Cześć
mam do Was pytanie, czy to dobrze na mnie wpłynie w pozniejzym okresie jeśli zachwouje sie tak, jakby tej choroby nie było? Po prostu robie swoje, nawet kiedy cos powoduje u mnie niesamowity lek, mam cale rece spocone, jest mi niedobrze ze strachu to zmuszam sie do pewnych rzeczy, podejmuje nowe wyzwania w zyciu...
czy to nie odwroci sie potem przeciwko mnie? czy w taki sposob mozna wygrac z ta choroba?
czy wlasnie powinno sie unikac takich sytuacji mega stresujacych przy nerwicy? jak to jest, prosze napiszcie...
Bo jak na razie to jest tak, ze strasznie sie boje jak musze cos zrobic, typu prezentacja, ktorej jakbym nie chciala nie musialabym robic, a po niej juz czuje sie dobrze, ze jestem silna i jak sie zmusze to dam rade...
???