałem go 3 miesiące i odstawiłem bo człowiek jednak nie jest po nim do końca sobą i poza tym tolerancja urosła
  8. Witam, Proszę o pomoc w doborze leków i zaleceń ogólnych co do mojego stanu. Pytam o to tutaj ponieważ lekarz też bywa omylny i nie przechodzi choroby na własnej skórze. Objawy: Nerwica natręctw - ciągle literowanie usłyszanych słów w myślach, konieczność spoglądania w którąś stronę, dzielenia wszystkiego na równe części wzrokiem itp. Naprzemiennie się to dzieję z przymrużeniem oczu, ruchami nadgarstków, zginaniem się w bok z silnym zaciśnięciem mięśni itp. Przy nasileniu lęków non stop mam bardzo spięte ciało i bolący kręgosłup, trudno mi się rozluźnić - uniesione barki, napięte mięśnie itd. Zmiany nastroju - bywam całkowicie sobą ale bardzo rzadko, zazwyczaj zdarza się to wtedy kiedy zmotywuje się do bardzo aktywnego spędzenia dnia i zajęcia sobie głowy uczeniem się czy czymkolwiek innym na długo czas. Zmienność ta polega na tym, że na siłę wchodzą mi do głowy złe myśli, lęk mnie dosłownie MIAŻDŻY przez parę godzin, przed wszystkim odczuwam strach, czasem nawet nie wiem o co chodzi i jaki jest powód ale i tak mam ten lęk odbiera mi siły nawet stać, czuję się jakbym ważył 50kg więcej, czuję ciągły ucisk w sercu. Potem NAGLE z sekundy na sekundę mój nastrój się zmienia jakby ktoś przełączył przycisk w mojej głowie. Nie czuję po sekundzie żadnego lęku ale jednocześnie staje się narcyzem i wpadam w manię. Mam jakąś tam świadomość choroby ale tak jakby upośledza mi się pamięć i ciężko mi się skupić na tym cierpieniu, które było wcześniej ponieważ nagle jest dobrze i poza tym staje się panem świata po kilku sekundach i takie zmienności mam kilka razy dziennie czasem. Zazwyczaj rano jestem stabilny ale zmęczony przez to bicie się ze sobą w ciągu poprzedniego dnia i nocy. Mija godzina od obudzenia i już pojawia się nerwica natręctw, potem zaczynają nachodzić mnie złe myśli, które każą mi coś sobie udowadniać, myśleć o tym na siłę, nie dają spokoju, jedna za drugą, pojawiają mi się problemy życiowe a nawet błahostki typu, że muszę odesłać paczkę i strach, że zapomnę i, że mam coś na głowie. Manie: wszystko muszę zapisywać z przekonaniem, że jest to dla mnie bardzo ważne lub, że czegoś zapomnę, analizować, moje myśli nie mają końca i nie potrafię ich zatrzymać, co niektóre są na tle lękowym, nie daję ludziom dojść do słowa, mówię głównie o sobie. Nie potrafię zatrzymać myśli. Podczas nasilenia manii jestem w stanie napięcia, łatwo wyprowadzić mnie z równowagi a nawet nie trzeba bo i tak jestem czepialski jakbym chciał się wyżywać (czasem). Czuję, że nie jestem sobą, czuję się jakbym biegł, mam za dużo energii i jestem rozkojarzony, nie mogę usiedzieć w miejscu, nie mogę się skupić na teraz tylko myślę o tym co będzie zaraz.. tak samo nie mogę się skupić na żadnej rzeczy czy pracy żeby wykonać ją dobrze bo już chcę iść dalej, jestem niecierpliwy. Rzadko jestem sobą a chciałbym być. Od lat motywuje się do zajęcia sobie głowy czytaniem, sportem i wychodzeniem ale podczas takiej niestabilności jest ciężko wytrwać w postanowieniach. Miałem już kilka podejść do psychoterapii ale nie potrafię w tym wytrwać przez moją zmienność bo dzisiaj uważam, że jest najbardziej potrzebna mi na świecie a jutro już