Dzisiaj miałem dziwny sen.
Wracałem skądś poboczem drogi z terenów górskich i po mojej lewej stronie był jakby taki stromy górski klif, a na samym dole oczko górskie. W każdym bądź razie sprawiało to monumentalne wrażenie, niczym taki mały kanion. A po mojej prawej stronie była asfaltowa droga. No i w pewnym momencie z zakrętu nagle wyłonił się samochód, który wpadł w poślizg i w pewnym momencie jechał wprost na mnie. No ale w ostatnim momencie odbił w lewo i stoczył się z tego klifu, odbijając od barierki i skał wpadł to tego stawu. Zszokowany nie wiedziałem zbytnio co robić, ale na zboczu były takie strome schodki, które prowadziły na dół tego klifu. Więc szybko zszedłem tam by ratować tego gościa. Gdy już tam się znalazłem z zatopionego auta wypłynął tułów bez głowy.
Co to może znaczyć?