Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Inioska

Użytkownik
  • Zawartość

    11
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Inioska

    "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

    Może kamienie w nerkach? Wypij piwko od czasu do czasu, nawet niskoprocentowe. Polecam,znam parę osób, którym pomogło.
  2. Inioska

    zadajesz pytanie

    Zależy co się robi przy komputerze, jak się traci czas na nudzenie, to uważam, za marnotractwo, przy komputerze można oglądać film, robić muzykę czy grafikę, rozwijać pasje,to nie mam nic przeciwko. Co sądzisz o ludziach, którzy się tną?
  3. Inioska

    Powiedz prawdę i tylko prawdę :)

    Tak, fajne są Czy chciałbyś podróżować na stopa?
  4. Inioska

    zadajesz pytanie

    Tylko w połowie (praktyki od 8 do 14) . A potem nie wiem. Czy lubisz towarzystwo innych ludzi?
  5. Inioska

    NOWE Skojarzenia

    Kłótnia
  6. Inioska

    Witam wszystkich... Kilka pytań...

    Zrób badania na cukrzycę. Ja miałam identycznie objawy, mam hipoglikemię. Przez co, zaczęłam lepiej się odżywiać, mam mniej takich lęków, niepokoi , jak czuję, że mi słabo, i serce przyśpiesza, jem kilka kostek czekolady, uspokaja się, a spowodowane to jest niskim poziomem cukru we krwi. Zrób badania z glukozą. Czy jesteś z kimś w związku? Co ostatnio Cię denerwuję? A co Ciebie uspokaja? Co robisz przed snem? ( oglądasz telewizję? jesz kolacje?), jak wygląda Twój poranek?
  7. Inioska

    Co nam dziś przyniosło ulgę?

    Jak zawsze papieros.
  8. Inioska

    "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

    Pojęczę wam. Nie mam co ze sobą zrobić, nudzi mnie wszytko, nudzi mnie życie, nic mi nie daje satysfakcji z niczego. Nie pamiętam kiedy byłam ostatnio szczerze szczęśliwa. I dłużej niż 5 minut. Dobranoc.
  9. Inioska

    Co Nam pomaga w walce z zaburzeniami odżywiania

    Ja nie jem dużo, nie lubię, na czczo kawa + papieros, chętniej wchłonę papierosa niż kanapkę rano. Nie lubię jeść, mimo,że jestem głodna, to nawet jak mi się robi nie dobrze z głodu itd, to nie zjem. Potrafię zasnąć głodna. Ale odkąd się dowiedziałam,że mam hipoglikemię, zaczęłam powoli jakoś jeść.
  10. Inioska

    Toksyczność, 23lata.

