Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

yaakov89

Użytkownik
  • Zawartość

    18
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Witam. Skończyłem niedawno 29 lat i mam praktycznie zruinowane życie. Niedawno skończył się mój związek. Jestem na świecie całkowicie sam, nie mam nikogo. Mam co prawda rodzinę, ale to są osoby, z którymi łączy mnie pokrewieństwo i nic więcej. Rodzice są po rozwodzie. Z ojcem nie mam kontaktu od trzynastu lat. Moja rodzina nie dawała mi poczucia bezpieczeństwa. Mieszkałem w Polsce z matką kątem u dziadków. Jak miałem 19 lat praktycznie zostałem wyrzucony z domu, tzn. musiałem gdzieś jechać, bo mieszkanie dziadków zostało przepisane kuzynce, której ojciec (brat mojej matki) całe życie mnie nienawidził. Nie chciałem żyć w takich warunkach, a poza tym wiedziałem, że po śmierci dziadków trafiłbym po prostu na bruk i "wujek" pokazałby mi też pięściami, że moje miejsce jest na ulicy. Moja matka jak i ojciec mieli problem alkoholowy, dlatego zostawili mi same długi i żadnych perspektyw. W młodości nie miałem też żadnego życia towarzyskiego ze względu na moją sytuację domową. Wtedy zaczęły się u mnie objawy nerwicy i depresji. Sąsiedzi słyszeli też awantury w domu. Potrafiłem krzyczeć na całe gardło, jak moja matka wracała do domu pijana i traciła kolejną pracę. Z wiadmoych przyczyn w nastoletnim wieku nie byłem w żadnym związku i nie prowadziłem życia towarzyskiego. W szkole od podstawówki po ogólniak też mi dokuczano, dlatego nie miałem żadnych znajomych ani przyjaciół. W podstawówce i gimnazjum wyzwiska na p, ci czy cw były na porządku dziennym :(. Uciekałem w świat fantazji, że jak będę dorosły będę miał ładne mieszkanie, dobry samochód, życie towarzyskie, związek, fajną pracę i dużo pieniędzy. Niestety nic się z tego nie spełniło. W wieku 19 lat wyjechałem na Zachód. Udało mi się w miarę coś rozkręcić. Do niedawna było w miarę dobrze, co nie co zarobiłem. Myślałem, że będzie coraz lepiej. Niestety myliłem się. Od ponad dwóch lat jest coraz gorzej. Nie ma nikogo, niczego się nie dorobiłem. Zarobiło na mnie tylko państwo niemieckie, aby dać te pieniądze darmozjadom i terrorystom. Z działalnością mi sie nie układa. Nie mam pomysłu na nic nowego. Moja dawna wola walki gdzieś zniknęła. Nie mam nawet dokąd wrócić ani szans na dobrą pracę w Niemczech lu Polsce, bo nie mam żadnych studiów ani umiejętności. Kończy mi się kasa i nie wiem, co mam robić. Chciałem coś w Polsce rokzręcić, ale nie mam dokąd wrócić. Nie mam też się komu wyżalić ani wypłakać. Coraz częściej myślę o odebraniu sobie życia, bo i tak już dobrego mnie nic nie czeka. Nie chcę być samotny i żyć tylko coraz droższym czynszem za mieszkanie, zakupami z dyskontów i laptopem. Mam tez poważne problemy finansowe i przez nie myślę nad odebraniem sobie życia :(. Nie ma szans, żebym kiedykolwiek spłacił te długi :(. Byłbym wdzięczny, gdyby ktoś z Was postarał mi sie jakoś pomóc. Na świecie mam tylko pieska i poza tym nikogo... Przepraszam za chaotyczny styl, ale teraz nie potrafię inaczej. Kiedyś pisałem sprawnie, teraz to się niestety pogorszyło.
  2. yaakov89

    Alternatywny swiat....

