Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

moti

Użytkownik
  • Zawartość

    47
  • Rejestracja

  1. I @minou pomogłaś mi. Zresztą nie tylko Ty, wszyscy tutaj mi pomogli. Trochę lepiej siebie rozumiem, uporządkowałam sobie trochę moje myśli. Wiedziałam, że nie tylko ja jestem taka "dziwna" z moimi zainteresowaniami, ale trochę się za to krytykowałam, że może mam fałszywe zainteresowania, nieprawdziwe, itp. Mam siłę do dalszej pracy nad sobą. Także dziękuję wszystkim. Stanęłam na nogach Muszę iść do przodu.
  2. 1000% Czyli nie tylko ja tak mam Dużo w życiu robiłaś To jest piękne. Podobnie było w mojej pierwszej/ostatniej pracy... Przez pierwsze dwa miesiące było świetnie, dużo się uczyłam, dowiadywałam od innych, sumiennie pracowałam. Ale potem przyszła pewna powtarzalność i nuda. Nie ukrywam, że był też stres - dam radę, czy nie dam? Czarnobyl? Ja chyba jeszcze nie jestem na takim zaawansowanym poziomie, jak Ty. Zgłębiam bardziej tematy szkolne, czasem wyszukuję tematu w e-podrecznikach albo na Discovery Education. Jak mnie coś rzeczywiście zainteresuje, to sprawdzam Overdrive albo co Reddit poleca przeczytać, żeby poszerzyć wiedzę z tematu. Do tego różne kanały naukowe na Youtube. Zwykle mi to wystarcza. Kiedyś czytałam grube książki i artykuły naukowe, ale czasy się zmieniły. Kiedyś chyba trochę udawałam. Czytałam skomplikowane rzeczy, nie wszystko rozumiałam. Ale to jestem ja, dosyć specyficzny typ. Zresztą my wszyscy jesteśmy specyficzni, unikalni. Znalazłaś miejsce dla siebie. Powodzenia w nowej pracy! Dałaś mi nadzieję. Wysłuchałam prawie całego Kandyda (75% mi Overdrive pokazuje). Zapamiętałam szczególnie jedno słówko: disembowelment Śmieszny w niektórych momentach, w niektórych momentach byłam zniesmaczona. Niektóre fragmenty były inteligentne, ale nie skupiałam się na nich głębiej, nie zaznaczałam ich do analizy, jak to się kiedyś robiło na j. polskim. Przyznaję, że nie pamiętam, kiedy ostatnio czytałam/słuchałam coś poza non-fiction, chyba właśnie w liceum, z przymusu. Jestem trochę z siebie dumna, bo chyba dotrwam z tym do końca. Warto znać pozycję. Podobają mi się analizy w internecie (Crash Course Literature). Jedną rzecz chciałam zmienić w tym, co napisałam: Jestem chyba tak samo silna wewnętrznie, ale tak, jak napisałaś wcześniej - doświadczenie, umiejętność radzenia sobie. To się zmieniło. Chyba już wszystko wiem i jestem gotowa ruszyć dalej. Zastanawiam się nad usunięciem konta, żeby się nie rozpraszać. Nie będziesz mi miała tego za złe, Minou, prawda? Chciałabym Cię kiedyś spotkać w prawdziwym życiu ale to pewnie mało możliwe. Jesteśmy ludźmi z internetu...
  3. Wiesz, że czasem rzeczywiście odnoszę takie wrażenie? Jeszcze czasem złapię jakąś mądrą myśl i w nią wierzę, ale nie do końca rozumiem. Ale używam Dopiero po czasie rozumiem głębszy sens, wchodzi to we mnie mocniej. Z negatywnych rzeczy to masz całkiem trochę racji, jak napisałaś, że mam maskę na zewnątrz, itp. Kiedyś tak nie miałam, ale przez ostatnie parę lat intensywnie nad sobą pracuję i cały czas mam "świeżą farbę". Jest parę rzeczy, które są u mnie stałe, ale wiele rzeczy u mnie jest nowych, innych. Dużo czytam, słucham różnych idei i działa to na mnie dosyć