Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

poranna

Użytkownik
  • Zawartość

    54
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. witam was, trafilam na ten watek przez przypadek. Jestem lesbijka. Widze ze juz tutaj nikt nie pisze od miesiaca... gdybys Niepewnasiebie93 miala jakies pytania to chetnie odpowiem, sluze pomoca.
  2. Witam wszystkich :) Wiem ze dawno mnie tu nie bylo, chcialam zapomniec o tych tragicznych miesiacach udreki, o rozmowach na ten temat itd. Teraz 11 miesiac biore escitalopram w stalej dawce 20 mg dziennie. Musze wam przyznac, ze zapomnialam juz jak to bylo i w chwili obecnej nie moge sobie wyobrazic stanu w ktorym sie wtedy znajdowalam. Duzo sie wydarzylo od kiedy przestalam pisac, zakonczyl sie moj 4letni zwiazek, a wlasciwie zostalam porzucona, w obcym kraju, bez znajomych. Szybko pozbierama sie do kupy co rowzniez mnie zdziwilo, nigdy nie bylam tak silna psychicznie. Miewam ataki paniki do dzisiaj, w miejscach publicznych, przed jakims emocjonujacym wydarzeniem, wtedy lykam hydroxyzyne ale jest to wlasciwie sporadycznie. Wciaz mam obawy przed podrozami, boje sie ze bede miec mdlosci, bedzie niekomfortowo, co pomysla inni, dlaczego nagle musze wysiasc itd znacie to :) nie mam mozliwosci chodzenia na terapie, leki wypisuje mi psychiatra z Polski, moj tata odbiera i mi wysyla, tak jest narazie, ale moj lekarz przez telefon zaczyna mowic o odstawieniu i troche sie tego boje. Boje sie glownie tego ze nie poradze sobie w pracy bez lekow. Ogolnie jest bardzo dobrze :) pozdrawiam wszystkich poranna
  3. Witaj mggabijp coż mogę Ci powiedzieć, mója walka (bo można tak to nazwać) z emetofobia zaczela sie stosunkowo niedawno, w porównaniu do innych forumowiczów, więc oni mają większe doświadczenie. Ale sama pół roku męczyłam się z wychodzeniem z domu. Nie wiem czy czytałaś moje wcześniejsze posty, ale wspomne tylko, że nie wychodziłam z domu bez kropli miętowych wody, zanim jeszcze wyszłam na zewnątrz już martwiłam się czy uda mi się zronic zakupy. O spokojnej podroży autem czy pociagiem nie było wogóle mowy. Oczywiscie udawalo mi się jeździć ale byla to istna udręka psychiczna dla mnie. Zanim sie uspokoiłam mijało trochę czasu, a kiedy udało mi się uspokoić myślałam tylko ile potrwa mój spokój i takie błedne koło... Przeżyłam picie różnorakich ziół, łykanie doraźnych tabletek uspokajających, treningi relaksasyjne, próby wmawiania sobie, że nic mi nie jest po czym załamywanie się. W konsekwencji zamknełam się w domu na poł roku, a przecież tyle rzeczy mogłam wtedy zrobić... No nieważne. Mogę napisać Ci żebyś się uspokoiła i wszystko będzie dobrze, ale przecież sama wiesz, że takie słowa pocieszaja na chwilę. Sama znasz siebie i wiesz czego możesz się spodziewać po swoich dotychczasowych przeżyciach. Pewnie będziesz czuła duży dyskomfort na tym wyjeździe, ale ważne, że próbujesz z tym żyć mimo ogromnego wysiłku. Mnie osobiście pomogły leki od psychiatry, nie rozwiązaly wszystkich problemów bo musiałam zrezygnować z pracy z powodu dużej