Skocz do zawartości
Nerwica.com

Ferdynand k

Użytkownik
  • Postów

    8 954
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Ferdynand k

  1. Myślę i nie widzę sensu istnienia boga ten porządek we wszechświecie jest odbierany tylko przez ludzki umysł biorać pod uwagę ilość planet na których może pojawić się życie logiczne jest że przez przypadek w końcu powstanie nie wiem czemu był wielki wybuch ale na pewno nie jest to sprastwo boga po prostu jak czegoś nie idzie wytłumaczyć to człowiek moi to bóg ile razy już tak mówiono a okazywało się co innego?
  2. Stephen Hawking nie wierzy na pewno w osobowego boga jak chrześcijanie a też jest wybitnym naukowcem ja nie chcę wiary dobrej dla ludzi małego rozumu ja chcę logicznej odpowiedzi
  3. nie odpowiedziałaś na pytanie czemu ślepa wiara?
  4. logiczne wytłumaczenie też mogę napisać bzdury a jak nie wierzycie to was piekło czeka i czemu mi nie uwierzysz skoro innym nawiedzonym sprzed 2000 tys lat wierzysz? czemu skoro ten cały twój bóg dał mmi logicznie myślący rozum wymagałby ślepej wiary?
  5. Cokolwiek bym pisał i tak stwierdzisz że bóg jest to twoja psychika boi się braku stabilizacji potrzeba koherencji tyle udowodnij mi że prawdą jest pismo święte nie spraw bym uwierzył a logicznie wytłumacz po pierwsze w całunie który ma 2000tys lat zostanie tylko fragment DNA ktoś źle przeprowadził badanie lub ktoś specjalnie podmienił próbki przypadkowo mały fragment pokrył się z innym przez przypadek nie łańcuch tylko mały kawałek ile razy może się powtórzyć sekwencja adenozyny cytozyny guaniny i tyminy która jest wyciętym fragmentem z dna człowieka
  6. Wiem że zaraz mi tu ktoś wyjedzie z nietolerancją ale to głupota upatrywać się we wszystkim boga który nie istnieje każdy może powiedzieć wierz mimo wszystko a jaki w tym sens? wiem dzisiaj każdy może być wredny, głupi, a kto mu coś zarzuci to jest nietolerancyjny
  7. zaraz skoro wierzący uważa że bóg wszystko stworzył to stworzył też układ nerwowy więc ta ofiara gdy zwątpi i zapadnie na depresję i zwątpi to wina nieprawidłowego neuroprzekaźnictwa więc to jego wina że zwątpiła i ma jeszcze pretensję że w niego nie wierzy więc po co te próby? jeżeli ktoś z was nie wie a mimo to wierzy to nie leczcie się na głowę już na to za późno.
  8. nie pisałem bo nawet tego mi się nie chciało
  9. Bo tego nie powinno się nazywać pokorą. A co jest złego w tej pysze? Dla mnie nic. np.: wiele teorii Newtona było prawdziwych i on też gdy spotykał się z krytyką mówił nie ja mam rację. Tylko człowiek pyszny może coś osiągnąć moim zdaniem. Dla mnie to jest kwintesencja Nietzscheańskiej koncepcji "woli mocy".
  10. Szczerze to mi się nie chce bo czytam każdy post po trzy razy, i po prostu widzę,że patrzycie na sprawę niewłaściwie mam inne zdanie i tyle. -- 01 sty 2013, 17:19 -- Nigdy nie nazwałbym tego pokorą chyba po prostu mamy trochę inne definicje pokory Lilith.
  11. To czym jest dla ciebie pokora?
  12. Nie każdy kto nie ma pokory jest arogancki, każdy arogancki nie ma pokory jak w geometrii nie każdy prostokąt jest kwadratem. Kaja mogę nie być arogancki i jednocześnie nie czuć pokory wobec kogoś. Pokora wiąże się dla mnie z tym, że osoba wobec innej czuje respekt ja nie czuję go przed nikim teraz pomylicie podobne uczucia znowu respekt wiążący się z uznaniem zwierzchnictwa nad sobą a szacunek wiążący się z traktowaniem osoby grzecznie jest różnica gdy np . ktoś mi przeszkadza to gdybym czuł respekt był pokorny skończyłoby się na tym że bym go poprosił by mi dał spokój, i on mógłby to uczynić lub nie z szacunkiem jest inaczej poproszę go a jeśli mi odmówi to mu zrobie coś niemiłego żeby się odwalił. Proste ta różnicy gdybym nie miał szacunku to od razu bez pytania zrobiłbym mu nazłość. Na pewno to co robię pokorą nie jest.
