Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

carnivore

Użytkownik
  • Zawartość

    26
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Bardzo mi miło , że jeszcze istnieją takie kobiety! W nich moja nadzieja!
  2. carnivore

    Witam :)

    Witaj Majka! Moja historia jest podobna, więc jesteś wśród swoich!
  3. carnivore

    Witam was, z wami rażniej

    Witaj w Rodzinie!:)
  4. Tak, biegunka to najgorszy dla mnie objaw nerwicy! To naj prawdopodobniej ona po części wyzwala u mnie napady! To takie zamknięte koło! Często boję się gdzieś wyjść jak nie wiem czy w poblizu jest toaleta! jak wiem ,że jest to jestem o wiele bardziej spokojny! To jest chyba w tym wszystkim najgorsze, kiedy w zwyczajnych sytuacjach poza domem nagle dopada mnie biegunka i to tak nagle,że musze wszystko "rzucać" i szukać toalety! To takie wstydliwe i krempujące! Często sie zdarza,że rezygnuje z jakiegoś wyjścia , bo wiem że w danym miejscu nie ma toalety! Jeszcze raz powtórzę - to jest dla mnie najgorszy objaw nerwicy! Moze ktoś wie jak z tym walczyć!?
  5. z tego co tu widze to same kobiety się tu wypowiedzialy! ja mam 32 lata już jestem "łysiejący! Wiem,że u mnie to mniejszy problem, bo zawsze moge ogolić się na pałę! Ale zgodzę się wami, że nerwica napewno przyczyniła się do mojego łysienia, bo właśnie zacząłem tracić włosy w momencie kiedy odczuwałem jej pierwsze symptomy, a włosy miałem gęste i długie prawie po pas!!Oczywiście moze to "genetyczne". Nie wiem jak jest u kobiet , ale facetom powiem ,żeby nie bawili sie w jakieś cudowne specyfiki , bo kupowanie ich nabija kabzę tylko producentom , a nic nie pomaga! Ale jak ktoś chce sie przekonać to dobrej zabawy! Ja zawsze wychodziłem z założenia , albo mieć długie włosy, albo ich w ogóle nie mieć! i teraz stosuję się do tej drugiej zasady! Przyznać jednak muszę ,że to wielki kompleks! W każdym razie tzw. "pożyczkom" mówię zdecydowane NIE!:) A najlepsze lekarstwo na wypadanie włosów dla facetów to zakup dobrej maszynki!
  6. carnivore

    zamienniki

    Nie chcę się tu powtarzać, ale walcze z nerwicą od kilku lat. regularnie brałem leki przez rok, ale stwierdziłem, że to i tak nie ma sensu, bo one nie leczą a tylko neutralizują skutki.Poza tym zadwyrężały mój skromny ostatnio budżet. Przyzwyczaiłem się brac je teraz tylko doraźnie tzn. w sytuacjach stresowych, czyli w moim przypadku np. podróży. Neurol był lekiem, który zażywałem najczęściej w takich przypadkach, ale ostatnio dowiedziałem się ,że jest tańszy jego odpowiednik - Zomiren. Poprosiłem więc o niego lekarza i kupiłem go. Mam go w dawce 1mg, w takiej samej w jakiej brałem Neurol. Ale mam wrażenie, że Zomiren jest od niego sporo słabszy, mimo że to ten sam skład - Alprazolam. Czy ktoś z Was ma takie same doświadczenia, czy to tylko takie moje subiektywne odczucie?
  7. A ja śmiem twierdzić, że nerwica lękowa jest dziedziczna, ponieważ u mnie w rodzinie choruje na nią kilka osób i to z różnych pokoleń (ciotki,kuzynki). Niektórzy dopiero po wielu latach dowiedzieli się,że to nerwica. ja sam dopiero po tym jak wystąpiły u mnie pierwsze objawy dowiedziałem się, że w rodzinie nie jestem sam!
  8. carnivore

