Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

jasminegirl

Użytkownik
  • Zawartość

    26
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. oj tak. z jednej strony wciąż wiem, rozumiem, myślę na przykład, że coś jest niezależne ode mnie, ale mimo tego, iż tak myślę i to wiem, wciąż nie panuję nad moimi emocjami związanymi z tym faktem i staram się to coś zmienić albo coś. a to dziecko tak mnie wkurza, że mam ochotę je zgładzić, mimo, iż wiem, że muszę je po prostu wychować, że nie dostało czegoś wcześniej. rozumiem dlaczego się tak dzieje, a wciąż mam w sobie tyle żalu o to, że jest tak a nie inaczej. żal skierowany do siebie samej, do rodziców, do świata. i tak ze wszystkim wciąż. nie kontaktuję. czuję wciąż, że to co teraz się we mnie i wokół mnie dzieje to istny koniec świata, apogeum. i moja depresja ma teraz swoje apogeum, leki dalej nie działają. dziś nawet dwugodzinne sprzątanie samochodu, którego się podjęłam z konieczności wyjścia z domu pełnego krzyków wyzwisk i doprowadzającej mnie do skraju wszystkiego atmosfery, nie pomogło ani trochę...
  2. dostałam dzisiaj od doktorka mianserynę (30mg) do mojego zestawu 150mg wenlafaksyny i 600mg kwasu walproinowego, głównie ma mi pomóc przeciwdepresyjnie, bo ze snem problemów nie mam. wenlę biorę od ponad roku, zadziałała pięknie, ale spadek jej siły był równie mocny... już chyba z pół roku mówię mu, że mi źle i kombinujemy z różnymi lekami. on bardzo "lubi" wenlafaksynę i nie chce mi jej zmieniać, stąd nowy dodatek. czy ten lek daje napęd? bo tak czytam o senności i przymuleniu, a ja od pewnego czasu oprócz kompletnego braku sensu egzystencji odczuwam brak motywacji do czegokolwiek i nie pamiętam kiedy ostatni raz napisałam kolokwium na studiach "z głowy", a nie ze ściąg... chciałabym, żeby mi się wreszcie coś chciało. czy to zamulenie to tylko na początku, czy macie tak cały czas?
  3. gdzie tam, ja niewrogi czlowiek jestem.
  4. po tygodniach beznadziei nadszedł dziś trochę lepszy nastrój. i trwał tak aż do 16, gdy zobaczyłam, że jakiś gnojek urwał mi lusterko w samochodzie... dwa dni temu zauważyłam lekką rysę na klapie bagażnika, wkurwienie było, ale co tam, moja corsa nie wyglądała już aż tak idealnie... wczoraj patrzę na tę klapę, z jednej rysy zrobiły się już trzy i to całkiem duże. auto stało w takim miejscu, że ktoś musiał przechodzić i zrobić to celowo, nie było to zahaczenie lusterkiem ani nic takiego... a dziś urwane lusterko, od strony chodnika, nie jezdni, czyli kolejny przypadek czystej złośliwości. przeryczałam całe popołudnie. miałam piec ciasto i pasztet, miałam coś zrobić. nie byłam w stanie... dlaczego ludzie są takimi sku..wielami...
  5. ojjj tak, znam to dobrze. co jakiś czas mi coś w sobie nie pasuje. przyglądam się sobie czy innym i dostrzegam jakieś właśnie wynaturzenie, lecz zazwyczaj jest ono moim zniekształconym patrzeniem na siebie, bo otoczenie tego nie dostrzega. i to o uwięzieniu we własnym ciele. to chyba moje główne motto ;] czuję to tak często. że chciałabym aż wyjść z tego ciała, porzucić je. czuję, że całe moje życie jest zależne od tego ciała i ta myśl, to uczucie samo w sobie też mnie uwiera.
  6. ja kupuję axyven 150mg i kosztuje niecałe 15zł, jest też w cholerę innych Venlabaxow MR za 14zł czy Venlectine za 16zł, ale faktycznie trochę nachodzić się za nimi trzeba. ja zwiedziłam już ponad 20 aptek i tylko w jednej mają czasem axyven 150 (i inną w ogóle wenlafaksynę 150) na bieżąco na stanie, w każdej innej albo w ogóle 150mg nie mieli, albo na zamówienie sprowadzali na następny dzień ; ) ale da się. zapewne nawet w opolskim. choćby przez doz.pl (anyway -> coś poniżej 24zł na pewno i tak znajdziesz).