presji, z którą nie potrafię sobie jeszcze poradzić i nie wiem czy kiedykolwiek bede umiała, nie każdy przyzwyczaja się do trudnych warunków. Ale nie załamałam się z tego powodu, oczywiście miałam chwile refleksji, że co ja teraz zrobię, ale nie popadam w doły. Leki dużo mi pomagają, choć do dzisiaj bywa że robi mi się nidobrze wśród ludzi czy nawet w domu. Ale to szybko mija i sie tym nie przejmuje. Jak mam gdzieś jechać dalej czuję niepokój, ale tak jak napisalam szybko o tym wszystkim zapominam. Na dzień dzisiejszy wiem ze bez lekow nie dalabym rady normalnie zyc. Są to leki na okresloną chorobę tak jak milion innych leków na milion innych chorób i trzeba sobie uswiadomić, że to da się leczyć. Dziewczyny z forum coś wiedza o przekonywaniu bo sama byłam przypadkiem który nie chcial brac leków Nie wiem czy jakoś Cie przekonałam do leczenia, czy wogóle brałaś juz jakies leki, ale musisz sama do tej decyzji dojść. Mam nadzieje ze moje slowa choc troche Ci pomogą. Pozdrawiam, poranna
  4. Witam :) jestem juz po tygodniu w pracy. Jest okropny mlyn, po 12 - 14 h od 6 rano. Pare razy mialam momenty ze chcialam juz wyjsc na zewnatrz, ale staram sie o tym nie myslec. Ogolnie czuje sie dobrze ale rano jak ide do pracy mam te mysli czy dam rade, jak to dzisiaj bedzie itp. Raz jak wrocilam do domu zobaczylam ze w szklance w ktorej mam przygotowane leki na rano sa dwie tabletki i zglupialam bo nie pamietamalm czy wzielam rano i wrzucialm nastepne czy zapomnialam lyknac... wiec zdecydowalam ze wezme. Balam sie co bedzie jezeli zazylam podwojna dawne na szczescie nic mi nie bylo, no i skonczylam po 12 w pierwszy dzien pracy wiec od mojej stalej pory - 6 rano - nie minelo tak duzo czasu. Na razie czuje sie na silach zeby pracowac ale obawiam sie ze dlugo nie wytrzymam w takim tempie i jeszcze ta atmosfera w pracy, ciagle klotnie, poganianie itd. Boje sie ze skonczy sie to tak jak w zeszlym roku kiedy tyle pracowalam i wtedy zaczely sie moje problemy z lękami o wymiotowwaniu, ze nie moge wyjsc kiedy chce na swieze powierze, ze nie moge sie napic i co bedzie jezeli zwymiotuje przy wszystkich. Pocieszam sie tym ze teraz wspomagaja mnie leki i moze do tego nie dojdzie ale zawsze sa te mysli co bedzie jesli... puki co panuje na lękami i paniką. Najgorszy jest moment kiedy rano wchodzimy wszyscy do pracy, jest ciasno duszno kiedy wszysyc razem sie przebieramy, nie ma czym oddychac... ale na hali jest bardzo niska temperatura i wentylacja ciagle pracuje wiec nawet ok ze tak na mnie wieje ciagle, gorzej by mi bylo w cieplym pomieszczeniu. No to chyba na tyle... a co tam u was slychac? :) Pozdrawiam Was i czekam na jakies nowe posty. poranna
