Myślę, że na pewno sporo dały. Stałam się pewniejsza siebie, bardziej szukam w sobie pozytywnych cech i też w różnych sytuacjach, sporo się dowiedziałam skąd te różne stany, ale też musiałam się pogodzić, że taka szczęśliwa i bezstroska raczej nie będę i że trzeba po prostu żyć..a nie szukać rozwiązania w śmierci...bo na to dużo energii szło!
Zdarzają mi się jakieś dołki, ale teraz szybciej mijają, mam nadzieję że teraz jestem znacznie mocniejsza..Po pierwszej terapii pół roku czułam się dobrze..Teraz już ponad rok...Spokojny rok, bez skoków nastrojów...znacznie lepiej jest funkcjonować
Tylko u mnie po zakończeniu terapii mijał czas zanim się poczułam jakieś rezultaty..nawet 2-4 miesiące. A w trakcie było koszmarnie ciężko, rodzina też musi być bardzo cierpliwa..trudno bardzo panować nad emocjami i można mocno wszystkich poranić!
Uważam, że pomogła mi też indywidualna, bo mogłam spokojnie sobie poukładać to co było na intensywnych grupowych. I leki też teraz przyjmuję podtrzymujące, delikatne, więc myślę, że dobrze to wszystko połączyć.
-- 08 mar 2014, 21:07 --
Byłam na dwóch terapiach na Ciołkowskiego, ale tam chyba dużo się zmieniło..ja ostatni raz byłam w 2011.