    Przyczyny nerwicy

    Hej! U mnie było to tak : Na nerwicę lękową cierpię od ponad 6 lat. Pojawiła się nagle (choć z perspektywy czasu,wiem że jej małe symptomy objawiały się już troche wcześniej) podczas podróży pociągiem. Było to w Nowy Rok i byłem na "tradycyjnym" kacu:) Wracałem z Krakowa. W pociągu był olbrzymi tłum jakiego jeszcze w życiu nie widziałem,choć nieraz jeździłem w zatłoczonych wagonach. Jak tylko pociąg ruszył zaczęło sie dziać ze mną coć dziwnego, czego do tamtego czasu nigdy nie doznałem. Zaczęło mi być bardzo duszno, prawie się dusiłem, zaczęły mi drętwieć ręce i nogi, dłonie zrobiły się się lodowato zimne, wstrząsały mną dreszcze, a serce kołatało jak szalone. Wydawało mi się,że zaraz zemdleję lub umrę!A co gorsza dostałem nagłej biegunki, więc co jakiś czas musiałem się przeciskać przez ten tłum do toalety!Śmieszne, ale wtedy nie było mi do śmiechu. Pięciogodzinna podróż okazała się koszmarem. Nie wiedziałem co się ze mną dzieje i było mi strasznie wstyd przed przyjaciółmi z którymi wracałem, bo patrzyli na mnie co najmniej dziwnie. Na początku myślałem,że to jakaś "grypa", ale dość szybko zorientowałem się ,że to raczej "coś z nerwami", bo objawy przeszły mi nagle po wyjściu z pociągu. Oczywiście zrzuciłem winę na kaca. Przez jakis czas wszystko było w porzadku, lecz po jakiś 2 miesiącach znów wybrałem się w krótką podróż na lekkim kacu (nie jestem pijakiem!!!!) I znów wystąpiły u mnie wszystkie wcześniejsze objawy ze zdwojoną siłą, zwłaszcza biegunka. Poszedłem nawet na pogotowie, bo po wyjściu z pociągu było mi tak źle,że nie mogłem prawie utrzymać się na nogach!Zrobiono mi badania, ale nic nie stwierdzono, więc zalecono mi powrót do domu. A ja bałem się wsiąść do pociągu! Od tego momentu zorientowałem się o co chodzi, a dolegliwości zaczęły się nasilać. Przestałem mieć lęki tylko na kacu. Doszło do tego, ze bałem się wyjść z domu nie mówiąc już o podróży wszelkim rodzajem lokomocji. Jak już wychodziłem to starałem się nie odchodzic za daleko. Najśmieszniejsze jest to, że najbardziej bałem się tej biegunki, która dostawałem przy każdym ataku lęku. Doszlo do tego, że przed każdym wyjściem, czy podróżą zastanawiałem się najpierw nad miejscami gdzie mógłbym w razie czego skorzystać z toalety. Zacząłem zamykac się w sobie, zacząłem unikać spotkań towarzyskich, choć wcześniej byłem tzw. duszą towarzystwa. Ucierpiało moje życie prywatne. Po pewnym czasie rozpadł się mój ponad sześcioletni związek. Choć moja dolegliwość nie była bezpośrednią przyczyną, wiem że miała decydujący wpływ. Straciłem również pracę, a przez moje dolegliwości (i nie tylko) ciężko mi było należć nową. Trwa to zreszta do dziś! Wiem,że na osłabienie o.u.n. złożyły się zdecydowanie kłopoty osobiste. Wcześniej oczywiście zgłosiłem się do lekarza, najpierw pierwszego kontaktu a później psychiatry, ale niestety on skupił się tylko na leczeniu farmakologicznym. Nadmienie tylko, że w moim małym mieście jest tylko jeden "państwowy" psychiatra, a na prywatne wizyty po prostu mnie nie stać. Psychiatra zdiagnozował u mnie już bez wątpliwości nerwicę lękową i zacząl przepisywać leki. Były to na zmianę Neurol (Xanax) i Signopam. Pierwszy działa na mnie rewelacyjnie, drugi znacznie mniej. Brałem regularnie leki przez ok. rok. Przestałem,bo po pierwsze uznałem, że sama farmakologia nie załatwia sprawy, a po drugie jej koszt strasznie nadwyrężał mój skromny budżet. Zainteresowałem się jogą i technikami relaksacyjnymi. przyznam,że dużo mi to pomogło. Niestety systematyczność i koncentracja nie są od paru lat moją mocna stroną. Teraz jest tak, że żyję nadal z tą dolegliwością. Jest o wiele lepiej niż na początku "choroby". Jednak nadal mam ataki. Nie zawsze, ale często. Jakoś funkcjonuję,ale dalekie jest to od ideału. Najgorzej jest z podróżami, nie zawsze z dalekimi.Np. jazdą autobusem,tramwajem itp. Sam już nie wiem na jaki rodzaj fobii cierpie. Jak już pisałem wcześniej chyba najbardziej boję się nie samego ataku, ale skutków tzn. biegunki. Niezła fobia, co? Pozdrawiam.
  9. carnivore

    Witam

    Witka!
  10. carnivore

    Jak się przełamać???

    Witaj! Polecam psychoterapię, techniki relaksacyjne, jogę i samodoskonalenie! Mnie osobiście dużo to pomogło!
  11. carnivore

    Nóweczka z Krakowa

    Hej!Każdy za każdego trzyma tu kciuki! Pozdrowienia dla mego ukochanego Krakowa!
  12. carnivore

    Witam wszystkich na forum

    Witaj! Widzę,że jesteśmy w tym samym wieku i podobna historia nas łączy! pozdrawiam.
  13. carnivore

    Nowa

    Rodzina wita!
  14. carnivore

    kłania się kratka.

    Witaj!Oczywiście,że możesz jeszcze żyć normalnie! Ja Cię akceptuje i myśle,że reszta też, bo wszyscy tu jesteśmy z "jednej bajki"!
×