Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Jonny7

Użytkownik
  • Zawartość

    9
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Jonny7

    Żal mi tylko

    Tak niestety mało osób potrafi zrozumieć takie problemy. A przeważnie Ci najbliżsi. Rozumiem to choć ja tego nikomu nie starałem się wytłumaczyć moich problemów. Przez cały czas skrywałem to. Ale wiem co masz na myśli. Mój tato też tak uważa. Jak jest się chorym to do lekarza. Ale niestety Dr House jest tylko w filmie.
  2. No dobra też sobie trochę pojęczę Przez te wszystkie lata były rożne chwile. Te wesołe i te smutne, szokujące i bardzo depresyjne. Ale zawsze była jakaś nadzieja czy może bardziej wiara że to się zmieni. A teraz? Jak się czuje teraz? Niby lepiej ale z drugiej strony gorzej!!! Zabieram się za dokładne opisanie mojego przypadku ale nie mogę go skończyć. Więc napisze tylko ogólnie.(może go skończę i go wyśle ale obawiam się że nikt nie dotrwa do końca aby go przeczytać ) Mój problem była depresja i fobia społeczna. Powiecmy że fobia społeczna zmniejszyła się o 70%. To jest fajny wynik. Nie boje się tak rozmowy i ogólnie ludzi z którymi nie lubię rozmawiać lub po prostu przebywać. No właśnie kompletnie teraz nic mnie nie rusza. To mnie trochę przeraża bo teoretycznie czuje że jestem wstanie zrobić to czego przeciętny człowiek by nie zrobił bo było by mu po prostu wstyd. Za dużo myślałem ostatnio o świecie, o życiu, o religii. Co mnie doprowadziło do wniosków właśnie takich że może jesteśmy tylko wybrykiem natury. Przypadkiem!!! A głównie chodzi mi czy mamy wpływ na swoje życie? Takie pytanie zadała mi parę lat temu pewna Pani psycholog. W tedy nie byłem w stanie za bardzo na nie odpowiedzieć. Ale teraz już wiem co bym odpowiedział. Ale nie zdradzę tej odpowiedzi teraz. Poznacie ją (może) w nowym poście jak go skończę. Pozdrowionka
  3. Gdy już wyzdrowieję... ... prawdopodobnie rozpłacze się ze szczęścia!!! I będę się śmiał i cieszył i płakał jak nigdy dotąd. Dlaczego tak uważam? Bo w pewnym sensie to się wydarzyło!!! Wyzdrowiałem !!!! Ale niestety tylko na chwile która minęła w mgnieniu oka niczym struś pędziwiatr. Trwało to może te 30 sekund lub może 60 ale wystarczyło aby się rozpłakać jak małe dziecko. Było to dawno temu. Kto wie może uda mi się znów wywołać chwilowe wyzdrowienie, lub może całkowite czego wszystkim Wam życzę.
  4. Witaj Bolo Poczytaj sobie temat o fobii społecznej. Na forum jest taki temat. Co prawda jest tam dużo postów ale myślę że warto poczytać.
  5. Jonny7

    Pamięć

    Witaj "Magdalenka81" Ja też nie biorę leków i też mam problemy z pamięcią jak wszyscy w tym wątku i moim zdaniem nie jest to normalne ale już tak się tym nie przejmuje jak kiedyś. Trwa to już ponad 10 lat także już mi wszystko jedno czy coś pamiętam czy nie. Do tego moja koncentracja wiadomo jest zerowa czasem jakaś jest ale to rzadko. Musiał bym robić co mnie naprawdę interesuje w tedy coś pamiętam. Lub po prostu być w domu swoim. Mam fobie społeczną i na pewno to ma duży wpływ na moją pamięć i koncentracje (duży stres). Ale dodatkowo mam coś takiego jak bym był na pół śpiący. Czyli jak komuś bardzo chce sie spać to wiadomo jaki ma kontakt z otoczeniem. I nie mówię tu o zmęczeniu fizycznym tylko psychicznym. Poza tym strasznie się przejmuje wszystkim jak coś zapomnę lub źle zrobię. Staram sie już teraz tym tak nie przejmować i nie ukrywać tego. Po prostu jestem jaki jestem. Osoby które się ze mną spotykają lub coś odemnie żądają muszą sie z tym pogodzić i koniec.
  6. Jonny7

    Fobia społeczna!