  7. widzę, że mamy podobnie. u mnie właśnie też matka była tą 'złą' stroną i najwięcej jej postępowanie wpłynęło chyba na mój stan. no i u mnie dochodzi ogólna sytuacja w domu, między rodzicami, którzy ciągnęli na siłę swój związek, bo tacie się uwidziało, 'że dzieci będą miały oboje rodziców, bo tak na pewno będzie dla nich lepiej'. a teraz ruina emocjonalna i lata u psychologów... ja odkąd to usłyszałam to wcale mi nie jest lepiej. cały czas miałam nadzieję, że może jestem jakimś łagodniejszym przypadkiem albo nie tak zaawansowanym. nie wiem w sumie co sobie myślałam, ale chciałam po prostu by ktoś mi powiedział, że wcale mnie nie czeka taka ciężka praca jak mnie czeka.
  8. nie wiem jak Wasi, ale moi uważają, że nic takiego mi nie zrobili. to też mi odbiera siły...
  9. podpisuję się pod Waszymi postami tu. i wciąż myślę sobie do tego 'dlaczego ja'
  10. napisz proszę potem o wrażeniach z grupowej.
  11. czy terapia grupowa się sprawdza w zaburzeniach osobowości? ktoś z Was uczestniczył i może się podzielić refleksjami? ile godzin w tygodniu to było w Waszym przypadku? czy można ją łączyć z indywidualną? ostatnio moja terapeutka zaproponowała mi terapię grupową, którą prowadzi w innym ośrodku. od tamtej pory intensywnie o tym myślę. ogromną trudność sprawia mi mówienie o sobie, do tego jestem dość skryta i nie wychylam się w towarzystwie. boję się, że bym tam sobie siedziała i się nie odzywała.
  12. dostałam dzisiaj to cudo do wenlafaksyny. powiedzcie mi, bez problemu z dostaniem tego leku w aptekach? bo u mnie to za wenlafaksyną musiałam się ładnie nalatać i jak już wreszcie znalazłam sprawdzoną aptekę, gdzie ją mają, to się teraz stresuję, że i tego nigdzie nie będzie. jeszcze jedno pytanie - czy depakine chrono 300 i valprolek 300 to to samo? w sensie czy można je traktować jak zamienniki?
  13. chodzę do psychiatry. w zasadzie do niedawna leczenie wenlafaksyną skutkowało na moje zmiany nastroju i było lepiej, ale coś przestało w tym działać. już ostatnio na wizycie mu mówiłam o pogorszeniu, w tym miesiącu dalej nie ma zmiany, więc już zmieni dawkę albo dorzuci jakiś lek. zależy mi jednak przede wszystkim na terapii, bo same leki zmienią sytuację raczej chwilowo. niedługo idę do nowej p. psycholog, może wreszcie ktoś do mnie trafi.
  14. dzisiejszy dzień spędzam jak kilka ostatnich i kilka kolejnych - ze strachem przed samotnością siedząc w łóżku z laptopem i słuchając muzyki, która mnie jeszcze bardziej dołuje. wypatroszyłam właśnie śledzia. to było straszne przeżycie. patrzył na mnie z taką nienawiścią... i przez ten jego wzrok zamiast ładnych filetów, zrobiłam jakąś miazgę śledziopodobną.
  15. moje ostatnie 2tyg wyglądały identycznie. non stop wyżywam się na moim chłopaku i mu robię wyrzuty. wciąż czuję, że mu niewystarczająco zależy i że nie jestem dla niego tak ważna jak bym chciała, a on niczego, co by na to wskazywało nie robi... moje niesamowite wymagania... boję się, że kiedyś nie starczy mu cierpliwości do moich zachowań. i znowu, znowu, znowu uzależniam swoje życie od niego. mimo wszystkiego, co udało mi się osiągnąć przez ostatni rok, totalnego dystansu, który zdobyłam do tego związku. znowu tego dystansu nie mam i znowu mam wrażenie, że umrę, gdy on sobie pójdzie wieczorem do domu.
×