  5. Hej, Hehe, Arasha mozna powiedziec ze branza podobna ale moja praca to bardziej chalupnicza hehe ;d Wogole to jutro pierwszy dzien... troche sie boje ze nie dam rady ale pocieszam sie tym jak nie ta praca to inna. A tak wogole to nie mam chlopaka tylko dziewczyne, jakos tak nie chcialam wczesniej sie z tym obnazac. W sumie to na codzien normalnie z tym zyjemy, specjalnie sie nie kryjemy i specjalnie nie obnosimy z tym faktem. Jestesmy juz prawie 4 lata razem wiec duzo sytuacji juz przezylysmy razem. Moja partnerka ma szanse tutaj na lepsze stanowisko wiec dlatego tutaj zostajemy, jest to male miasteczko co zmniejsza moja szanse na znalezienie jakiejs innej dobrej pracy, no ale coż, czego sie nie robi dla milosci wczoraj bylam tam zobaczyc co i jak, ten smrod lososia jest straszny, mam nadzieje ze uda mi sie skupic na tym ze jest tam zimno a nie na zapachu ehh. A jak nie to poprostu wyjde w srodku dnia, nie bedzie jakiejs powaznej umowy wiec zadnych konsekwencji nie poniose. Ja jak powiedzialam mojemu psychiatrze ze boje sie wymiotowac to sie usmiechnal tak jak by chcial mi powiedziec "czego tu sie bac" ale widzial moja powazna mine i to ze jestem bardzo zestresowana wiec chyba sie dlatego opanowal. Potem tylko zapytal czy od dziecka tak mam. A tak ogolnie czuje sie dobrze, wczoraj troche zle sie czulam bo za duzo zjadlam na obiad i przez chwile mysalam o wymiotowaniu ale zaraz mi przeszlo, to ten anielski efekt lekow. Za chwile 3 miesiace jak zazywalm Depralin, jest tylko lepiej. Mam nadzieje ze jutro obejdzie sie bez atakow paniki... Pozdrawiam, poranna
  6. Witam moge napisac teraz uf, dojechalam, zyje, mam sie dobrze hehe ;d Ale tak szczerze ta podroz byla koszmarna... prawie ciagle bylo mi niedobrze no ale juz nauczylam sie nie wpadac w panike tylko to poczucie dyskomfortu ktore temu towarzyszy. Po tylu godzinach jazdy czulam sie okropnie zmulona, po trzeciej przesiadce rozbolala mnie glowa chyba od klimatyzacji, ale dalam rade. Nastepnym razem powaznie zastanowie sie nad samolotem hehe ;d Teraz czuje sie dobrze, jest tu tak pieknie i wogole jestem zachwycona tym miejscem!! W poniedzialek ide do pracy - losos wedzony. To samo co prawie rok temu. Mam nadzieje ze tym razem dam rade. Ale pocieszam sie tym ze jezeli nie dam rady tam pracowac to poprostu poszukam innej pracy, pewnie mniej platnej ale przynajmniej nie bede sie meczyla psychicznie. Arasha dzieki wielkie kochana ze tak trzymasz za mnie kciuki, milo ze pamietalas o moim wyjezdzie A jak u Ciebie na studiach?? Sesja juz cala zaliczona? Pozdrawiam, poranna
  7. Mireille rowniez zycze Ci wszystkiego dobrego, sily do walki ze swoimi lekami i slabosciami oraz dobrego samopoczucia i wszystkiego co tam sobie wymarzysz aby Ci sie spelnilo
  8. Hej wszystkim, Arasha,Mireille ma racje co do leku na stale. Moze terapeuta jakos pomoze pokonac Ci strach do lekow i wtedy uda Ci sie zaczac leczenie Ja wczoraj odbylam ostatnia, przynajmniej na ten czas, wizyte u psychiatry. Dostalam leki na prawie 5 miesiecy, recepta na 3 miesiace plus darmowe probki od lekarza. Mam jeszcze jedna butelke Hydrozyzyny, Tranxene prawie 20 tabletek i Atarax. Za tydzien w sobote juz wyjezdzam, troche mam stres ale wiem ze musze dac rade. Ostaatnio bylam sama w Krakowie, pierwszy raz od pol roku. Jechalam busem ponad godzine, jeszcze siedzialam za facetem ktory wracal akurat chyba z targu z cala siata kapusty