Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

bordelka_33

Użytkownik
  • Zawartość

    28
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. @el33, @szanownapani poznałyśmy się już poza szpitalem na grupie osób po oddziale, gdybyśmy zaprzyjaźniły się na oddziale to nasz t. nie podjęłaby się naszego leczenia, nie mogłaby. Niefortunnie się zdarzyło że miałyśmy tą samą t. na oddziale i jakos tak wyszło że się polubiłyśmy. Pokazałyście mi inne spojrzenie na tą całą sytuację. Faktycznie wygląda to jak trójkąt ja+ona+terapeutka. tylko trudno nie rozmawiać nam o tym co się u nas dzieje, w tym także co na sesjach kiedy często się spotykamy a terapia to bardzo duża cząstka naszego życia. Terapeutka nie odnosi się na moich sesjach o tym o czym mówi z koleżanką, jednakże często poruszam kwestie związane z naszą przyjaźnią i ona się do tego odnosi. Nie mogę napisać co to znaczy że t. weszła w rolę oprawcy ale z ust koleżanki brzmiało to wiarygodnie, ale zgodzę się z @el33 że to że potrafiła się przyznać do swojego błędu jest tylko na jej plus. Na sesji poruszyłam ten temat i t, ani sie nie wkurzyła ani nie nakrzyczała tylko powiedziała że nie ma o co być zła, że rozumie że ta sytuacja mogła mnie zaniepokoić. Mówiła tez że muszę sobie znaleźć jeszcze inne przyjaciółki bo rozmowa i uczepienie się jednej osoby to nic dobrego a już rozmowa o tym co na sesjach na dobre nam na pewno nie idzie. Ona nie chce żadnej z nas pozbawiać terapii ale jeżeli takie sytuacje będą miały miejsce to nie będzie miała wyjścia, ale wcześniej może sie zdarzyć że albo my się przez to pokłócimy albo któraś z nas sama zrezygnuje z terapii. Co do waszego pomysłu wspólnej sesji we trójkę, myślę że my bez tego wiemy czym grożą takie rozmowy nasze o terapii, ale ciężko jest się przyjaźnić, widzieć że ta druga jest w kiepskim stanie i nie móc sobie powiedzieć z jakiego powodu
  2. Mam pewna niejasność związana z moją terapeutką i potrzebuje spojrzenia innych osób na sytuację. Do tej samej terapeutki chodzi moja przyjaciółka, czasem rozmawiamy o tym co w terapii chociaż nasza t. nie pochwala tego. Ostatnio moja przyjaciółka była w bardzo kiepskim stanie, opowiedziała mi dlaczego tak sie stało i wyszło że to terapeutka na sesji weszła w role jej oprawcy i zachowała się dokładnie tak samo jak on, nie próbowała znaleźć innego rozwiązania. Moja przyjaciółka chciała iść na oddział ogólny. terapeutka przyznała się że zachowała się niestosownie. U mnie w terapii ostatnio coś też szwankuje. Moze t. ma problemy osobiste które prowadzą do jej błędów. No i powiedziałam wczoraj przyjaciółce że poruszę tą kwestie o której ona mi mówiła na mojej sesji ponieważ uderzyło to też we mnie i zaczęłam obawiać się że może nasza t. popełnia jakieś błędy w leczeniu nas. Przyjaciółka oburzyła się na mnie i powiedziala że już nigdy nie powie mi co się dzieje u niej na sesji i że chce jej użyć na mojej sesji i jej się to nie podoba. To tak w skrócie. Mam nadzieję że problem jest zrozumiały. Chodzi mi o to czy moja przyjaciółka ma rację i wogóle nie bardzo wiem jak ten temat poruszyc na sesji
  3. Ja jestem na analitycznej i moja terapeutka mówi dużo. Czasem więcej niż ja.
  4. A co sądzicie o kozetce, chciałybyście mieć tak sesje?
  5. @shira123niestety ale ona wczoraj sama myślała kogo mogłaby zapytać o zmianę i powiedziała że nie ma takiej osoby. Co do drugiej sesji to wcześniej mi jej nie proponowała bo wiedziała że mnie na to nie stać. Myślałam że mi napiszecie że to głupi powód że nie chcę mieć dwóch sesji tylko dlatego że nie pasuje mi termin, fajnie że podzielacie moje zdanie. Wydaje mi się że sesja w środę i czwartek nie jest mi potrzebna. Między tymi dniami nic się nie wydarzy o czym warto byłoby mówić, a rzadko mam tak ze nie kończę tematu na jednej sesji i wracam do tego na następnej
