Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

miawallace

Użytkownik
  • Zawartość

    11
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. miawallace

    Czy masz?

    zdecydowanie nie. czy masz choinke?
  2. miawallace

    Co teraz robisz?

    czekam az bedziemy jesc:) i generalnie, na koniec swiat bo nie przepadam. lubie tylko jesc;P
  3. A ja myślę, ze glupota jest nieodzownie wpisana w ludzka nature i nie wszystko trzeba rozumiec
  4. Ja nie polecam poradni na Armii Krajowej, wprawdzie leczy sie tam moja matka a nie ja, ale dość czesto chodze z nią na wizyty, lekarze tam to koszmar:/ ja polecam TRR na Podwalu na NFZ, tam jest dość sensownie.
  5. Ja nerwice lecze od 3lat, od kilku miesięcy zmniejszalam z lekarka dawke wenlafaksyny, przez ostatni miesiąc bralam juz tylko 75mg, 4x mniej niż przez okres leczenia i zmiany dawki znosilam calkiem bezboleśnie, wiec w niedziele postanowilam juz sobie nie brać leku w ogóle, no i ku przestrodze - nie polecam takiej samowolki, czuje sie jakbym byla pijana, w glosie mi szumi, mam mdlosci i caly czas chce mi sie plakac:/ nie mówiąc juz o lapaniu równowagi, po mieście szlam zygzakiem. Wlasnie czekam do lekarza,mam nadzieje ze mi jakoś pomoże. Co do dlugosci leczenia- moja lekarka tez byla przeciwna odstawianiu wenla juz, bo jej zdaniem nie jest jeszcze ok ale od roku jestem z osoba dla której leki = trochę wariat i mialam dość tej stygmatyzacji. Zobaczymy co będzie dalej.
  6. miawallace

    Mój dzisiejszy dzień

    A ja umieram;] drugi dzien po samowolnym odstawieniu wenlafaksyny uswiadomil mi wlasna glupote wiec popedzilam do lekarza i czekam z nadzieja, ze przyjmie mnie bez kolejki, mój telefon nie obsluguje polskich znaków ale w glosie mam autentyczny ocean wiec musialam sie tym z kims podzielić bo osoba z ktora dziele życie i tak ma mnie za wariatke )
  7. Z emocjami w stosunku przyjaciół, partnerów nie jest nawet źle. Jestem dość sztywna ale potrafię to ogarnąć, za to umiejętność okazywania i przeżywania pozytywnych emocji jeśli chodzi o rodziców i rodzenstwo jest zerowa. Przytulenie się do ojca to skomplikowana logistycznie operacja, którą planuję czasem tygodniami
  8. Pewnie, ze nic. Tylko ze chyba mam pecha bo juz wiele razy próbowałam , od 3lat usiluje sie gdzieś wcisnąć i ciągle kicha:)
  9. cześć, jestem tu nowa. Czytałam ten wątek, w końcu uznałam że się odezwę bo mam ostatnio wrażenie że wariuję. Moja matka jest, podobnie jak Wasze, schizofreniczką. Zaczęła się leczyć dopiero jak miałam 20 lat, wcześniej całe moje życie to była jedna wielka psychoza, zresztą tu chyba nie muszę tego tłumaczyć nikomu No ale wcześniej ja funkcjonowałam całkiem nieźle, szkoła ok, znajomi ok, byłam zadbana, dobrze się uczyłam i mam wrażenie, że odbiło mi dopiero kiedy matka zaczęła się leczyć. Chciałam Was zapytać co robicie, żeby nie oszaleć sami ze sobą. Ja mam 24 lata, od roku nie mieszkam z rodzicami i wariuję z ...poczucia winy. Mam ataki histerii z byle powodu, niedawno rzuciłam studia - przed samą obroną. Potrafię płakać całymi dniami, bo czuję się winna, że moja mama jest taka schorowana a ja powinnam być lepsza, dbać o nią, poczucie winy, że się wyniosłam z domu i nie mogę się już nią zajmować mnie zabija. Ojciec mieszka z mamą, odkąd matka się leczy wiedzie im się nieźle. Fakt, że miała udar i jest trochę mniej sprawna, ale racjonalnie rzecz biorąc wiem, że nie jestem tam potrzebna aż tak a mimo to traktuję swoją własną matkę jak dziecko, dzwonię do niej codziennie po kilka razy, przepraszam za to, że spóźnię się na obiad, umieram ze strachu o nią i o ojca, boję się że sobie beze mnie nie poradzą, że ich zawodzę, to przekłada się oczywiście na moje relacje z osobą, z którą jestem w związku, cały czas domagam się potwierdzenia, że jestem kochana, że mnie nie zdradza, wybucham złością o byle co i zaczynam się zastanawiać czy sama nie wariuję jak moja matka. Autentycznie mi odbija i chyba szukam tu kogoś, kto też ma takie odpały i sobie z tym radzi. Mam ataki agresji, rzucam talerzami ze złości a potem kończy się to fontanną łez i dzwonieniem z paniką do matki, czy wszystko u niej ok. Dodatkowo dodam, że w moim mieście o terapię na nfz trudniej niż o lot na księżyc a na płatną mnie nie stać. co robicie, żeby nie zwariować?
×