    Witaj offtopic Powiadasz że pomógł Ci CHLORPROTHIXEN. Nie miałeś jakiś efektów ubocznych zażywając go? I jak wygląda cenowo ta przyjemność? Hmmm może warto po eksperymentować z nim. Ale pierwsze muszę poszperać jakie leki kiedyś brałem bo nie pamiętam. Może i był to ten sam lek. Pamiętam że w tedy pudełko kosztowało jakieś 40zł z czego 50% miałem zniżki i chyba coś pomagał nie było rewelacji ale jakaś poprawa była.
  7. Jonny7

    Fobia społeczna!

    Witam wszystkich po świętach Jak minęły wam święta? Mi no może nie rewelacyjnie bo jakiś zmierzły byłem ale nie było najgorzej. Co do pracy na razie jest po staremu. Wciąż straszne są poranki. Budzić się budzę ale nie potrafię wstać. Patrze na zegarek co chwile i mówię sobie jeszcze 5 minut i w końcu tak mało czasu mi zostaje że trzeba w locie się zbierać. No i w ogóle rano jestem jakiś dobity i nic mi się nie chce. Podobnie jak miałem zaawansowaną depreche ale wiadomo w tedy to było z 10 razy silniejsze. Jak pamiętam zbierałem się z łózka koło 12 a nawet i 13 i dopiero pod wieczór czułem się w miarę ale niestety kolejny dzień był taki sam. Na nowo musiałem sam siebie mobilizować do wszystkiego, mówić sobie że może jutro będzie lepiej że życie jest wspaniałe i że warto żyć. Ah nie wiem co ja to chciałem jeszcze napisać. Ta pamięć mnie rozbraja. Ostatnio miałem taką sytuacje że miałem coś kupić znajomej. Pan w końcu sie pyta co potrzebuje. Tylko jak sobie teraz przypominam patrzyłem na tą kartkę i zamiast przeczytać to normalnie to powiedziałem dwa wyrazy ze środka potem koniec przeczytałem no i na końcu to co było na początku. Jak teraz sobie przypominam ten wyraz twarzy jego to na prawdę no śmiać mi się chce ale w tedy to było straszne. Powiedział "Jeszcze raz od początku, co potrzeba? " No i w końcu dałem mu kartkę niech sobie sam przeczyta. Taka sobie krótka historyjka No ale ogólnie nie jest źle, dzięki świadomości że nie jestem sam jest lepiej. Tak jak pisał "marmarc" że opowiadanie może pomóc. Tak to na pewno pomaga. Tak czy siak nieraz potrzeba dużo czasu ale pomaga. Kiedyś właśnie dużo rozmawiałem na gg z paroma dziewczynami które miały przeróżne przeżycia i problemy depresyjne. Ale z czasem jakoś kontakty się urwały. Dobra nie zanudzam, mam nadzieje że post jest w miarę zrozumiały, a jeżeli nie to wybaczcie. Dobranoc P.S. Co do pracy domowej lub częściowo domowej wciąż nad nią pracuje. Ja myślę że wiara czyni cuda więc może się uda. Co prawda efekty najwcześniej będą widoczne nie prędzej niż za rok także szczegółów nie zdradzam aby nie zapeszać.
  8. Jonny7

    Fobia społeczna!

    Witaj xxx7 Kurcze naprawdę Ci współczuje że zostałaś sama. Kochać kogoś to naprawdę jest coś wspaniałego, daje jakiś cel w życiu i jakiś sens tego wszystkiego no i przede wszystkim jesteśmy odważniejsi mimo naszych problemów. A co do odrzucenia to chyba większość ludzi się boi. Nie wiem co Ci poradzić, na pewno w tej chwili żadne słowa tak łatwo Cię nie przekonają że będzie dobrze. Mnie też w tych trudnych chwilach nic nie przekonywało. Ale widzisz mimo depresji, żalu wielkiego do niej jakoś rany się zagoiły i życzę jej teraz aby była szczęśliwa. Jak będziesz w tym ośrodku to opisz jak tam to wygląda. Ja raczej na coś takiego bym się nie odważył. Ja nawet nie chciałem podejmować się terapii podczas depresji. Stwierdziłem że wole sam spróbować z nią walczyć i to bez leków bo wiadomo nie dość że kosztują to niektóre nieźle przymulają człowieka. Trzymam za Ciebie i za wszystkich na tym forum kciuki Pozdrowionka
  9. Jonny7

    Fobia społeczna!