mocno. Mam wiele przemyśleń. Nie jestem tą samą osobą, która studiowała parę lat temu. Dużo się też zmieniło w związku z opuszczeniem domu rodzinnego/akademika. Porzuciłam religię, która miała na mnie ogromny wpływ przez całe moje życie. Bardzo dużo rzeczy jest innych. Nawet moje zainteresowania się zmieniły. Jestem "płynna". Parę dni temu właściwie o tym myślałam. Co, jeżeli ktoś odkryje, jaki ze mnie cienias? Ale właśnie o to chodzi, że wszyscy jesteśmy nie idealnymi ludźmi, i właściwie to o to chodzi, żeby nie ukrywać swoich wad i niedomagań. Wtedy jesteśmy bardziej ludzcy. Mam obawy, jak mam coś odpowiedzieć komuś bardzo mądremu i starszemu. Zbłaźnię się. Napiszę coś głupiego. Tak sobie myślę. Ale potem szukam czegoś ludzkiego w tej osobie. Każdy ma pewne plusy i minusy, wszyscy się czegoś uczymy, jesteśmy na pewnym etapie w życiu. Dzięki temu myśleniu bardziej się ośmieliłam na tym forum. Przecież mnie nie zjecie hehe Jak ktoś jest w czymś dobry, to może zrobić coś dobrego dla świata. Wynalazek albo dobra praca... wtedy ten ktoś, kto ma problem (pomaganie), mógłby sam zadbać o siebie i swoją rodzinę. Ja nie jestem w niczym dobra, nie mam swojego konika. Owszem, jak mnie coś zainteresuje, to studiuję temat całymi dniami i mnie to nie nudzi. Nawet dosyć często tak miałam. To dla mnie frajda. Chyba robię to dla siebie, trochę egoistycznie, być może. Ale jest też jedna rzecz, chyba dość typowa dla milenialsów. Dzisiejszy świat jest bardzo skomplikowany. Bardzo dużo nowości, wszystko się zmienia. Łatwo się w tym świecie pogubić. No właśnie kurdę no DLACZEGO ja to zawszę robię XD Chyba tak lubię, znaczy- tłumaczyć się, komuś. Żeby ktoś zrozumiał mój punkt. Mój partner ma to samo, czasem mam ochotę do niego strzelić i żeby już przestał nawijać Dobrze się dobraliśmy, bo ja też. Jest taka jedna rzecz. Wydaje mi się, że czuję czasem ten cieniutki głosik we mnie, moje Ja chyba. Ale nie zawsze. Czasem jestem bardziej sobą, czasem mniej... Stres zagłusza. Teraz czuję się dobrze, ale czasem czuję się jeszcze lepiej (jak zgłębiam różne tematy, uwielbiam to). Dziękuję, że napisałaś. Ja czasem potrzebuję trochę czasu, żeby zaskoczyć z różnymi rzeczami, ale to nie oznacza, że ignoruję to, co napisałaś. Doi kojarzę niektóre pojęcia, o których piszesz. Kiedyś interesowałam się Indiami i kulturą, ale już niewiele z tego pamiętam. Nie wszystko zrozumiałam z tego, co napisałaś do Minou. Zasada zachowania energii wybacz mi to, moja nerdowskość nie pozwoliła mi przejść wobec tego obojętnie
  4. Doi, napisałaś o wielu ważnych rzeczach, odpiszę później. Dziękuję za odpowiedź.
  5. Miałam podobnie Trochę mnie to wszystko uszkodziło, trzeba mieć czasem twarde cztery litery... Chyba byłam dosyć silną osobą, walczyłam o różne sprawy. Teraz jestem silniejsza wewnętrznie. Od kiedy mieszkam za granicą i nie znam języka, zaczęłam się izolować. Nie przeszkadzało mi to, bo nie jestem zbyt towarzyskim typem, wystarczyła mi druga połówka do rozmów. Czasem zapraszaliśmy do nas różne osoby z jego kierunku (inżynierowie). Rok po studiach rzuciłam etat w korporacji i wyjechałam do niego. Kraj zimny (nie Skandynawia), z dwoma językami, jeden (oficjalny) nie podobny do tego, co znane nam, Polakom (nie