    No i mam przeciwieństwo zaradnego ojczyma... Konkubent mojej matki, z którym wynajmuje kawalerkę w stolicy Polski, to totalny nieudacznik uważający siebie za najlepszego polskiego perkusistę, Oczywiście nigdzie nie pracuje, bo "ma większe ambicje". Aby dokładać się do mieszkania i życia, bierze chwilówki :/. Byłem moją matkę odwiedzić na święta. Przy okazji pożarłem się z tym ch**em i pojechałem z nim, jakim jest nieudacznikiem i ciotą (w wieku 54 lat brak własnego mieszkania i pracy). Moja matka była cały czas pijana i pije do dzisiaj. Całkiem mnie to już zdołowało. Po przyjeździe z Polski siedzę tylko w domu i płacżę . Nie mogę sie na niczym skupić i mam żal, że nie mam rodziny i nie mogę na nikogo liczyć.
  3. yaakov89

    Alternatywny swiat....

    Ja też mam ten sam problem, i to niestety od wielu lat. Jak byłem w wieku nastoletnim, miałem swój alternatywny świat dotyczący przyszłości, że skończę studia za granicą, dostanę tam dobrą pracę; będę miał dużo pieniędzy i dobry samochód, i oczywiście własny dom. Nie muszę chyba tłumaczyć, dlaczego akurat to były takie fantazje. Moi rodzice się rozwiedli, jak miałem 6 lat. Z matką zamieszkałem kątem u dziadków (z ojcem z przerwami nie mam do dziś kontaktu). Mieszkaliśmy w cztery osoby na 28 metrach kwadratowych w wielkiej płycie. Brakowało mi stabilizacji i normalnego życia, jakie mieli moi rówieśnicy (dom, pieniądze, wyjazdy na wakacje, własny pokój, znajomi). Tak było do 19ego roku życia. Za granicę wyjechałem, ale nie skończyłem tam studiów. Mimo nienajlepszych warunków życia tam, byłem w miarę zadowolony. Potem jakoś się ułożyło, ale teraz znowu jest o wiele gorzej. Popełniłem kilka błedów i cały czas je rozpamiętuję, a wiem, że lepsze czasy już nie wrócą. Chciałbym wrócić do PL i jakoś tam ułożyć sobie życie, ale nie mam niestety za co i do kogo. Nie mam żadnej rodziny, przyjaciół i znajomych. Teraz znowu uciekam w świat fantazji. Mam swój świat, w którym moja matka znalazła sobie innego męża i nie wyszła za mąż za mojego ojca (nieudacznika i pijaka), tylko za kogoś zaradnego. W tym świecie, mam normalne dzieciństwo i młodość; zagranicznej wyjazdy na wakacje, dobrą szkołę, fajne ubrania, pierwszą dziewczynę w wieku 16 lat. Ogólnie jestem szczęśliwy. Jeśli chodzi o otoczenie, nie mam fantazji na ten temat. Natomiast jeśli chodzi o alternatywne życie w moim wieku (29 lat), to wyobrażam sobie, że mieszkam w Izraelu (to jedyny kraj, gdzie moja matka mogłaby wyjechać na początku lat 90tych, jak już byłem na świecie). Mam ładny duży dom, dobre auto i posadę, mam wysportowany wygląd, dziewczynę i przyjaciół. Tak naprawdę wynajmuję tylko małe m2 w milionowym mieście na zachodzie, auta nie mam i przyjaciół też nie. Mam stresującą gównianą pracę, w której jestem nieszczęsliwy. Rodziny też nie mam.
  4. yaakov89

    Fantazjowanie- czy to już zaburzenie?

    Dzięki za odpowiedź. Chociaż dla mnie brzmi ona jak zakwalifikowanie się na żółte papiery albo do domku bez klamek. Mam świadomość czasu i nie mam omamów. Zaburzenia depresyjne oraz fantazje miałem już dziesięć lat temu. Jednak wtedy te fantazje wydawały mi się pozytywne, ponieważ były dla mnie motywacją, bo dotyczyły przyszłości. Teraz już niestety ja przyszłości nie widzię i żyję z dnia na dzień Już nie ma tak jak dawniej, że "kiedyś będzie lepiej". Przydałaby mi się rozmowa z psychologiem, ale mam złe doświadzenia z dzieciństwa. Często bywałem wtedy u psychologa dziecięcego w związku z dysgrafią, ADHD i Aspergerem. Mam też inne problemy i boję się, że jakaś obca babka czy facet będą sobie gawędzili o tym przy kolacji z rodziną, jaki jest ze mnie czubek. Jestem też niestety dziedzicznie obciążony: moja babcia miała nerwicę (nie była zdolna do pracy i przebywała też w zakładzie), a druga depresję; brat mojego dziadka popełnił samobójstwo jak był niewiele ode mnie młodszy; moja mama też ma zaburzenia. Czuję cały czas, że życie przepływa gdzieś obok, a ja nie płynę jego głównym nurtem, podobnie jak bohater filmów Koterskiego. Stąd bierze się u mnie potrzeba fantazjowania. Też miewam takie fazy jak bohater filmu ŻYCIE WEWNĘTRZNE. Tylko, że za czasów Michała Miauczyńskiego nie było gg i czatów. Może własnie przez ten cholerny internet rzadko miałem potrzebe uczestniczenia w normalnym życiu, np. nigdy nie udało mi się poderwać dziewczyny. Wtedy oczywiście wracałem do kompa. Wiem, jakie to żałosne
  5. yaakov89