    Nie mam okazji gdzie poznać nowych ludzi. Ogólnie, to mam znajomych, mam koleżanki, jednak tylko na uczelni rozmawiamy, potem każda wraca do domu i mają swoje sprawy, mieszkają na wsi. Nie wiem czy coś terapia da? W jakim celu konkretnie? Mój tato na budowie robi, raczej większych relacji z nim nie mam, nie wypytuje , jednak wiem, że tak samo się martwi. Jak wychodzę ze znajomymi, też się denerwuje, bo tam jest alkohol itp, zazwyczaj wracam pijana Moja mama pracuje w pck, ale czy to ma znaczenie? Zależy co masz na myśli utrzymywanie, jedzenie w domu mam, nie muszę się dokładać, na wszelkie swoje potrzeby to albo mam jakieś odłożone drobne (święta, nie święta :) :) oraz z praktyk. Chodziłam kiedyś do psychologa, jednak za te 100zł , nie opłacało się, nie było efektów, nie pomogła mi, po psychologu pocięłam się ostatni raz, sama zrozumiałam niestety za późno, że szkoda ciała, teraz się wstydzę i jest mi cholernie smutno, jak patrzę na swój brzuch. Zależy mi na nim ,kocham go, jednak jestem świadoma, że jest to toksyczne, w pewnym stopniu jestem uzależniona od niego. Zaczęłam sama myśleć, że to coś ze mną jest nie tak. Psychoterapia? w jakim celu, przede wszystkim? Odkryłam lekki talent, rysowanie :) Na studiach. Co mi sprawia przyjemność, na krótką metę, porysuję te dwie godziny, i zmęczona jestem. Ale chciałabym coś jeszcze porobić, ale nie wiem co, nie mam pomysłów, chciałabym z kimś coś porobić, nawet przez ten internet, potrzebuję jakiegoś kontaktu z ludźmi. Może dlatego, że mam cholernie niską samoocenę. Kursów u mnie w mieście, niestety nie ma żadnych. Ogólnie taniec odpada, ze względu na zdrowie, nie mogę za bardzo ćwiczyć, ruszać się, bo mi cukier we krwi spada. Ale szczupła jestem, więc nie jest źle.
  11. Hej, mam 23 lata, jestem studentką, studiuję w rodzinnym mieście,ale zawsze jednak. Studiuję w mieście, w którym się urodziłam, nie wyjechałam nigdzie, jednak w tym roku planuję wyjechać na magistra i w końcu się usamodzielnić. Czemu toksyczność? Już opowiadam. W domu mam toksyczną mamę, tato wyjeżdża ciągle za granicę. Moja mama, ciągle mnie kontroluję, gdy tylko mam plan gdzieś wyjść, irytuje się gdy jej to mówię, wydzwania o której będę, mimo,że minęły zaledwie 2 godziny od mojego wyjścia. Powiecie, że się martwi, ok, ale to już przesada. Była sytuacja, gdzie pokłóciłam się z moim chłopakiem i ze łzami w oczach poinformowałam iż wrócę później, żeby się nie martwiła, że muszę to wyjaśnić. Zaczęła wydzwaniać co 5 minut i prosić bym wróciła do domu. Koniec końców, przyjechała autobusem pod blok przyjaciółki, ponieważ to u niej byłam z chłopakiem. Przyjechała, zaczęła dzwonić do mojego chłopaka, mi kazała wyjść, i prosić że mam z nią wrócić,bo jak nie, to pójdzie do matki mojego chłopaka (jestem z nim ponad 7 lat). Nie wróciłam z nią, postawiłam na swoim. Ciągle chce wiedzieć o co się kłócę z chłopakiem, nienawidzi go, ponieważ kiedyś się przez niego pocięłam. Na brzuchu, blizny mam dalej. W domu nie porozmawia ze mną o kosmetykach, o pogodzie, o pierdołach, czego mi brakuje. Rozmawia ze mną tylko o jakiś problemach życiowych, co mam już dosyć, ciągle widzi jakiś problem. Nie mogę być przy niej sobą. Karze mi wracać na tą i na tą godzinę, co oczywiście się nie słucham i ją informuję tylko o której wrócę. Mimo to, wydzwania. Wszystko chce wiedzieć. Wiele razy, podsłuchiwała pod drzwiami moje rozmowy. Chcę czasem dłużej posiedzieć w nocy, to i tak mi mówi "masz iść spać". Uważa, że moja zmiana (jestem bardziej oschła i stanowcza od