indoeuropejski). Przyjechałam z dobrym angielskim ale ze strachem, że nie dam rady tak pracować. Miałam niskie mniemanie o sobie. Wydaje mi się, że teraz widzę własną wartość, mam do siebie większą tolerancję. Wiem też, że błędy i pomyłki są nieuniknione. Nie myli się ten, kto nic nie robi, jak to mówią. Poćwiczyłam angielski. Czytam, słucham, oglądam po angielsku. Nienawidzę uczyć się języków, a już najbardziej nie lubię uprawiać mieszanki językowej w mózgu. Nie potrafię tego. Pomyślałam, że mogłabym się zgłosić do urzędu pracy. Totalnie nie znam się na tym. Nie potrzebuję kasy, ale oni mogliby mnie zaktywizować. Są trzy typy rzeczy, które chętnie mogłabym robić. Jeślibym dostała propozycję pracy z ludźmi (co zapewne się nie stanie, bo nie znam lokalnych języków), to mogłabym ćwiczyć pewien element, tzn. zmniejszenie nieśmiałości. Nie pracuję od 3 lat, potrzebuję...czegoś. Sama nie wiem... Moja pierwsza praca była dobra, ludzie dobrzy, dobre pieniądze. Nie jestem pewna, czy chcę to stanowisko. Nie zgłaszałam się tam wcześniej, bo pomyślałam, że pewnie mnie po prostu wyślą na kursy językowe. W styczniu lecimy do tamtej siostry, o której Ci wspomniałam. Dlatego myślę, że nie powinnam się teraz tam zgłaszać. Pewnie jak raz nie przyjdę do urzędu, to mnie wypiszą, albo coś w tym stylu. Obecnie mam ubezpieczenie turystyczne. Oni daliby mi zwykłe ubezpieczenie miesiąc po zgłoszeniu się. Wiem, bo napisałam do nich maila. Nawet podobno mi jakiś zasiłek przysługuje. Mogłabym pójść do terapeuty na kasę chorych. Nie muszę pracować, ale chciałabym być pożyteczna dla społeczeństwa. Boję się (i z tego powodu głównie nie zrobiłam tego wcześniej), że to skopię. Pójdę tam, o czymś nie będę wiedzieć, czegoś nie zrobię, i oni uznają, że jestem złą osobą i mi już nie będą ufać. Też tak to widzę. Działanie lokalne. Bardzo ładnie to napisałaś.
  6. Doi. Najbardziej porusza mnie stracona szansa. Ktoś jest bardzo mądry, ale nie ma możliwości. To mnie złapało w tej konkretnej sytuacji. Edukacja jest moim słabym punktem, cenię ją bardzo wysoko. Nie tylko szkoła. Też bycie w czymś dobrym, podziwiam takie osoby. Sama się cały czas douczam w różnych dziedzinach. Wydawało mi się (błędnie), że jeżeli ktoś jest taki dobry, to jeśli ja wesprę finansowo, podam cenioną na świecie literaturę albo nawet sama streszczę treść tych książek, to jest szansa na poprawę. Do tego dodałam też odrobinę mojego doświadczenia. To nawet dla mnie brzmi absurdalnie... Jestem takim trochę niedoszłym nauczycielem. Czwórkowym... nauczycielem. Sama mam wiele rzeczy, nad którymi pracuję i które robię nieprawidłowo. Co do wielu spraw nie jestem świadoma albo brakuje mi wiedzy. Już dawno skończyłam "pomaganie" tamtej osobie. Jestem bardziej świadoma tego, że lubię pomagać beznadziejnym przypadkom i później mnie to "boli". Trzeba wiedzieć, kiedy podarować. Znając życie nadal się będę przejmować, ale dużo zależy od mojego zaangażowania. Jeżeli na przykład mam jakiś problem, to robię burzę mózgów i dochodzę do różnych rozwiązań. Później pracuję w pasji, czasem do nocy. To jest ok. Ale potem, jeżeli różne moje konkretne rozwiązania zawiodą (tutaj akurat myślę o konkretnej pomocy w realnym życiu), to nie mam nic więcej