    Fantazjowanie- czy to już zaburzenie?

    Miałem nadzieję, że w Polsce nawet z biegłą znajomością jednego obcego języka można znaleźć dobra pracę. Myliłem się niestety . Przez to wszystko fantazjuję. Poza tym jestem całymi dniami zmęczony i chce mi się spać. Nie potrafię już normalnie myśleć i nic mnie nie interesuje, Pamiętam, że zawsze miałem ten sam problem z fantazjowaniem. Jak byłem młodszy fantazjowałem, że w przyszłości będę miał o wiele lepsze życie od innych. A teraz nawet na to nie mam nadzieji , że kiedyś tam będzie lepiej. Kiedyś, tzn. kiedy? Jak już będe miał 50tkę?! Ale czy wtedy przypadkiem nie kończy się życie?
  6. yaakov89

    Fantazjowanie- czy to już zaburzenie?

    Ja też mam podobny problem, tzn. często fantazjuję i wyobrażam sobie swoje alternatywne życie i przeszłość, np. że mam innych rodziców i w młodości miałem fajne życie (tak naprawdę moi rodzice byli patologiczni, po rozwodzie i mieszkałem z matką kątem u dziadków nie mając swojego pokoju, moja babcia czasem za to wyżywała się na mnie, że siedzimy im na głowie). Osoby z mojej klasy z liceum mają zupełnie inne życie, tzn. nie mają trosk materialnych tylko dylematy, gdzie iść na shopping albo jechać na wakacje. Oczywiście mieli też przez rodziców zapewnione mieszkanie na start i studia. Często wyobrażam sobie, że jestem na ich miejscu i też mam takie życie, przez co odpycham problemy od siebie, co działa destrukcyjnie na moje życie. Mam już prawie 30stkę, a jestem na etapie 20latka. Przyjaciół i rodziny też żadnej nie mam poza matką, która też ma problemy. Nie mam się komu wygadać i nie ma kto mi pomóc. Jestem za granicą i chciałbym wrócić do Polski, ale nie mam dokąd i z pracą też by raczej nie wypaliło poza McDonald's.
  7. yaakov89

    Nie wytrzymam już dłużej. Nic mi nie wychodzi!!

    carlosbueno..., akurat naszych rodaków w Niemczech to niedotyczy. Mam na myśli tych sezonowych na dorobku. Oni i tak mają w buzi hiroshimę. Co drugi ząb do kanałowego albo do ekstrakcji . Mam tutaj głównie na myśli branże budowlaną. Ci panowie po prostu będąc cały czas na rauszu, zapominają o myciu ząbków. Spotkałem już nawet takich panów, dla których zjedzenie jabłka jest nie lada wyzwaniem :) . W Polsce chałupka stoi, a w jamie ustnej gruz :) . Miałem z takimi ludźmi do czynienia to wiem jak to wygląda.
  8. yaakov89

    Nie wytrzymam już dłużej. Nic mi nie wychodzi!!