nie. Skoki nastroju są zbyt często i są zbyt drastyczne. Mam takie dni, że nie uwierzę w żadne szczęście na świecie. Nie chciałbym żyć nawet jeśli ktoś dałby mi miliard PLN. Stosuję też czasem techniki relaksacyjne i czasem pomagają a czasem mnie irytują i nudzą a poirytowanie=szybki spadek nastroju. Zdarza mi się czasem, że jestem sobą i wtedy mogę żyć teraźniejszością, w całkowitym spokoju i mam wtedy O WIELE LEPSZĄ PAMIĘĆ jak również natręctwa wygasają prawie do zera Potrzebuję żyć w stabilnym nastroju, mieć spokój w głowie i stały nastrój bo bez motywacji do pracy to ja długo tak nie pociągnę, nie mogę żyć w tym stanie dłużej. Do tej pory brałem SSRI - aktualnie na nich jestem ale nie wiem czy to dobre przy manii bo właśnie przeczytałem gdzieś, że nie, ale przy OCD już tak... Więc co zrobić? Biorę do tego aktualnie pregabalinę 75mg 3x dziennie, bardzo pomaga na lęki. Leczenie litem odpada bo mam Hashimoto. W skrócie mówiąc pomijając OCD, które towarzyszy mi cały czas w różnym nasileniu 10%-100%, to każdego dnia bywam Bogiem i szmatą. Nachodzą mnie negatywne myśli. Kiedy wpadam w manię to mam dobry humor, bywam chamem i już niczym się nie przejmuję, ale czuję, że wszystkie lęki są stłumione. Nie ma wtedy dla mnie przeszkód, a kiedy jestem w odwrotnym stanie to przeszkodzą jest wyjście do sklepu. Codziennie towarzyszy mi brak energii, mam trudności ze wstawaniem rano do pracy i z motywacją. Na końcu przypomnę, że co któryś dzień mam całkowity spokój w głowie, za niczym nie gonię, mam energię ale jednocześnie nie muszę się spieszyć nigdzie i nie mam gonitwy myśli. Nie zastanawiam się w kółko nad czymś w głowie, nie ma za i przeciw. Jest tak zazwyczaj jak wcześniej wymęczę swoją głowę jakimś zajęciem. Czym ja mam się leczyć? Jakieś depakine? Odstawić citalopram? Lamitril nie podziałał. Jak wytrenować motywację w takim stanie i wytrwać w postanowieniach? Jak walczyć z tym lękiem i pozbyć się tych zmienności, być stabilnym? Dodam, że po baklofenie nie istnieje u mnie coś takiego jak depresja, moja potrzeba snu z 9h nagle wynosi 6h, wstawanie rano to żaden problem i ogólnie czuję się świetnie, mam mnóstwo energii. Brałem go 3 miesiące i odstawiłem bo człowiek jednak nie jest po nim do końca sobą i poza tym tolerancja urosła
  9. Od dawna u siebie zauważam jedną bardzo ciekawą rzecz i może będzie tu ekspert, któremu uda się odpowiedzieć na moje pytanie dlaczego tak jest. Zacznę od tego, że mam hashimoto, przy którym czytałem, że może wystąpić stan zapalny mózgu i mgła mózgowa. Od dzieciaka dużo grałem po nocach i zawsze kiedy załóżmy była 3 w nocy i byłem bardzo senny, przechodziłem przez ten stan najmocniejszego zmęczenia i senności i kiedy go przetrwałem to nagle dostałem mnóstwo energii i ogromnej czystości myśli i umysłu. Wczoraj byłem na treningu, po nim wyciszałem się, rozciągałem i byłem bardzo zmęczony ale nie poszedłem spać bo miałem tak dobry stan psychiczny, że byłem w stanie przemyśleć najważniejsze sprawy w swoim życiu - najwięcej refleksji, motywacji, energii do działania miałem w tym stanie. Ten stan również występuje kiedy wstaję po 2 godzinach snu i nie wejdę w głęboki sen. Czy ktoś jest w stanie odpowiedzieć mi na pytanie dlaczego tak jest? Dodam, że mam nerwicę lękową i nerwicę natręctw.