jakiegoś czasu) jest zasługą mojego chłopaka. We wszystkim szuka osób trzecich. Nie słucha tego co czuję, jakby o ścianę, mówi tylko o sobie, że każdy ją tak i tak traktuje. Moja siostra się wyprowadziła kilka dobrych lat temu, ma już męża itp, również się do niej wtrącała, chciała decydować, mówiła co ma robić z dziećmi, krytykowała, mówiła, że jest złą matką, (moja siostra jest bardzo dobrą matką, jest starsza ode mnie o 7 lat). Ja chcę również wyjechać na studia, to przeżywa i zamiast mnie motywować, to demotywuje różnymi teksami, ogólnie chce abym została, że różnie z pracą (zaocznie idę),daje mi do zrozumienia, że nie poradzę sobie. Wkurza się przez to,że chcę wyjechać. Mój chłopak zawsze każdy problem, całą winę zrzuca na mnie, nigdy się nie przyznaje do błędów, i wszystko tłumaczy tym, że się go "czepiam". Czasem się czepiam, jak każdy, ale w większości przypadków po prostu jak coś mi się nie podoba, albo denerwuje, to mu to mówię, zlewa to. Mam tylko jego i naszą przyjaciółkę ( z którą studiuje on), studiujemy na wspólnej uczelni wszyscy. No i on chętniej rozmawia z przyjaciółką, powiedział, że rozmowa z nią go "relaksuje",bo ona się nie czepia. Co mnie zabolało. Wiem, że nic między nimi nie ma, jednak boli sam fakt tego, że to ja jestem jego dziewczyną, a to woli zadzwonić do przyjaciółki z którą rozmawiają po 3 godziny. Ze mną maks 5 minut, ze mną nie piszę, rzadko odpisuje na smsy. W ogóle to jakieś dziwne jest. Przeżywam to bardzo. Wypominam mu to, że ze mną nie rozmawia tyle czasu a on tłumaczy się tym, że "bo się czepiasz i sapiesz". Gdzie te pretensje są właśnie o to, że nie chce ze mną dłużej rozmawiać. Przez te wszystkie lata, praktycznie czas spędziliśmy u niego, przed komputerem, gdzie on grał, ( no czasem obejrzeliśmy jakiś film, raz na kilka mies.) , oczywiście jak jest seks,to odkłada komputer. Praktycznie wszystko ja muszę robić, nawet herbatę zrobić, jedzenie, i to na "już", a gdy jego poproszę o to by zrobił coś, to "zaraz" i nie robi. Często mówi, że jestem sierotą, gdy się kłócimy, i chcę wyprosić o coś jego i wtedy mówi, że robię z siebie sierotę, albo, że wymyślam... Zawsze się tylko liczy to co on chcę. Zawsze u niego siedzimy, u mnie nie, z wiadomych przyczyn (matka). Uważa,że ja się nie staram, a on bardzo. Nie wiem co więcej powiedzieć. Nie będę całego związku opowiadać. Ale nie wiem co z nim zrobić? Co mam zrobić by znów się zaczął interesować. Żeby ze mną rozmawiał chętniej i w ogóle. Na chwilę obecną czuję, że między nami nie ma już silnej więzi. Ciągle ja muszę do niego dzwonić, on nic. Przykro mi, bo ja potrzebuję rozmowy itp. Mam zajęcie ogólnie, rysowanie, ale chciałabym z nim czasem popisać, pogadać, on nie ma odnośnie mnie takiej potrzeby. Ogólnie nasze rozmowy są monotematyczne, nie raz zaczynam jakiś fajny temat jak jestem u niego, ale on w tym czasie gra, i nie ma tego czegoś. Nie odpowiada,albo na odczepnego odpowiada,albo jakby w ogóle nie słuchał i gada tylko o grze. Nie ma tak,że leżymy i się przytulamy. Mimo tego, że mogę zawsze coś znaleźć do roboty, nudzę się , nudzi mnie życie,nie mam co robić, nic mi nie daje szczęścia ani satysfakcji.Tak nie czuję się szczęśliwa. Nie wiem dlaczego. Jakbym depresję miała. Jest taka nostalgia. Nie mam nikogo poza nim i przyjaciółką, która w większości zajmuje się swoim chłopakiem, nie będę jej męczyć ciągłymi smsami czy telefonami. A mi brakuje fajnych rozmów, zainteresowania, tego, że ktoś uszanuje moje myślenie i zdanie, a nie skrytykuje jak mój chłopak.
×