    Aranjani., po prostu używam fachowego słownictwa. A gdybym nawet szydził to co??!! Znam tych ludzi i oni by cię nawet zabili za parę euro. W większości to nie są fajni i sympatyczni ludzie. Gdybyś dla nich pracowała i byłabyś mniej sprytniejsza od nich, puścili by Cię tylko w samych majtkach i skarpetkach. Nasi "fachowcy" nie tylko jeżdzą do Polski na zakupy (mówię tu o Berlinie), ale też kupują często towary po best before, co czasami niezbyt dobrze się kończy (tzn. w szpitalu).
  9. yaakov89

    Nie wytrzymam już dłużej. Nic mi nie wychodzi!!

    carlosbueno....... W Niemczech to teraz nawet Lidl stał się droższy. Choć zakupy w takich sklepach jak Kaisers czy Edeka wychodzą drożej. To już są prawdziwe delikatesy :) . Beneficiarze (Hartz-IV-Empfaenger) chodzą zazwyczaj do Aldi. Tam są podstawowe rzeczy i naprawdę tanio. Nawet Lidl stał się już lepszym sklepem. Natomiast polscy budowlańcy zwykle jeżdzą na weekend do biedronki w Słubicach bądź Kostrzyniu :) . A w kraju udają wielkich bogaczy, a w Niemczech wyrywają sobie sami zęby jak Potejto we filmie SZCZĘSLIWEGO NOWEGO JORKU , bo za darmo! Nie mówiąc już o tym, ile materiałów budowlanych jest nielegalnie wywożonych. Tak na polskich wiochach powstały całe wille .
  10. yaakov89

    Nie wytrzymam już dłużej. Nic mi nie wychodzi!!

    carlosbueno..... Tak samo jest u mnie. Można się w de dorobić jak mieszkasz gdzieś na prowincji w starych landach (np. NRW lub Bayern). I do tego musisz miec fach w reku, samochod i prawko. Ja niestety tych rzeczy nie posiadam. W Berlinie za to kiepska kasa i drogie czynsze, ktore stale rosną. Albo mieszkasz w tureckim Neukoelln w 10tke w kawalerce. To wtedy stawiasz chate. A tak tylko zycie z miesiaca na miesiac. Jest mi zle, kiedy patrze na meza mojej kuzynki, ktory jest tylko dwa lata starszy, a ma nowa beemke i dom w polsce . Jak kuzynka chciala, zebym mu pomogl znalezc prace w Berlinie (mieszkaja na zachodzie niemiec), bo glupia myslala, ze tu sa zajebiste zarobki, bo stolica, nadmienila, ze moge do nich przyjechac, bo na pewno sa jakies polaczenia. Nie musze chyba mowic ja poczulem sie wtedy . Poza tym on w niemczech jest tylko 3 lata.
  11. yaakov89

    Nie wytrzymam już dłużej. Nic mi nie wychodzi!!

    Argish.... znam takie polskie realia, że dużo rodziców odkładało dzieciom kasę na książeczkę. Po 18stce było za to mieszkanie i jeszcze parę innych fantów. Przynajmniej tak było w moim LO. Jakoś tamte towarzystwo bardziej przypominało M JAK MIŁOŚĆ albo BARWY SZCZĘSCIA a nie CHLOPAKOW DO WZIECIA :) . U mnie było życie z dnia na dzień, marazm, i niedostatek. Moja matka oczekiwała, że bez żadnego wsparcia i jeszcze z jej dlugami pojde na medycyne i potem będę w polsce kroił kase i jej pomagał, hehe. Było to na zasadzie: Wyp***** i radz sobie sam! A jak se poradzisz to mi pomoz. Mój ojciec jak uchylał się od płacenia alimentów (miałem wtedy 16 lat) bezczelnie stwierdził, że wszyscy w moim wieku i studenci na zachodzie pracują i utrzymują się sami i ja też powinienem. Co potwierdził jego szwagier (mąż jego siostry), który sam zapieprzał za granicą a jego córeczka do momentu zajścia w ciążę i wyjazdu na zachód siedziała tylko w domu i oglądała seriale wenezuelskie.
  12. yaakov89

    Nie wytrzymam już dłużej. Nic mi nie wychodzi!!