do dodania. Wtedy warto odpuścić dla własnego zdrowia psychicznego. Zresztą nic wtedy po mnie. Problemy są złożone. Czasem problem nie jest niczyją winą i nic się nie da zrobić. Czasem można wpływać na osoby, które mogą coś zmienić. Bywa różnie. Wstyd mi się do tego przyznać, ale napisałam na kupie o paru rzeczach i jedna z tych rzeczy nie miała głębszego sensu. A wydawać by się mogło, że miała...Napisałam tak: Wytłumaczę się. Jest parę rzeczy, które robię od pewnego czasu. Po pierwsze przerabiałam terapię behawioralną i tam na samym początku zwraca się uwagę na emocje/inteligencję emocjonalną. Wypisuje się codziennie emocje. Do teraz to robię. Po drugie prowadzę prywatny (zamknięty) kanał na Youtube, gdzie ćwiczę przemowy/mówienie. Chcę być w tym lepsza. Lepiej intonować, być bardziej pewna siebie, mówić bardziej ekspresyjnie, itp. Na początku też ćwiczyłam umiejętność długiego mówienia, bo to mi sprawia trochę trudność, szybko się męczę. Dwa razy w tygodniu. Wydaje mi się, że przez te dwie rzeczy bardziej zwracam uwagę na emocje, czasem parę razy oglądam jakiś filmik na Youtube, szczególnie, jak coś jest dobrze powiedziane albo jakaś ekspresja mi się spodoba. To nie jest połączone z tragediami. Oprócz tego przejmuję się np. zmianami klimatu. Czasem jakiś temat mnie tak przejmie, że mówię partnerowi, mamie i babci, myślę o nim. Ale nie tak, żebym miała problemy z zaśnięciem. Ja choruję od zawsze. Mam to po mamie, a mama ma to po babci. Moja mama była nawet całkowicie zwolniona z tego powodu z WF-u. Ja zostałam zwolniona tylko z basenu, bo istniało duże ryzyko utopienia się. My to mamy rodzinnie. Miałam badaną krew i tarczycę. Krew rutynowo, a tarczycę, bo powiedziałam lekarzowi, że mam niedowagę. Nie chcę więcej szukać. Skoro lekarz rodzinny nie wysyła mnie nigdzie indziej, to znaczy, że nic nie świadczy o jakieś chorobie. Wiem, że osoby z nerwicą sobie przypisują różne choroby. Ale pójdę (za jakiś czas) tutaj do lekarza ogólnego i zapytam.
  7. Hej wszystkim. Nie piszę tutaj zbyt często, bo mnie to trochę stresuje. Chyba nie jakoś chorobliwie, tak po prostu. Jestem tutaj nowa, obawiam się, że napiszę coś głupiego. Minou, jak się czujesz? Siostra mojego partnera też ma nowotwór i jest bardzo źle... Smutek jest naturalnym odczuciem. Szkoda, że wszyscy musimy kiedyś umrzeć, niektórzy w tak młodym wieku... Po wielu operacjach... Czasem nic się nie da zrobić Mój partner udziela się trochę charytatywnie, wysyła pieniądze fundacjom. Ja już raczej nie będę dawać pieniędzy indywidualnym osobom, bo mój pogląd na sprawę jest niepełny. Czasem danie komuś pieniędzy pogarsza sprawę. Fundacje mogą więcej i znają lepiej różne przypadki. Uczymy się na błędach. Jakiś czas temu poszukiwałam celów w życiu. Mam dwa. Po pierwsze chcę być najlepszą wersją siebie. Zawsze się ulepszać. Po drugie chcę zmieniać świat na lepsze. Ale jeszcze nie wiem, w jaki sposób. Zmiana świata na lepsze brzmi górnolotnie, ale to wcale nie oznacza jakieś wielkiej rzeczy. Osoba, która wywozi śmieci, ulepsza ten świat. Osoba, która pracuje przy budowie drogi, ulepsza świat (a chodnik przez nią zrobiony pozostanie w małym miasteczku nawet i 100 lat). Poszukuję swojego miejsca na tym świecie.
  8. moti