kiszonej, ogorkow, ryb itp wiec smierdzialo w calym autobusie okropnie, ale jakos dalam rade. Co prawda wzielam lyk hydroxyzyny przed droga i troche mnie zmulila, ale mysle ze bez niej tez dalabym rade. Spedzilam w Krakowie jakies 30 minut bo bylam kupic cos kolezance w galerii i zaraz spowrotem jechalam do siebie. Nie bylo jakiejs rewelacji, nie bawilam sie swietnie i nie bylam w 100 proc. odprezona ale wazne ze dalam rade i mysle ze bedzie tylko lepiej. Mija juz 2 miesiac kiedy jestem na lekach, jest co raz lepiej i oby nic sie nie zmienilo. Dostalam zaswiadczenie jaki biore lek w razie gdybym musiala isc za granica do lekarza gdybym nie wrocila za 5 miesiecy do Polski. Narazie staram sie o tym calym wyjezdzie nie myslec ale pewnie przed wyjazdem dostane stresa... narazie jest ok pozdrawiam, poranna
  9. Makaka, ja nie mialabym tyle wytrwalosci co Ty... podziwiam ale dobrze, ze postanowilas rozpoczac leczenie, napewno wyjdzie Ci to tylko na dobre Moje skutki uboczne te najdotkliwsze, czyli uczucie ciezkiej glowy i bole minely. Teraz czuje jakas pozytywna energie Mam nadzieje ze ten stan sie utrzyma jak najdluzej tym razem Pozdrawiam, poranna
  10. makaka nie wyobrazam sobie takiej meczarni bez lekow 20 lat, jestem pelna podziwu dla Ciebie i mam nadzieje ze leki Ci pomoga. Musisz byc bardzo wytrzymala, ja po pol roku odpadla i zaczelam szukac pomocy, ale przyznam ze najtrudniej bylo mi przekonac sie do lekow. Panicznie balam sie tego ze sie uzaleznie od tabletek, ze nie bede mogla bez nich funkcjonowac, poza tym nie lubie samego ''polykania'' tabletek. Mam wrazenie ze sie faszeruje. Do pojscia do psychiatry przekonala nie psychoterapeutka, niestety zrezygnowalam z wizyt pozniewaz nie dalam rady wysiedziec w zaknietym pomieszczeniu godziny, a tym bardziej skupic sie na rozmowie z nia. Tak wiec zdecydowalam sie leczyc lekami... Co do Twojego pytania odnosnie skutkow ubocznych odpowiem Ci tak... Zaczynalam od polowy tabletki czyli 5 mg. Pierwsze co mi dokuczalo to jeszcze wieksze mdlosci niz mialam, wariacje zoladkowo-jelitowe, sennosc, brak apetytu, zlosc a nawet momentami agresja naszczescie slowna, klocilam sie ze wszystkimi. Po 5 dniach wskoczyla na dawke 10mg. Wtedy nasilily mi sie leki, zaczelam sie pocic. Wrocil apetyt ale sennosc nadal zostala. Mialam wiecej energii, oczywiscie kiedy juz sie porzadnie wyspalam. Po 2 tygodniach zaczelam brac 15 mg., spokojnie wskoczylam na ta dawke bez rewelacji. dobrze sie na niej czulam, duzo energi, checi przebywania z ludzmi. Niestety dopadly mnie znowu nasilone leki, kiedy jestem wsrod ludzi a nawet i w domu. dlatego teraz biore 20 mg od paru dni. Najgorzej znosze wlasne ta dawke, mam jakies szumy w uszach, bol glowy, jeszcze wieksza sennosc. Makaka trzymam kciuki za Ciebie
  11. Wiem jak to jest komus radzic a samemu nie umiec sie do tych rad zastosowac Ja jade autokare za granice, martwie sie ze bedzie goraco, duszno i przede wszystkim ze nie bede mogla wyjsc na swierze powietrze kiedy bede chciala. No i oczywiscie wokol masa ludzi...