  6. Dzięki za odpowiedzi. @szanownapanimasz rację w terapii jestem już 2,5 roku licząc szpital. Na początku była mowa o 5 latach więc to jeszcze nie koniec. Pomysł dwóch sesji wyszedł od terapeutki, gdzieś w listopadzie. Zaproponowała to bo wtedy terapia poszłaby szybciej. Wtedy tez miała termin tylko w środę i nie zgodziłam się. W żaden sposób nie zmuszała mnie do tego żebym przystała na jej warunki. Pomysł wrócił na ostatniej sesji ze względu na mój kryzys, doszła do tego propozycja kozetki, ze niby wtedy głębiej się pracuje. I niestety termin znów tylko na środę. Mam czasem myśli takie jak wy, że to zapchanie dziury, ale z drugiej strony wiem że do niej długo czeka się na terapię i raczej ma chętnych, tylko mówiła mi w listopadzie ze ona nie chce w tej chwili brać nowych pacjentów, że bardziej chciałaby skupić na tych co ma teraz
  7. Mam pytanie. Od jakiegoś czasu terapetka wspomina mi o dwóch sesjach. Problem w tym że ma wolny termin tylko w środy a ja mam teraz sesje w czwartki i nie chce mieć dwóch sesji dzień po dniu. No i ona mój argument dlaczego nie chce w środę interpretuje że mi nie zależy. Nie potrafi zrozumieć że potrzebuję jej w poniedziałek lub wtorek kiedy najbardziej mi jej brakuje. Co o tym myślicie?
  8. W pracy zwolnienie. Zwierzak do taty. Twoje zdrowie jest najważniejsze. Naprawdę jeżeli potrafiła byś wykorzystać ten czas na terapii nie ma lepszego sposobu na leczenie w naszym przypadku
  9. @uprising dla takiej osoby jak Ty terapia grupowa byłaby super sprawą. Tylko nie na dziennym oodziale a tam gdzie będziesz spędzała całe dnie. Ja po Kobierzynie nie wierzyłam że znajdę przyjaciół. Też byłam taka samotna jak Ty. Teraz mam osoby które poznałam na oddziale i potem na spotkaniach już po leczeniu które odbywają się co jakiś czas w szpitalu. Mam z kim pogadać o swoich problemach. Nadal terapeuta jest najważniejsza ale wiem że mam też znajomych do których mogę zawsze iść
  10. A napisałam co o tym myślę, ponieważ Pretoria napisała ze tylko dzięki temu ze ustaliła z doradcą że może zdobyć ten prestiżowy zawód poczuła się lepiej. Wzburzyło mnie to. Wiem że psychoterapeuci mogli mieć wcześniej problemy ale jeżeli pomagają innym tylko dlatego żeby sami mogli się dowartościować no to słabe to jest.
  11. na pewno nie gardzę @Pretoria , wiem co przeżywa ponieważ też miałam ciut podobne podejście do swojej pracy poniżej kwalifikacji, jednak nie miałam w danym momencie wyjścia, ale na pewno nie traktowałam osób które pracowały ze mna tak jak o nich pisze pretoria. Ciekawe co jako psychoterapeutka Pretoria powiedziała nawet mi, kiedy przyszłabym i powiedziała że w chwili obecnej pracuje w sklepie i nienawidzę tego, mam skończone studia i żadnych perspektyw na inną pracę. Pamiętam że kiedys przez twoje komentarze przestałam udzielać się na forum, ale teraz nie wytrzymałam
  12. @inn@ jestem po studiach i pracowałam i w sklepie i na produkcji i nigdy nie gardziłam ludźmi pracującymi w takich zawodach. Pracę w takich miejscach traktowałam jako sposób na zarobek gdy nie mogłam znaleźć innej pracy. Wydaje mi się że nie gardzę żadnymi ludźmi. No ale każdy ma swoje zdanie i szanuje Twoje
  13. @inn@ serio uważasz że osoba która gardzi ludźmi może być psychoterapeutką. Przyjdzie do niej ktoś pracujący na produkcji lub w sklepie a ona będzie traktowała go jak kogoś gorszej kategorii. Nie wyobrażam sobie tego.
  14. bordelka_33

    ot

    @Pretoriachyba to największy absurd jaki do tej pory napisałaś na forum
  15. slonka tez mam Hashimoto. Jezeli masz uregulowane TSH to twoje problemy nie biora się z tej choroby. Tez zwalałam swoje samopoczucie depresyjne na tarczycę, ale niestety to nie to:)
×