  13. Piszą mi teraz o pokorze a potem o arogancji, a dla mnie brak pokory to nie jest jednoznaczny z arogancją, więc niech piszą konkretnie że uważają że Monar jest arogancka a nie brak jej pokory a więc znowu nie w temacie, który założyłaś Lilith. (nie zauważyłem arogancji akurat ze strony Monar mówiąc za siebie). Rozumiesz?
  14. To po co piszesz o pokorze gdy nie o nią chodzi?
  15. Kaja nie rozróżniam pokory i upokorzenia dla mnie to zawsze to samo, wolę pychę.
  16. czemu pokory ? Bo Ci jej brak poprostu Dominuje w Twoim zachowaniu pycha Jak to zrównoważysz to będzie ok Pokora jest dobra dla moherów. Niestety zmarnowałem kilka lat słuchając zasad i będąc pokorny niestety też byłem osobą wierzącą przez to jak ojciec pokazywał jaki to on nie jest "wielki" wpłynęło to na moje zachowanie i byłem ofiarą. Zamiast nadstawiania policzka i bycia "cichym" (wcale tak się ziemi nie posiądzie na własność) wolę filozofię Nietzschego, która mówi że nawet najmniejszy człowiek może zdominować świat. Jestem dumny z tego, że nie ma we mnie odrobiny pokory gdy ktoś mi szkodzi nie nadstawiam policzka tylko za lekkie uderzenie wymierzam nokaut. (Bo jak on śmiał na Mnie rękę podnieść)
  17. Mi się przypomina odcinek kiepskich o wilkołaku Paździochowa:"Znaleziono ciało[..] głowa jego od d..py była oderwana a jajcowie jego walali się bezładnie."
  18. Wiele o tym czytałem w internecie i byłem u psychologa i czas chyba na psychiatrę. Dlatego zamieszczam tu ten wątek. Męczy mnie to co mi dolega i nie czuję się z tym bezpiecznie. Tym samym boję się założenia rodziny. Uważam, iż cierpię na lykanotropię. Nie ma to związku z księżycem ani pełnią, jednak nie czuję się członkiem społeczeństwa. Wolę spędzać czas ze zwierzętami, jednak jedynie z psami czy wilkami (z którymi też miałem kontakt i nie tylko w zoo za kratkami). Często mam ochotę rzucić wszytko i uciec w lasy, znaleźć wilcze stado i dołączyć do niego. Raz uciekłem do lasu i mieszkałem tam ponad tydzień zanim znalazła mnie policja i odstawiła do domu. Tam czułem się bezpiecznie, w domu już nie. Miewam w nocy zaćmy w pamięci. Kładę się spać a budzę się na ulicy wśród meneli. Tracę godziny z życia tylko nocą. Zawsze zanim zasnę mózg się uaktywnia i z każdego cienia tworzy jakieś postacie, to normalne, ale ja nie mogę nad tym zapanować. Wyobraźnia zaczyna czasem tak galopować, że wtedy właśnie tracę poczucie kim jestem i budzę się w dziwnych miejscach. Nie mieszkam z rodzicami, mieli tego dosyć. Zdarza mi się zasnąć na podłodze zamiast na łóżku zwinięty jak pies w kłębek, wydaje mi się, że mam wyczulony węch, nie wiem, to już chyba autosugestia.. To wszystko wyżej mogę wytłumaczyć jakąś paranoją. Ale zdarzają się sytuacje, których wytłumaczyć nie potrafię inaczej jak to, że jestem wilkołakiem. Nie zmieniam się w potwora co prawda, ale to chyba jest stan umysłu po prostu. Mam niesamowity kontakt z psami i wilkami. rozumiemy się bez słów, nie muszę do nich nic mówić, żeby zrobiły to co chcę (np siad czy podaj łapę czy cokolwiek). Same do mnie przychodzą, łaszą się a gdy ktoś inny do mnie podchodzi to na niego od razu warczą. I nie mówię o moich psach, mam jednego, ale o takich napotkanych na ulicy, czyiś bądź bezpańskich. One coś we mnie widzą.. Koty się mnie boją, żaden nie podejdzie. Kiedyś w zoo widziałem wilki i mi przykro było, że są zamknięte. I nagle zorientowałem się, że cała ich wataha stoi przy siatce i na mnie spogląda. Tylko na mnie! A było tam wielu gapiów. Powiedziałem, że idę dalej i jakby kiwneły głowami i też się rozeszły. Takich sytuacji mam wiele, których już nie mogę wytłumaczyć tylko swoim zwariowanym umysłem. Jak to można wytłumaczyć? Padłem. Dzwońcie do wiedźmina.
  19. Czytam na necie jak gość twierdzi, że jest wilkołakiem.
  20. Nic nie chce robić, a powinienem, chyba tylko poza tym, że kolejny raz okazuję nienawiść mojej rodzince, która nie chce się przyznać do zniszczenia mi życia.
  21. Jeśli wierzysz, bo ja nie to wychodzi, że twój bóg to kawał skur...syna. ps też mam dość
×