  12. Ooo wlasnie co do pocenia sie to tez tak mam, budze sie rano cala mokra. W ciagu dnia tez sie poce, ale nie tak bardzo jak w nocy. No i mam te okropne sny, takie realistyczne, czasem przerazajace. Kiedy budze sie rano bywa ze jestem w szoku po tym co mi sie snilo. Uczucie ciezkosci glowy odczuwam dopiero teraz na obecnej dawce 20mg. Eh co do lekow to ja mam tak ze przed kazdym wyjscie zastanawiam sie czy bedzie dobrze czy wytrzymam czy nie... zastanawiam sie czy te natretne mysli tez znikna... Ja doraznie biore hydroxyzyne, bo ma tez dzialanie przeciwwymiotne a mi ciagle towarzysza nudnosci. Mam tez tranxene 5mg ale jakos dziwnie sie po nim czuje, dlatego wole hydroxyxyne. Narazie nie moge sobie wyobrazic dnia na calkowitym luzie, jest to poza moim wyobrazeniem a z lekami borykam sie od listopada. Na leczeni zdecydowala sie poczatkiem kwietnia. Nie twierdze ze leki wogole nic mi nie pomogly, bo wczesnije nie byla w stanie nawet wyjsc z domu do sklepu, a dopiero niedawno przelamalam sie co do kounikacji miejskiej. Juz nie wspomne o zakupach w centrum handlowym bo wczesniej to nawet nie dopuszczalam do siebie takiej mysli. Teraz jest troche lepiej ale do prawdziwnego komfortu jeszcze daleko. A tu czeka mnie podroz ponad 30 h za granice, nie wiem jak ja to zniose. Ma ktos z was jakies doswiadczenia z dlugich podrozy poranna
  13. Hej, dzieki za odpowiedz czekam z niecierpliwoscia na zadowalajace efekty, mam straszna hustawke nastrojow, glupie mysli od kiedy wskoczylam na dawke 20 mg, ale tak zadecydowal lekarz. Mam nadzieje ze szybko to minie i znow bede budzic sie rano z dobrym nastawieniem. poranna
  14. U mnie napady wystepuja wsrod ludzi, zwlaszcza w sklepach, zamknietych przestrzeniach, badz po jedzeniu. Stresuje sie przed umowionymi spotkaniami, jak wiem ze cos musze zrobic, bo sie zobowiazalam, boje sie ze temu nie podolam, z tym ze sa to zazwyczaj blahe sprawy, wiec jest problem. Mam wrazenie ze esci dziala nardziej pobudzajaco nic przeciwlekowo, przynajmniej na tym etapie u mnie. poranna
  15. Witam wszystkich forumowiczow Wertuje ten watek od paru dobrych tygodni, nie przeczytalam kazdej strony, raczej wybrane posty uzytkownikow. Pare razy trafilam na problem podobny do mojego niestety zazwyczaj rozowa sie urywala. Biore esci od ponad 6 tygodni. Zaczynala w dawce 5mg, po pieciu dniach zwiekszona do 10. Po 2 tygodniach bralam 1,5mg a obecnie od paru dni 20mg. Pierwsze dni masakra, zwiekszone leki, nudnosci, brak apetytu, sennosc. Po tygodniu wiekszosc ubokow minela, wzrosl mi apetyt. Kiedy wskoczylam na dawke 1,5mg po dwoch tygodniach dostalam niesamowitego kopa energicznego, co prawda duzo spalam bo ponad 12 h ale za to jak sie wyspalam to miala tyle energi ze nie wiedzialam co ze soba zrobic, minely mi leki, nie calkowicie ale radzila sobie na codzien i mialam swietny humor, mialam ogromna ochote spedzac czas z ludzmi, uciekalam z domu w ktorym jestem sama, nie moglam wytrzyac w nim. Niestety w zeszlym tygodniu wszystko minelo, znow zaczal sie stres, uczucie dusznosci, nudnosci, scisk w gardle kiedy jestem wsrod ludzi, dlatego lekarz zadecydowal abym brala 20 mg esci. Pierwszego dnia z ta dawka mialam szum w uszach niesamowity, ogolnie jestem bardzo przymulona. Biore lek rano, wczesniej bralam na noc ale nie moglam spac, teraz kiedy biore na dzien to spie do 14. Obecnie nie pracuje, nie mam zadnych obowiazkow, wiec moge sobie pozwolic na spanie w ciagu dnia. To jest moj pierwszy lek na recepte od psychiatry. Czy ktos z was mial taka przygode ze ze swietnego efektu byl spadek ? Jestem ciekawa jakie byly pozniejsze efekty brania leku. Dodam, ze planuje wyjazd za granice za miesiac dlatego zalezy mi na tym aby nie zmieniac leku, mam nadzieje ze znowu wroci mi dobry nastroj i znikna leki Moja diagnoza to nerwicowo - depresyjne zaburzenia lekowe. Bardzo prosze o odpowiedz, poranna
×