    carlosbueno,...... ja w Niemczech nauczyłem się tylko pić i palić. W Polsce byłem "grzecznym chłopcem". Zauwazyłem pewną relację, że jak ktoś miał normalnych rodziców, dobre warunki mieszkaniowe, znajomych, dziewczyny, chodził na imprezy etc. , ma potem fajne i normalne życie. A jak ktoś jest z takiej patologii jak ja, to od początku ma problemy. W dodatku jestem wcześniakiem. W DER SPIEGEL ostatnio wyczytałem, że jak wcześniak wychowuje się w takiej rodzinie, na 90% będzie później zarabiał o wiele mniej niż "normalni" i ogólnie raczej nie będzie biznesmenem albo prawnikiem, tylko raczej beneficjentem opieki społecznej albo pracownikiem niewykwalifikowanym. Budujące, co nie??!! W Niemczech dostajesz 390 EUR zasiłku i do tego płacą ci mieszkanie. Ale to jest nic, biorąc pod uwagę te ceny. Parę lat temu 50 euro było jeszcze coś warte. Dzisiaj zrobisz za to tylko najpotrzebniejsze zakupy na tydzień i to w tanim Lidlu . W dodatku nie mówimy tutaj o markowych produktach, tylko tzw. podróbkach. W moim wieku dużo osób w Polsce ma już jakiś majątek (swój dom albo mieszkanie, samochód). Ja nie mam nic. I jak ja mam mieć normalny związek albo "normalnie" obcować z ludźmi? Jak jestem na poziomie 18latka w wieku kiedy dużo osób zakłada już rodziny. Mam też ten problem, że nie zauważam upływu czasu i cały czas wmawiam sobie, że jestem dopiero po 20stce :/. A życie ucieka!!!
  13. yaakov89

    Nie wytrzymam już dłużej. Nic mi nie wychodzi!!

    Argish,... może rzeczywiście się dorobili, ale parę lat temu w UK było o wiele lepiej. Większe pensje etc. Poza tym jak ściągnęły ich tam rodziny, to nie płacąc za czynsz i rachunki, mogli się dorobić i poszpanować w Polsce fajną bryczką i postawić domek na wsi na działce odziedziczonej po dziadkach. Nie wypowiadaj się jak nie znasz realiów. Znam też jednego co na początku dorobił się dobrego samochodu i mieszkania, ale mieszkał kątem u ojca, nie musiał za nic płacić. Jedzenie było przywożone z Polski. Napojów sie nie piło, tylko wodę z kranu. Ci którzy zyją normalnie w Niemczech i wykonują proste prace, często muszą pobierać zasiłek z Jobcenter. Nawet nie stać ich na normalne zakupy i muszą stać w kolejkach po żywność krótko przed best before, wydawaną przez organizacje charytatywne. Jak znasz niemiecki, zobacz sobie kilka fimów dokumentalnych, jaki to raj. Tutaj nie każdy jeździ mercedesem, jak myślicie. I sprzątaczka nie mieszka w nowym własnościowym mieszkanku.
  14. yaakov89

    Nie wytrzymam już dłużej. Nic mi nie wychodzi!!

    zima, całkiem Polakiem nie jestem i Niemcem nie chcę być. Jeśli mówisz o chojności, to zażądaj od swojego faceta, żeby kupił fajną beemkę, żeby mógł Cię wozić, no i żeby Ci fundnął 2 tygodnie na kanarach, bo o takich wydatkach tu mówimy. Nie jestem skąpy, ale wszystko ma swoje granicę i nie chcę żyć ponad stan. Rozwijam się, na pewno lepiej niż ci, co rozwijają się na szparagach u bauera. Jestem kreatywny. Jednak jeśli cotygodniowe wyprawy do biedronki w polsce albo picie kranówy nazywasz kreatywnością to gratuluję. Zapomniałbym, że kreatywna też jest kradzież materiałów z budowy, czym trudnią się nasi "fachowcy" za granicą, bo w końcu Niemcy, Szwajcarzy i Norwegowie to lemmingi i się nie skapną. Nie myl kreatywności z polskim cwaniactwem i złodziejstwem. A co powiesz o kreatywności polskich elyt po okrągłym stole?
  15. yaakov89

    Nie wytrzymam już dłużej. Nic mi nie wychodzi!!

    Poza tym nie wyjechałem za granicę, żeby żyć jak w Polsce. Ludzie na głupich saksach się dorabiają (tak przynajmniej kiedyś było). Nawet ostatnio słyszałem od rodziny, że wszystko poszło na marne, bo niczego się nie dorobiłem .
×