    Witam wszystkich Jestem na tym forum nowy co wcale nie oznacza że problemy mam ze sobą od niedawna. Po prostu parę lat temu zaglądałem na inne fora i być może tego forum w tedy jeszcze nie było. Więc tak może na początku opisze coś o sobie. Jest to taki skrót bo jak bym chciał opisać wszystko to naprawdę napisać mógłbym książkę. Kiedy się zaczęło coś że tak powiem niedobrego ze mną dziać? Hmm pewnie korzenie sięgają przedszkola. Czytałem w miarę wszystkie posty w tym wątku i widziałem że właśnie temat przedszkola był poruszany i pewnie coś w tym jest. Wiec przyznaje się miałem problemy w przedszkolu. Nie chciałem iść do przedszkola za żadne skarby co skończyło się tym że nie chodziłem do przedszkola przez pierwszy rok a być może nawet i dwa dokładnie nie pamiętam. A gdy już chodziłem do przedszkola zdarzało mi się uciekać z niego. Co w sumie pozostało mi po dzisiejszy dzień jeżeli coś mnie przerasta mam zamiar uciec z dala od tego problemu. W między czasie miałem przeróżne objawy takie które opisujecie i takie o których nikt jeszcze nie wspomniał(kucie w sercu i kołatanie, bule głowy, biegunki, problemy z oczami, wypadanie włosów). Przez jakiś czas przekonany byłem nawet że mam guza w głowie i że nie pożyje za długo takie miałem przedziwne objawy. Potem zakochałem się oczywiście nieszczęśliwie gdzie końcowym skutkiem była depresja naprawdę głęboka gdzie myśli się już tylko o jednym. Powiedzmy że depresja odeszła jakoś ją zwalczyłem ale pozostała fobia-społeczna. Co prawda o fobi dowiedziałem się niedawno. Myślałem że to pozostałości po depresji ale od niedawna mam kolejne stresy i postanowiłem znowu szukać pomocy w internecie i tak tutaj trafiłem i dowiedziałem się o fobi. Za 3 latka stuknie mi trzydziestka a mam problemy jak wyszedł bym niedawno z przedszkola i po prostu szukam jakiegoś rozwiązania jak sobie pomóc. Jak żyć z takimi problemami i jak znaleźć prace której nie będę się bać. Tak niestety legalnie za bardzo nie pracowałem. I co tu teraz robić? W chwili obecnej powiedzmy przynajmniej na razie przygotowuje się do legalnej pracy i przebywania w publicznym miejscu. Puki co nie muszę rozmawiać z obcymi ludzmi ale pewnie taki dzień nadejdzie i właśnie to mnie stresuje i zarazem przeraża. Przedtem miałem parę ofert pracy jedna nawet którą marzyłem ale niestety zrezygnowałem zanim zaniosłem tam papiery. Nie wiem jaki będzie efekt tej teraźniejszej pracy czy wytrzymam czy też może nie, ale zastanawiam się już teraz nad czymś innym co mógłbym wykonywać bez większych stresów. Dla mnie najlepsze miejsce pracy był by dom. I tak się zastanawiam czy jest ktoś na tym forum pracujący w domu lub częściowo w domu? Nie mówię że jest to dobre wyjście z sytuacji szukać pracy domowej i zamknąć się w domu. Nie mam też czegoś takiego w planie. W moim przypadku najgorsze jest to jak ktoś za manie decyduje i zgury coś ustali gdzie mam być od której do której. Natomiast jeżeli sam decyduje i mam kontrole nad czasem, decyzjami w tedy mogę sobie podnosić poprzeczkę i zdziałać więcej przy mniejszym stresie. Bo wiadomo jest ta świadomość że zawsze mogę zawrócić i przyjść później. Puki co uczę sie paru rzeczy na komputerze i może coś z tego wyjdzie? Hmm no zobaczymy No nic nie zanudzam. Oczywiście jeżeli ktoś ma ochotę a nie ma z kim pogadać bardziej prywatnie walcie drzwiami i oknami :) nr gg jest w moim profilu.
×