  10. germin12

    dubel

    Od dawna u siebie zauważam jedną bardzo ciekawą rzecz i może będzie tu ekspert, któremu uda się odpowiedzieć na moje pytanie dlaczego tak jest. Zacznę od tego, że mam hashimoto, przy którym czytałem, że może wystąpić stan zapalny mózgu i mgła mózgowa. Od dzieciaka dużo grałem po nocach i zawsze kiedy załóżmy była 3 w nocy i byłem bardzo senny, przechodziłem przez ten stan najmocniejszego zmęczenia i senności i kiedy go przetrwałem to nagle dostałem mnóstwo energii i ogromnej czystości myśli i umysłu. Wczoraj byłem na treningu, po nim wyciszałem się, rozciągałem i byłem bardzo zmęczony ale nie poszedłem spać bo miałem tak dobry stan psychiczny, że byłem w stanie przemyśleć najważniejsze sprawy w swoim życiu - najwięcej refleksji, motywacji, energii do działania miałem w tym stanie. Ten stan również występuje kiedy wstaję po 2 godzinach snu i nie wejdę w głęboki sen. Czy ktoś jest w stanie odpowiedzieć mi na pytanie dlaczego tak jest? Dodam, że mam nerwicę lękową i nerwicę natręctw.
  11. Witam, Po wielu latach uświadomiłem sobie, że doskwiera mi ogromne napięcie mięśniowe, przez które jestem cały czas zmęczony i niewyspany. Dochodzi do tego mgła mózgowa, trudności w skupieniu uwagi, problemy z pamięcią. Wszystkie wyniki od A do Z mam ok. Jedyne co mnie uratowało to baclofen, wygasił mi wszystkie lęki i napięcie. W końcu budziłem się po 6-7 godzinach wyspany a nie jak przez całe życie po 11h niewyspany i połamany. Mam również nerwicę natręctw, jedyne co mi "trochę" pomogło to sertralina. Po baclofenie byłem w stanie medytować, jeszcze bardziej się uspokajać, miałem najbardziej efektowne miesiące życia, byłem zdrowym człowiekiem. Nie chcę go brać non stop bo już go biorę 4 miesiące i czas zejść bo nie wiem jakie mogą być skutki tak długotrwałego używania go w dawkach 75mg dziennie. To napięcie mnie wyniszcza, boli mnie przepuklina przy nerwach jeszcze mocniej i w każdym momencie bez baklofenu, do tego potrafię być spocony bez powodu, tuż po wyjściu spod prysznica. Tak jak kiedyś. Medytacja w nerwicy u mnie jest niemożliwa bez leku. Psychoerapia nie ma na mnie większego wpływu ale nadal próbuję. Co jakiś czas budzę się rano bez chęci do życia, z tragicznym humorem, wszystko negatywne, do tego dochodzi uczucie jakbym się bał czegoś na zewnątrz (na to pomaga pregabalina). Wszędzie czytam, że na nerwicę najbardziej pomaga sport - po baclofenie 4 miesiące ostro trenowałem ale kiedy tylko z niego zszedłem to po każdym powtórzeniu w serii modlę się tylko żeby skończyć, brakuje mi siły i nie mam energii. Co polecicie przy takich objawach? jakie leki/jaka terapia? wrócić na sertralinę? anafranil na mnie nie działa i nie chcę go brać. Dorzucić jakiś neuroleptyk? Może mam za mało dopaminy czy serotoniny. Kiedy jestem rozluźniony przez lek, który dodatkowo poprawia nastrój mam mnóstwo energii. Bez tego jej nie mam.
  12. To nie jest ćpuńskie pytanie. Pytam o to co może pomóc (może jako stabilizator) kiedy po zastosowaniu metylofenidatu przychodzi znaczne obniżenie nastroju i drażliwość.