    Typowy post samotnika

    Heledore. Dziękuję Ci za wyrozumiałość Myślę o terapii już od pewnego czasu (od paru miesięcy), ale nie umiem się przełamać. Parę dni temu obmyśliłam sobie plan działania. Zapisałam go w punktach. Znalazłam w internecie paru specjalistów, którzy przyjmują tutaj na kasę chorych i po angielsku. Nadal się boję, że przyjdę i się okaże, że jednak nie rozumieją po angielsku. Ale to moja emocjonalność. Chyba się tak zamykam na obczyźnie przez te doświadczenia, kiedy musiałam coś załatwić i musiałam się gimnastykować z osobami, które nie mówią po angielsku. Zawsze wtedy używam mojego tragicznego języka lokalnego i takie sytuacje są dla mnie trudne. Mój plan mogę zacząć realizować dopiero pod koniec stycznia, bo za niedługo wyjeżdżamy na prawie miesiąc za granicę do rodziny mojego partnera. Ogólnie pracuję dużo nad sobą i widzę, że staję się coraz lepszą osobą. Podoba mi się to, co robię. Od niedawna zauważam, że może mogłabym się zacząć trochę integrować za granicą. Tęsknię za Polską albo jakimś innym krajem, gdzie znam język. No i gdzie jest cieplej... Trochę też teraz narzekam, dobrze nam się tutaj żyje. Wiadomo, zawsze znajdzie się minus wśród wielu plusów.
  9. Ja chyba jestem takim lekkim nieogarem
  10. Jak sobie radzicie z osobami nieogarniętymi życiowo? Wysyłacie na terapię poznawczo-behawioralną?
  11. Bardzo brytyjski kanał (akcent) Dzięki
  12. Dokładnie! Nie jesteśmy odpowiedzialni za czyjeś postępy. Za to, co oni zrobią z udzieloną im pomocą, daną im szansą. Minou, dziękuję Ci, że podzieliłaś się swoim doświadczeniem. Zrozumiałam to, co napisałaś. Dałaś mi siłę do dalszej pracy nad sobą. Chciałabym kiedyś pomagać ludziom, tak, jak Ty. Najpierw muszę popracować nad sobą. Już mi lepiej. Dziękuję. Chyba powoli dochodzę do GAD, bo jestem coraz bardziej wyczulona na to, co się dzieje na świecie. Nie przejmuję się tym tak bardzo (jeszcze), żebym miała problemy ze snem, ale porusza mnie to. Nie miałam tego wcześniej. Mam tak od czasu, kiedy oglądam materiały po angielsku. Dochodzą do mnie jakby głębiej. Może ja zaczęłam bardziej wszystko rozumieć. Stałam się też dokładniejsza, zwracam większą uwagę na zdania, słowa, gesty. Zdarza mi się oglądnąć jakiś filmik wiele razy ze względu na jakąś emocję. Nigdy wcześniej tak nie miałam, dziwi mnie to. Może mnie to czegoś uczy? Nigdy wcześniej nie byłam perfekcjonistką. Teraz chyba zaczynam iść w ten stres. Początkowo mi się to podobało, byłam z siebie dumna, haha. Ale to jednak nie jest dobre, za duże stresy...
  13. moti

    Typowy post samotnika

    Pójdę do ogólnego i zapytam o to. Święte słowa
  14. moti

    Typowy post samotnika

    Zapisałam już sobie 18 pytań, co jakiś czas dopisuję nowe na mojej karteczce Nie chcę zalewać forum pytaniami, dawkuję je. Zresztą dla mnie też byłoby trudno nad wszystkim się równocześnie zastanawiać. Często mam w sobie spokój wewnętrzny, samodzielnie poszukuję, ale ostatnio jakoś...nie za bardzo. Dobrze, że jest to forum, grupa wsparcia.
  15. moti

    Typowy post samotnika

    Dziękuję za powitanie Heledore, rozważam wizytę u specjalisty, ale obawiam się porażki. Boję się, że wybiorę nieodpowiednią osobę, i potem będę musiała się dodatkowo leczyć z powodu szkód wyrządzonych przez tę osobę. Boję się, że nie wyciągnę ze spotkań tyle, ile wyciągam z literatury i wykładów. Jak sama zgłębiam temat, to mogę do wszystkiego powrócić, jeżeli potrzebuję. Jak słucham wykładu po raz drugi, to ma on większy sens. Poza tym robię notatki. Boję się, że nie będę mogła robić rzeczy w swoim czasie. Czasem przerabiam dużą partię materiału w krótkim czasie, potem robię sobie ekspozycję przez parę tygodni, a potem mam stagnację i zajmuję się innymi rzeczami. Po czym kontynuuję "terapię". Mam tendencję do ukrywania "najgorszych" wspomnień (porażek). Jak sama sobie to przerobię, to przerabiam to dokładnie i bez upiększania. Dochodzę też do różnych rzeczy, których wcześniej nie zauważałam. Mieszkam za granicą i nie mówię w lokalnym języku. Mam do wyboru paru specjalistów angielskojęzycznych prywatnie, ale nie wiem, kto mógłby mi pomóc. Na stronie jest napisane parę zdań o każdej osobie, mało konkretnie. Jak wszystko inne zawiedzie, to pójdę. Rzeczywiście przydałaby mi się terapia, myślę o tym.
×