  13. Witam Mozna laczyc anafranil z fluoksetyna? Czy anafranil moze pomóc na tiki nerwowe?
  14. Co się stosuję jako dodatek na poprawę nastroju kiedy ten przychodzi po metylo(medikinet)?
  15. Eksajter, bardzo dziękuję za odpowiedź. Jestem młodym człowiekiem a od jakiegoś czasu zacząłem faszerować się przeróżnymi lekami by sprawdzić który mi pomoże.. Mój lekarz właśnie przepisał mi anafranil ale nie wiem czy zadziała to również aktywizująco bo tego też potrzebuję. Dodam, że mam hashimoto i przez mój stan mam problemy, z których niełatwo się pozbierać. To psuje mi rzeczywistość. Niedość, że mam tiki (które ukrywam i nawet moja kobieta nie wie, że je mam i dziwi się dlaczego ja się lecze) to jeszcze cierpię na kompletną demotywację. Byłem w stanie przenieść pracę do domu i zamknąć się w 4 ścianach bo chodzenie do biura to był zbyt duży wysiłek dla mnie, zasypiałem tam. Każdego ranka walczę ze sobą by się podnieść z łóżka a kiedy już wstanę to przez 2-3 godziny jestem kompletnie zamglony jakbym miał demencję. Chcę wrócić na dobre tory, być pracowitym, mieć chęć rozwijania się w biznesie i pasjach ale panuje nade mną ta demotywacja. Przez miesiąc brałem wellbutrin (nie poczułem czegokolwiek) Dostałem od lekarza również metylofenidat żeby mieć tego kopa ale o dziwo usypia mnie on zamiast pobudzać a po kilku godzinach mam tak obniżony nastrój przez ten lek, że lepiej ze mną nie zaczynać rozmowy. Co do nerwicy natręctw to pojawiła się ona już w dzieciństwie i polega głównie na tym, że wszystkie przedmioty na które patrzę muszę sobie dzielić na równe 3 podziałki (lewa strona przedmiotu, środek i prawa) lub kiedy słyszę jakieś długie słowo to tworzy mi się w głowie trójkąt i każda literka to jeden kąt trójkąta i sprawdzam czy ostatnia literka przypasuje mojemu wybranemu kątowi trójkąta (wiem, ciężkie do zrozumienia). Chciałbym w końcu poczuć się normalnie, chciałbym mieć dobry humor i witalność. Mój lekarz przepisze mi co tylko chcę ale ja już nie wiem czego chcę. Mam alpragen, wellbutrin, sertraline(nie znosiłem przez zaparcia), metylofenidat, clonozepam, fluoksetynę(zacząłem brać ale po pierwszym tygodniu przeszedłem na anafranil), czasem stosuję tramal na ból pleców. miałem też lorafen ale nie wyszło z tego nic dobrego. Reasumując jestem wiecznie zaspanym dupkiem, który by chciał lecieć przed siebie, rozwijać się w karierze i pasjach bo tego pragnę ale lada moment tracę motywację a po kilku dniach siedzenia w domu samemu - szaleję i wpadam w najgłębszy dół jaki sam mógłbym sobie wykopać. Cały czas czuję się zmęczony, mam wiecznie obolałe nogi, szybką męczliwość, mgłę w głowie, brak pamięci (to akurat od hashimoto). Potrzebuję witalności i szczęścia, nie chcę więcej żyć byle żyć i stać w miejscu. Mam dopiero 20-pare lat i muszę teraz reagować żeby nie zaprzepaścić najlepszych lat życia. Dodam, że jeszcze przed pandemią uczęszczałem na siłownię i basen ale wystarczy chwila przerwy i zamieniam się śpiącego żula, który nie ma ochoty się nawet ogolić lub ugotować obiad a jedynie rozpaczać. Czy ktoś może doradzić jaki preparat mógłby mnie wyciągnąć z tego stanu? Nie jestem narkomanem ale zdarzało mi się w życiu parę razy zażyć kokainę i o dziwo przez cały tydzień po tej przygodzie miałem dobry humor i chęć do wszystkiego więc chyba powinienem stawiać na leki NDRI? Co mi może pomóc?
×